BanneryWebmasterFAQRedakcja
Anime i kino azjatyckieAnimeZajawkiKino azjatyckieSłowniczek pojęćLinkownia
GaleriaForumCzat

Menu

Przyjaciele

Tanuki
Aleja Komiksu
Anime Heaven
Vegepic Anime
Dragon Ball Nao
Kage
VWORLD
GTW
Anime Dream
Rei Official Website
Japonia Dream
bleachHEART
Ghibli
Banzai!
Okaeri

Godzilla kontra Biollante

Komentowany artykuł

Któż dziś nie zna Godzilli – ogromnego jaszczura, który po raz pierwszy wyłonił się z morza w 1954 roku i po dziś dzień co kilka lat wychodzi z niego, aby zaprezentować się w nowym filmie? Seria o Godzilli jest jedną z najdłuższych w historii kina – dwadzieścia osiem filmów z powodzeniem przebija Zatōichiego (dwadzieścia sześć filmów, plus stuodcinkowy serial i film Takieshiego Kitana) i kilka innych, także zachodniej produkcji, serii. Jako że jest to siedemnasty już film z serii, nie będę się nad nim zbytnio rozwodził, pokrótce powiem tylko, co i jak.

Godzilla poległa w wulkanicznym kraterze, ale naukowcom udało się zdobyć fragment jej ciała, na którym prowadzą badania nad DNA. Po pięciu latach spokoju monstrum ponownie daje oznaki życia. Miki, młoda dziewczyna potrafiąca komunikować się z roślinami oraz Godzillą, potwierdza te rewelacje. Potwór zostaje oswobodzony, a na swojej drodze spotka Biollante (tudzież Bioroślinę, w zależności od tłumaczenia) – sztucznie wyhodowane stworzenie, mutanta powstałego z połączenia zwykłej róży oraz komórek Godzilli...

Tak pokrótce przedstawia się fabuła. Nie jest ona zbyt porywająca, zresztą czego można się spodziewać po którymś już z kolei sequelu? Miałkość fabuły jestem w stanie wybaczyć, w końcu to produkcja rozrywkowa, a fanom na pewno nie będzie to przeszkadzało. Niestety, strony technicznej nie wybaczę – skoro oglądam film, który ma zapewnić mi rozrywkę, to oczekuję dobrych efektów specjalnych oraz muzyki. Niestety, w tym filmie tego nie znajduję – efekty są tandetne, sztuczne i za nic w świecie nie można powiedzieć, że wyglądają naturalnie. To właśnie sztuczność efektów najbardziej raziła mnie podczas oglądania filmu. Przecież film powstał pod koniec lat 80., kiedy efekty specjalne były wtedy na przyzwoitym poziomie, pomnijmy chociażby „Terminatora”. Nawet „Gwiezdne wojny” z końca lat 70. miały zdecydowanie lepsze efekty... Cóż, może budżet nie pozwalał – trudno powiedzieć. Innym czynnikiem, który się nie sprawdził, była muzyka – klimatycznie w ogóle nie pasowała do filmu, była lekka i skoczna... Co prawda często podkreślam, że niekonwencjonalne posunięcia, jak np. „Cwałowanie Walkirii” w „Czasie apokalipsy” czy klasyka w „Battle Royale”, dobrze się prezentują i twórcy powinni czasami pójść w tym kierunku, ale bez przesady! Panu Kōichiemu Sugiyamie powiedziano chyba: Niech pan napisze muzykę do filmu, po czym to, co skomponował, wrzucono po prostu do filmu, nie przejmując się tym, czy w ogóle pasuje. Trochę szkoda.

Aktorów nie mogę się przyczepić, chociaż nie są to aktorskie wyżyny – po prostu dobrze grają i tyle. Ich bohaterowie są za to poniżej przeciętnej, co w przypadku tego typu produkcji mnie nie dziwi. Na początku miałem naprawdę mieszane uczucia co do Biollante – zmutowana róża wielkości Godzilli?! Po pewnym czasie doszedłem do wniosku, że pomysł ten był jednak dość ciekawy i oryginalny.

Ostateczny werdykt brzmi: dla fanów Godzilli – jak najbardziej; reszta, jeśli nie jest zainteresowana serią, może sobie odpuścić. Niefanom proponuję obejrzeć pierwszy film z lat 50., żeby wiedzieli, jak to wyglądało na początku. Jeśli ten się nie spodoba, to odradzam Godzillę w ogóle, jeśli przypadnie do gustu, można oglądać dalej. Pytanie tylko: po ilu filmach się znudzisz (jeśli w ogóle)? Ewentualnie polecam też amerykański film o Godzilli z 1998 roku, luźno bazujący na oryginalnym filmie – tak dla porównania.

Napisz komentarz

Twój nick lub imię i nazwisko:



Temat komentarza:



Pszczoły dają ....


Musisz odpowiedzieć na pytanie lub uzupełnić zdanie, pomożesz nam w ten sposób walczyć ze spamem.

:smile::kawaii::bgrin::polzart::cool::jezor::readman::ziew::sad::sceptyk::cry::bad::angry::zabije::cross::zmiesz::shock::niewzrusz::niepowiem::uhoh::azu:


Regulamin

Jeśli chcesz napisać komentarz, musisz przestrzegać pewnych zasad:
  • Komentarz musi dotyczyć opisywanego tytułu lub recenzji i musi być w miarę sensownie napisany (nic nie wnoszące jednolinijkowce lecą od razu do kosza).
  • Oceniamy tytuł lub recenzję, a nie recenzenta i komentujących.
  • Nie obrażamy użytkowników, recenzentów, ani twórców.
  • Nie używamy słów powszechnie uznanych za wulgarne lub obraźliwe.
  • Nie nadużywamy emoticon i piszemy czytelnie.
  • Zabronione jest zamieszczanie linków nie związanych z opisywanym tytułem lub recenzją.
  • Zabronione jest podawanie linków p2p umożliwiających ściąganie plików muzycznych, skanlacji lub fansubów.
  • Jeśli zdradzamy w komentarzu zdarzenia psujące oglądanie widzom nie znającym opisywanego tytułu (tzw. spoilery), należy ukryć je korzystając z przycisku "OZNACZ SPOILER".
  • Pamiętajmy, że komentarze mają służyć przede wszystkim jako pomoc w podjęciu decyzji przez ogół użytkowników, czy warto po opisywany tytuł sięgnąć. Dogłębne dyskusje i analizy powinny znaleźć się na forum dyskusyjnym.
  • Redakcja ma prawo poprawić komentarze, w których jedna z powyższych zasad została złamana.
  • Redakcja ma prawo usunąć komentarz, który nie dotyczy opisywanego tytułu, recenzji lub innego komentarza.
  • Moderacja bezdyskusyjnie będzie usuwać komentarze dotyczące kwestii odmiany japońskich nazw własnych.
Dodając komentarz akceptujesz automatycznie powyższe zasady.
Jeśli uznasz, że Twój tekst został potraktowany ostrzej, niż wynika to z wymienionych zasad, prosimy zgłosić ten fakt na forum.
Zapraszamy do rejestracji i logowania
(C) 2004-2008 Azunime.net  •  Wszelkie prawa zastrzeżone
Teksty zamieszczone w serwisie należą do ich autorów i są chronione prawem autorskim. Wykorzystywanie ich, w całości lub we fragmentach, bez zgody właścicieli jest zabronione, o ile regulacje w FAQ nie stanowią inaczej.
Zarejestruj