Jak się zaczęło? Sam nie jestem pewien. Dawno temu, na samym początku była rubryka w SS traktująca o mandze i anime, zawsze ciekawiło mnie co to jest, skąd oni to biorą, skąd to wiedza, przecież tego wszystkiego nie puszczano w polskiej telewizji. To było dla mnie coś zupełnie abstrakcyjnego i nieosiągalnego. Kiedyś nawet z ciekawości kupiłem pierwszy numer Animegaido, ale też nic z tego nie rozumiałem. Nie miąłem po prostu pojęcia, jak się do tego dobrać, gdzie tego wszystkiego szukać. Z pomocą przyszli mi Dark Rael i MaraZ pokazując mi cudo jakim bez wątpienia jest zjawisko mangi i anime. Zaczęło się niewinnie, podobnie jak u nich, czyli "Iria", "Ah, My Goddess", "Mononoke Hime". Potem powoli się rozkręciłem, zacząłem sam zaopatrywać się w kolejne serie, i tak przyszedł "Scryed", "Azumanga Daioh" i wciąż jakoś się kreci. To tyle słowem wstępu...
Ale co ja w tym widzę? Sam nie wiem. Wydaje mi się, że chodzi głównie o różnorodność jaką daje mi anime, o to, że znajdę tutaj każdy gatunek jaki może mnie zainteresować; od szkolnych romansów do naprawdę ostrego cyberpunka. Ponadto potraktowanie tematu jest zupełnie inne niż w typowych hollywoodzkich produkcjach. Tutaj twórcy nie postępują w/g. jakiegoś popularnego, dobrze sprzedającego się schematu. Tutaj realia wyglądają zupełnie inaczej, inna kultura, inne zwyczaje. Siadając do oglądania praktycznie nie da się przewidzieć co czeka nas za 10 minut. To właśnie mnie w anime i mandze najbardziej urzekło.