BanneryWebmasterFAQRedakcja
Anime i kino azjatyckieAnimeZajawkiKino azjatyckieSłowniczek pojęćLinkownia
GaleriaForumCzat

Menu

Przyjaciele

Tanuki
Aleja Komiksu
Anime Heaven
Vegepic Anime
Dragon Ball Nao
Kage
VWORLD
GTW
Anime Dream
Rei Official Website
Japonia Dream
bleachHEART
Ghibli
Banzai!

Turn Left, Turn Right

Komentowany artykuł

Adaptacje książek, sztuk teatralnych, gier komputerowych czy komiksów stały się w dzisiejszych czasach tak powszechne, że już na nikim nie robią wrażenia. Nie każdy jednak zdaje sobie sprawę z tego, że pierwowzorem części filmowych scenariuszy były piosenki (np. „Yellow Submarine” Beatlesów) czy wiersze. Opisywany przeze mnie „Turn Left, Turn Right” jest filmem, który spokojnie można nazwać adaptacją „Miłości od pierwszego wejrzenia” – wiersza naszej noblistki, Wisławy Szymborskiej (tekst utworu).

Jedna z bohaterek filmu mówi, że Tajpej, w którym to rozgrywa się akcja, nie jest tak duże, jak mogłoby się wydawać. Zaiste, ma przecież mniejszą powierzchnię niż Kraków, jednak dla niektórych przejść z jednego końca Tajpej na drugi to jak pokonać odległość z Ziemi na Księżyc. Eve Choi jest ambitną tłumaczką, a John Liu utalentowanym skrzypkiem. Mieszkają w przylegających do siebie blokach, ich klatki schodowe oddalone są od siebie o kilka metrów; żyją dosłownie przez ścianę, przez cały czas nie zdając sobie z tego sprawy. Los, przeznaczenie, fatum – niech każdy wybierze słowo, które najbardziej mu odpowiada – ciągle się nimi bawi. Gdy jedno pójdzie w lewo, drugie skręci w prawo, przez co nie mogą się spotkać. Chociaż znajdują się w odległości zaledwie kilku kroków od siebie, nie zauważają się nawzajem. Aż do tego pamiętnego dnia, gdy kartki z przekładem książki, nad którą pracuje dziewczyna, wpadają do fontanny, a uczynny młodzieniec wchodzi do wody i pomaga je wyciągnąć. Potem rozmawiają ze sobą, idą na kawę. Wychodzi na jaw, że już kiedyś się spotkali – kilkanaście lat wcześniej, na szkolnej wycieczce. Wstydliwy chłopak i wstydliwa dziewczyna, nie potrafiący do siebie zagaić. W końcu dziewczyna prosi chłopaka o numer telefonu, ale kartkę z nim zostawia w torbie, którą zapomina zabrać z pociągu. Chłopak nigdy nie doczekał się telefonu od niej, ale teraz, gdy znów się spotkali, tamto zrządzenie losu jest dla nich zabawne. Miły dzień przerywa ulewny deszcz; nim oboje pobiegną do swoich domów, wymieniają się numerami telefonu. Los ponownie jednak z nich zakpił! Kartki zamokły na deszczu, przez co numery są nieczytelne. Młodzi próbują je rozcyfrować, dzwoniąc i dzwoniąc, ale bezskutecznie... Przewrotny los sprawia jednak, że oboje dodzwonili się pod pewien numer... Gdyby życie było proste, spotkaliby się od razu, ale ponieważ ziemska egzystencja to rzecz naprawdę ciężka, będą musieli jeszcze sporo przejść, nim znów się spotkają. A może nie spotkają się już nigdy?

Trudno jest jednoznacznie ocenić fabułę. Gdyby potraktować ją śmiertelnie poważnie i dosłownie, w dodatku w oderwaniu od przewodniego wiersza, otrzymujemy bardzo kiepskiej jakości romans z masą zupełnie nielogicznych wydarzeń – jakim cudem ta dwójka ani razu się nie zobaczyła, skoro mieszka dosłownie kilka kroków od siebie, jeździ tym samym pociągiem, często bywa w tych samych miejscach? Owszem, jestem nieczuły, nie przepadam za romansami, więc mógłbym od razu wystawić temu filmowi negatywną ocenę za fabułę. Wyszedłbym jednak na ignoranta, nie biorąc pod uwagę „Miłości od pierwszego wejrzenia”, która w „Turn Left, Turn Right” z całą pewnością nie znalazła się przez przypadek. Jak wspomniałem wcześniej, omawiany film śmiało można nazwać ekranizacją wiersza naszej noblistki. Gdy weźmie się to pod uwagę, „Turn Left, Turn Right” można odebrać jak wiersz – jako metaforę, opowiadającą o czymś ogólnie, a nie rzecz koncentrującą się na czymś konkretnie i opowiadającą właśnie o tym. Owszem, film opowiada o Eve i Johnie, ale to przede wszystkim wielka metafora traktująca o przewrotności losu i tak właśnie moim zdaniem powinien zostać on odebrany. Jeśli tak go potraktujemy, a dorzucimy jeszcze stwierdzenie, że jest to opowieść nieco surrealistyczna, przestaną przeszkadzać nam oczywiste nielogiczności, o których wspomniałem powyżej.

Wpływem wiersza na film udało mi się obronić fabułę, jednak ten trick nie sprawdzi się przy omawianiu bohaterów. Wiemy o nich kilka rzeczy. Eve jest miłośniczką wierszy Szymborskiej, czasami zachowuje się jak paranoiczka (tłumacząc horror na język chiński boi się postaci występujących w książce i widzi je w swoim otoczeniu), jest też poliglotką – poza chińskim zna również polski i niemiecki (przetłumaczyć miała fikcyjną niemiecką książkę nieistniejącego autora, a Szymborska i polski to jej dodatkowa pasja). Dla Chińczyków jej polski być może naprawdę jest czymś niesamowitym, ale gdy mówi po polsku, Polacy słyszą głównie niezrozumiały bełkot – bez napisów trudno byłoby mi zrozumieć, o czym w danym momencie bohaterka mówi. O Johnie wiemy jeszcze mniej – jest skrzypkiem i pracuje w restauracji. Jeśli chodzi o osobowości tych bohaterów, praktycznie one nie istnieją. Oboje są tylko marionetkami bezwiednie prowadzonymi przez los; są bez wyrazu, bez wyraźnie zarysowanego charakteru. Przywodzą na myśl dzieci, które zagubiły się i nie potrafią odnaleźć drogi do domu, więc błądzą po omacku.

Od strony technicznej film nie poraża. Główne role zagrali aktorzy znani w Azji, chociaż my oglądać mogliśmy ich w zaledwie paru filmach. Takeshiego Kaneshira kojarzyć możemy z „Domu Latających Sztyletów”, „Upadłych aniołów” czy „Chungking Express” Kar Wai Wonga, a Gigi Leung z „Płatnego zabójcy”, „Korzeni i gałęzi” czy „Triady z Hongkongu”. Poza tym oboje wystąpili w „Pokusach serca”, a Terri Kwan (Ruby, czyli adoratorka Johna) oglądać mogliśmy w wydanym przez IDG w zeszłym roku „Dziedzictwie”. Ich gra aktorska nie zachwyciła mnie, czasami – w moim odczuciu – grali trochę sztucznie. Zdjęcia są poprawne, ale tylko tyle. Najlepiej chyba wypada muzyka – spokojna, stonowana, przeważnie grana na skrzypcach, w końcu główny bohater męski jest skrzypkiem.

Dla mnie „Turn Left, Turn Right” to pozycja co najwyżej średnia, której ocenę ogólną w dużej mierze podnoszę dzięki Szymborskiej. Czytając komentarze zamieszczone na Filmwebie widzę, że film znalazł sobie wiernych zwolenników. Mogę powiedzieć, że jest to film dobry dla osób romantycznie usposobionych, im powinien się bardzo spodobać. Kto lubi Szymborską, niechaj również zobaczy, chociażby z ciekawości. Reszcie zdecydowanie pod rozwagę.

Napisz komentarz

Twój nick lub imię i nazwisko:



Temat komentarza:



Ziemia krąży wokół ......


Musisz odpowiedzieć na pytanie lub uzupełnić zdanie, pomożesz nam w ten sposób walczyć ze spamem.

:smile::kawaii::bgrin::polzart::cool::jezor::readman::ziew::sad::sceptyk::cry::bad::angry::zabije::cross::zmiesz::shock::niewzrusz::niepowiem::uhoh::azu:


Regulamin

Jeśli chcesz napisać komentarz, musisz przestrzegać pewnych zasad:
  • Komentarz musi dotyczyć opisywanego tytułu lub recenzji i musi być w miarę sensownie napisany (nic nie wnoszące jednolinijkowce lecą od razu do kosza).
  • Oceniamy tytuł lub recenzję, a nie recenzenta i komentujących.
  • Nie obrażamy użytkowników, recenzentów, ani twórców.
  • Nie używamy słów powszechnie uznanych za wulgarne lub obraźliwe.
  • Nie nadużywamy emoticon i piszemy czytelnie.
  • Zabronione jest zamieszczanie linków nie związanych z opisywanym tytułem lub recenzją.
  • Zabronione jest podawanie linków p2p umożliwiających ściąganie plików muzycznych, skanlacji lub fansubów.
  • Jeśli zdradzamy w komentarzu zdarzenia psujące oglądanie widzom nie znającym opisywanego tytułu (tzw. spoilery), należy ukryć je korzystając z przycisku "OZNACZ SPOILER".
  • Pamiętajmy, że komentarze mają służyć przede wszystkim jako pomoc w podjęciu decyzji przez ogół użytkowników, czy warto po opisywany tytuł sięgnąć. Dogłębne dyskusje i analizy powinny znaleźć się na forum dyskusyjnym.
  • Redakcja ma prawo poprawić komentarze, w których jedna z powyższych zasad została złamana.
  • Redakcja ma prawo usunąć komentarz, który nie dotyczy opisywanego tytułu, recenzji lub innego komentarza.
  • Moderacja bezdyskusyjnie będzie usuwać komentarze dotyczące kwestii odmiany japońskich nazw własnych.
Dodając komentarz akceptujesz automatycznie powyższe zasady.
Jeśli uznasz, że Twój tekst został potraktowany ostrzej, niż wynika to z wymienionych zasad, prosimy zgłosić ten fakt na forum.
Zapraszamy do rejestracji i logowania
(C) 2004-2008 Azunime.net  •  Wszelkie prawa zastrzeżone
Teksty zamieszczone w serwisie należą do ich autorów i są chronione prawem autorskim. Wykorzystywanie ich, w całości lub we fragmentach, bez zgody właścicieli jest zabronione, o ile regulacje w FAQ nie stanowią inaczej.
Zarejestruj