Do anime można mieć różne podejście. Od bardzo krytycznego i analitycznego spojrzenia zdolnego wychwycić wady w najlepszych nawet produkcjach, po entuzjastyczne łykanie najgorszego nawet chłamu. Sztuką jest znaleźć "złoty środek" pomiędzy tymi dwoma postawami. Nie zawsze mi się to udaje, albowiem cechuje mnie bezpośrednia natura i niejednokrotnie patrzę na coś bardziej sercem niż rozumem.
Może to i dobrze? Nie wiem, ale nie zamierzam rezygnować z właściwego sobie postrzegania animacji co z pewnością doprowadzi do paru podejrzanie innych ocen przy niektórych tytułach. Dla mnie anime musi mieć bowiem duszę. Jestem w stanie przełknąć sporo wad jeśli efekt końcowy ma być satysfakcjonujący.
Co do moich 10/10 - nie waham się ich stawiać, choć nie było ich aż tak wiele. Uważam, że jeśli czuję ideał wylewający się z niemal każdej sekundy danego anime to wręcz grzechem byłoby uczynić inaczej. Kinematografia ma liczne dzieła milowe, zapamiętane i uważane za wzorce dla innych. Jednakże na moje oceny można patrzeć też przez pryzmat recenzenta mającego w sobie wiele z entuzjasty. Jeśli więc czytelniku nie zgadzasz się z moją opinią, to wiedz, że jestem tu duchem innego spojrzenia, do polemiki z którym zachęcam, bo nic tak nie cieszy recenzenta jak konstruktywna dyskusja. Zaś w ostatecznym rozrachunku i tak wyjdzie, że nikt z nas nie ma racji :P
Amen, alleluja, masło orzechowe!