W zasadzie mógłbym wkleić tutaj tekst Dark Raela i wszystko by się zgadzało, dlatego postanowiłem tylko dodać coś od siebie. Dla mnie anime z początku kojarzyło się tylko z kreskówkami dla małych dzieci, albo z seksem i bawiącymi się w agentów nastolatkami. Był to wynik zobaczenia fragmentów Sailor Moon, Armitage III i czegoś jeszcze, czego nie jestem w stanie zidentyfikować (było to dosyć dawno). Nawet tłumaczenie znajomych fanów anime na niewiele się zdało, uprzedzenia robiły swoje. Dopiero kiedy zobaczyłem w zasadzie przypadkiem na Hyperze Irię, powoli zacząłem się przekonywać, ale była to dosyć krótka seria i potrzebne było coś bardziej złożonego, co nie pozostawiłoby mi już żadnych wątpliwości. To był Escaflowne. Nie tylko sposób rysowania postaci i fabuła przyciągały moją uwagę, ale bardzo szybko przekonałem się, jak dużą wagę japończycy przywiązują do muzyki. Z racji Escaflowne'a trafiłem od razu na wyróżniające się postacie - Maayę Sakamoto i Yoko Kanno. Potem przy każdym nowym anime zacząłem ściągać kolejne soundtracki i "zakochiwałem" się w kolejnych japońskich wokalistkach i kompozytorach. Większość piosenek trafia idealnie w mój gust, nawiązując do najlepszych dokonań popowych, jakie dotąd znałem, łącznie z disco z lat 70-tych granym głównie przez czarnoskórych wykonawców. Do tego dochodzi jeszcze muzyka orkiestrowo-bigbandowa na modłę lat 60 i 70-tych, jaką można usłyszeć np. w Macrossie, Evangelionie, czy w Agentce Aice - bardzo mi to spasowało. Tak więc muzyka odegrała z pewnością znaczącą rolę w zachęceniu mnie do oglądania anime. Wracając jeszcze do Sailor Moon, to nie jestem pewien, czy teraz nie byłbym tego w stanie polubić. Powód? Podoba mi się Card Captor Sakura. W tym momencie ktoś może pomyśleć, że już kompletnie ześwirowałem i pewnie będzie miał rację, ale co tam. Ho-na!