Bez tematu
Pottero napisał(a): film sam w sobie nie jest taki zły, ale odstraszają mnie od niego te przydługie nudnawe momenty, w których nic się nie dzieje, a reżyser pokazuje nam każdy ruch bohaterki
I tu się całkowicie z recenzentem zgadzam, z jednym tylko zastrzeżeniem - nuda w filmie nie wynika z samego faktu pokazywania codzienności (to bynajmniej nudnym być nie musi), tylko z NIEPOTRZEBNEGO pokazywania codzienności oraz, co chyba ważniejsze - Z KOMPLETNEJ NĘDZY AKTORSKIEJ pani Foremniak, która w cuglach wygrywa konkurs na antytalent i najbardziej drewnianą twarz roku i dziesięciolecia...
argentum_astrum - 19.04.2006 16:34
spodobal mi sie...
tworczosc pana Oshiiego znam dosc skromnie. jeden film z sagi kerberos i dwa gitsy. wystarczylo to jednak by stal sie moim ulubionym tworca anime. byc moze dlatego doszlo do wydarzenia, ktore wydawac sie moglo niemozliwe-obejrzalem avalon i ogladalem go z przyjemnoscia! co prawda chwilami zakrywalem twarz, probujac ukryc przed samym soba jak zenujacy byl poziom gry aktorow i polskich dialogow. "ciesze sie, ze znow z toba zagram ash"- gdy to uslyszalem zaczalem zastanawiac sie ile lat ma tlumacz skryptu... pani foremniak nie kojarze wcale, wiec tak samo jak recenzent pojecia nie mam o jej potencjale aktorskim, jedno jednak wiem na pewno. gosia nie byla w stanie objac swoim rozumkiem uniwersum stworzonego przez japonczykow, tym samym znacznie utrudnila to polskim widzom. kto to widzial by aktorka grala postac, ktorej nie rozumie?! jeszcze ten charakterystyczny dla slabych filmow opozniony zaplon przy dialogach... abstrachujac, na rottentomatoes ludzie oskarzali avalon o nasladowanie matrixa... udowodnil for egzampyl, tarantino, ze nasladowanie moze byc tworcze, poza tym, te oskarzenia sa w gruncie rzeczy smieszne. patrzac na fabule owej produkcji widac - moze ona byc przedmiotem bardzo wartosciowych przemyslen. krotki dialog miedzy mistrzem gry a ash jest fantastyczny! pytania o wartosc swiata realnego i wirtualnego, zycia i kariery w jednym jak i drugim. gra, ktora sama w sobie jest celem, wyzszy poziom rzeczywistosci, ucieczka, ktora tak naprawde nie jest ucieczka, faktyczne znaczenie relacji z drugim czlowiekiem, proby poznania samego siebie do konca. ten film rozpoczyna z widzem dialog o tym wszystkim, jednak by to zauwazyc trzeba bardzo duzo dobrej woli, bowiem avalon nie przemawia, ale nieporadnie gaworzy starajac sie sklecic chociaz jedno zdanie. james cameron opisal go slowami ""Najpiękniejszy, najbardziej stylowy film w historii science fiction". widac angielski tlumacz skryptu dal rade. widac tez - oshii mial racje. co do czego? otoz mamoru twierdzi, ze filmy najlepsze sa z napisami, bo tylko ich obecnosc pozwala w pelni skupic sie na fabule, oraz, co w przypadku avalonu jest wyjatkowo wazne - odciagnac uwage od beznadziejnej gry aktorow. film ten polecam(tak, polecam!) wylacznie absolutnie zafascynowanym cyberpunkiem i pelnym wyrozumialosci dla kalekiej obsady widzom. moja nota - 7/10.
zapomnialem jeszcze wspomniec, ze niestety, przez pewnego diabla wcielonego, motyw log off skomponowany przez kenjiego k kojarzy sie z naszym rodzimym sacropolo.
wisniczanin - 30.08.2008 21:36