WONDERFUL DAYS



Wonderful Days are coming...


Na początku muszę przyznać, że przygoda z anime dopiero się dla mnie zaczyna, ale sztuka ta już wywarła na mnie wielkie wrażenie. Głównie ze względu na śmiałość i naturalność, z jaką potrafi ona zająć się skomplikowanymi problemami, na "walkę" z którymi zwykłemu kinu brakuje często odwagi. Ponadto tego typu kina nie ograniczają techniczne możliwości i na ekranie można pokazać niemal wszystko z niestworzonych rzeczy wymyślonych przez scenarzystów.


  


Tak jest między innymi w opisywanym tutaj "Wonderful Days", w którym zaprezentowane jest olbrzymie miasto przyszłości. Powstało ono po wielkiej światowej katastrofie, odcinając się od wielkiej powodzi i skażenia, jakie dotknęło resztę planety. Największy w historii filmu anime budżet widoczny jest na ekranie w każdym ujęciu, perfekcyjnie zrealizowanym i wprost niewiarygodnie realistycznym. Animacja jest tak świetna, że wielokrotnie można dać się oszukać i pomyśleć sobie - "nie, to musieli jakoś zrobić z żywymi aktorami i prawdziwymi przedmiotami". A wszystko to służy rozprawie na temat wartości jednostki w obliczu interesu jakiejś większej grupy społecznej, a także dominacji mniej licznej, ale potężniejszej, nad ta liczniejszą, lecz słabszą częścią społeczeństwa. I tak mamy tutaj nowoczesne miasto przyszłości Ecoban, czerpiące energię ze skażonych terenów oraz strefę zamieszkiwaną przez Marrian, niewpuszczonych do Ecobanu ze względu na potencjalną groźbę skażenia miasta. Niestety z biegiem czasu zapotrzebowanie na energię rośnie, a możliwości jej pozyskiwania się kurczą. Nie pozostaje nic innego jak doprowadzić do skażenia ostatnie możliwe miejsca, którymi są osiedla Marrianów.


  


Sprawa nie jest zatem taka prosta, bo z jednej strony morderstwo/poświęcenie tych ludzi pozwoli przetrwać całej cywilizacji wielkiego miasta, lecz z drugiej strony, jakim prawem ci drudzy mogą podejmować takie decyzje, tym bardziej, że nie mamy tu do czynienia z jakimiś narodowymi interesami, lecz ze wzajemną zależnością ocalałych z zagłady ludzi. W dodatku tak naprawdę nie wiadomo, czy to nie aby zbyt duża absorpcja energii przez Ecoban, nie jest przyczyną braku możliwości odrodzenia się planety, poprzez bardziej efektywne jej wykorzystanie. W tą walkę o przetrwanie mamy jeszcze wpleciony wątek przyjaźni i miłości oraz samotnej walki z "systemem", jakiej podejmuje się główny bohater.


  


Całość okraszona jest subtelną ilustracją muzyczną oraz naprawdę przyjemną piosenką towarzyszącą bohaterom w przełomowych momentach filmu. Poza tym nie można tu nie wspomnieć o fantastycznych zdjęciach, jeżeli tak to można określić. Panorama Ecobanu, zdegradowanych terenów Marrian, liczne pościgi czy animacje postaci na bardzo wysokim poziomie animacji sprawiają, że film ogląda się niemal jak tradycyjnie zrealizowane widowisko i niektóre nieprawdopodobne rzeczy wcale nie rażą nienaturalnością, lecz sprawiają wrażenie prawdopodobieństwa istnienia. Polecam zatem to anime głównie ze względu na wielkie wrażenie, jakie wywiera strona techniczna filmu, ale trzeba przyznać, że ta cała praca nie została zmarnowana i nie otrzymaliśmy kolejnego filmu zrobionego tylko dla "fajerwerków".


  




WONDERFUL DAYS

Rok produkcji: 2003, Korea Południowa
Czas trwania: 90 min.
Reżyseria: Moon-Saeng Kim
Scenariusz: Moon-Saeng Kim, Jun-Young Park
Produkcja: Kay Hwang, Kyeong-hak Lee
Muzyka: Jaell Sim, Il Won
Rysunki: Yoon-cheol Jung, Suk-Young Lee
Animacja: Yeong-Min Park
Efekty specjalne: Sung-Ho Hong
Efekty wizualne (3D): Young-Min Park

Głosy podkładali:

Ji-Tae Yu, Hee-Jin Wu,
Joon-Ho Chung
e-mail Autor recenzji i zdjęć: Mariusz Bielecki - SHOOMIR

Moja ocena: 3+/6 

STRONA GŁÓWNA KMF | WIĘCEJ RECENZJI ANIME