BanneryWebmasterFAQRedakcja
Anime i kino azjatyckieAnimeZajawkiKino azjatyckieSłowniczek pojęćLinkownia
GaleriaForumCzat

Menu

Przyjaciele

Tanuki
Aleja Komiksu
Anime Heaven
Vegepic Anime
Dragon Ball Nao
Kage
VWORLD
GTW
Anime Dream
Rei Official Website
Japonia Dream
bleachHEART
Ghibli
Banzai!

Double Suicide

Komentowany artykuł

Reżyserzy z Kraju Kwitnącej Wiśni od samych początków kina po dziś dzień czerpią w różny sposób z klasycznego teatru japońskiego. Z inspiracji teatrem powstały dzieła różnego kalibru i różnej wartości artystycznej. Najczęściej bodaj pojawiała się w świecie ruchomych obrazów historia o zemście i śmierci czterdziestu siedmiu wiernych rōninów (tzw. Chūshingura) adaptowana przez rozmaitych reżyserów w dziesiątkach różnych filmów i seriali. Pojawiały się także i inne adaptacje, jak choćby wielokrotnie przenoszona na ekran „Tōkaidō Yotsuya kaidan” autorstwa Nanboku Tsuruyi – niesamowita historia o duchach, mająca wpływ na japoński horror po dziś dzień (powstała nawet jej wersja animowana jako jeden z epizodów serii pt. „Ayakashi” z roku 2006). Pomimo istnienia tak wielkiego bogactwa filmów w mniejszym bądź większym stopniu inspirowanych teatrem, omawiany przeze mnie tytuł lokuje się jednak w ich ścisłej czołówce.

„Shinjū ten no Amijima” nakręcony został w 1969 przez jednego z najważniejszych powojennych reżyserów japońskich, Masahiro Shinodę, i jest adaptacją XVIII-wiecznej sztuki napisanej przez Chikamatsu Monzaemona (zwanego „japońskim Shakespeare’em”) dla teatru lalkowego bunraku. Znaki kanji tworzące tytuł można przetłumaczyć jako ‘samobójstwo kochanków w niebiańskiej Amijimie’, wszakże film powszechnie znany jest pod angielską translacją „Double Suicide” i taką też nazwą będę posługiwał się w dalszej części recenzji.

Sama historia opowiedziana w sztuce (i filmie) jest dość banalna i diabelnie – jakże jednak po japońsku! – melodramatyczna. Wzięta dosłownie może Europejczyka wręcz śmieszyć sztucznością gestów bądź płaczliwą hałaśliwością dialogów. Oto bowiem poznajemy mężczyznę (ubogiego kupca imieniem Jihei), który będąc śmiertelnie zakochanym w pięknej kurtyzanie imieniem Konaru, pragnie ją wykupić z domu publicznego, wszakże nie może zdobyć wymaganej przez jego właścicieli sumy. Stara się i stara, ale pieniędzy wciąż brak. Owa para darzy się wzajemną szaleńczą miłością, która jednakże ma marne szanse spełnienia z prostego powodu: Jihei jest od kilku lat... żonaty. A na dokładkę ma dwójkę dzieci... Fabuła, nie robiąc bynajmniej nieoczekiwanych zwrotów, zmierza nieuchronnie w kierunku zapowiadanym przez sam tytuł. Dwójka kochanków, nie widząc przed sobą żadnej przyszłości, postanawia popełnić wspólne samobójstwo (to właśnie tytułowe shinjū). W finale filmu wymykają się nocą poza miasto i po dokonaniu ostatniego aktu miłosnego (na cmentarzu zresztą...) Jihei przebija mieczem Konaru, po czym sam wiesza się na jej ozdobnym pasie do kimona (tzw. obi). Koniec i kropka. I proszę się nie obruszać, że zdradzam tajniki fabuły, „Double Suicide” nie jest bowiem filmem, który ogląda się dla przyjemności rozgryzania subtelności fabuły, czy po to aby być zaskoczonym jej nieoczekiwanymi zwrotami. Nie, tu przyjemność oglądani tkwi zgoła w czym innym – w odczuwaniu napięcia płynącego z poczucia nieuchronności tragedii, w smakowaniu wspaniałej gry aktorskiej (rewelacyjna Shima Iwashita!), w podziwianiu mistrzostwa reżyserii oraz wysmakowania scenografii i zdjęć. To właśnie, a nie sama fabuła, stanowi o mocy recenzowanego dzieła.

Tym wszakże, co w filmie najbardziej niesamowitego, jest sposób, w jaki reżyser połączył tradycyjną formę japońskiego teatru lalkowego z zachodnim medium, jakim jest film (kino). Z owego połączenia wyszło coś zgoła niesamowitego! Widz ma zarazem wrażenie stuprocentowej teatralności, nie tracąc wszakże ani na moment poczucia oglądania filmu! Połączenie obu warstw dzieła będąc niezwykle naturalnym nie jest jednak bynajmniej chwytem czysto formalnym mającym przynieść filmowi (zasłużoną zresztą) opinię dzieła awangardowego. Ma ono bowiem umocowanie, by tak rzec, filozoficzne – o czym kilka słów w dalszej części recenzji. Film w większości rozgrywa się we wnętrzach domów i jedynie na samym początku i samym końcu akcja dzieje się na wolnym powietrzu. Pomieszczenia zaaranżowane są w sposób całkowicie umowny – są raczej sugestią wnętrz prawdziwych domostw niźli nimi samymi. Umowność i przesadna ekspresyjność aranżacji wnętrz jest pierwszym z elementów budujących wspomniane wyżej wrażenie teatralności. Elementem drugim – tym robiącym niesamowicie „awangardowe” wrażenie – jest zaś wprowadzenie przez reżysera postaci animatorów lalek (tzw. kurago) znanych z przedstawień teatru bunraku (tu uwaga dla czytelników nie zorientowanych w tej materii: proszę przypomnieć sobie sam początek „Lalek” Takeshiego Kitano – pokazano tam właśnie fragment przedstawienia teatru bunraku; przywołajmy w pamięci odziane na czarno postacie animatorów lalek z zasłoniętymi twarzami. Dokładnie te same postacie występują również w „Double Suicide” Shinody). W jaki sposób? Oto np. obserwujemy sytuację, w której Osan przygotowuje herbatę. Ubrany na czarno animator podaje jej stosowne utensylia lub pomaga coś przesunąć. Gdy następuje zmiana sceny, w filmach mamy zazwyczaj cięcie, prawda? Tymczasem w „Double Suicide” na scenę wkraczają czarno odziane postacie i po prostu na naszych oczach zmieniają dekoracje! Całkiem jak w teatrze! Animatorzy niemal cały czas towarzyszą bohaterom filmu i nie pozwalają zapomnieć, że ogląda się adaptację sztuki bunraku. Co ciekawe, element filmowy i teatralny zgrane są ze sobą tak spójnie, że obecność kurago w ogóle widza nie drażni (co nie znaczy bynajmniej, że pozostaje bez wpływu na odbiór całości; o tym jednak piszę poniżej).

Skoro postacie odgrywane przez aktorów są wciąż otoczone przez animatorów, którzy modelują przestrzeń wokół nich, podają i odbierają im przedmioty, wprowadzają i wyprowadzają na scenę, wreszcie – jak w przypadku Jiheia – pomagają rozstać się z życiem, to należy więc zadać fundamentalne pytanie: czemu miał służyć ów reżyserski zabieg? Wedle słów samego Shinody, wprowadzenie postaci czarno odzianych pomocników służyć miało uświadomieniu, jak cienka jest granica między prawdą a fałszem. Istotnym efektem pojawiania się animatorów jest jednakże niemożność pełnego utożsamienia się widza z którymkolwiek z bohaterów filmu, a co za tym idzie – stała świadomość obserwowania (a więc i dystansu). Oczywiście milczącą obecność kurago – prowadzących oboje nieszczęsnych kochanków do tragicznego finału – można zarazem odczytać jako ucieleśnienie nieuchronności ludzkiego losu. Interpretacja taka jest kuszącą tym bardziej, iż przecież cała historia dzieje się w skrajnie sformalizowanym i opresywym społeczeństwie połowy okresu Edo. Reżyser daje nam – zresztą tropem samego Chikamatsu – autorską wariację na temat tak charakterystycznego dla społeczeństwa feudalnej Japonii konfliktu między powinnością wobec grupy (giri) a osobistymi pragnieniami jednostki (ninjō). W filmie uzyskują one jednak specyficzną interpretację: symbolem giri jest tradycyjna rodzina, podczas gdy wcieleniem ninjō stała się tu erotyczna namiętność wiążąca Jiheia i Koharu. Gorąca namiętność obojga kochanków została zresztą ostro skontrastowana z całkowicie umownymi i sztucznymi wnętrzami domostw, w których wnętrzach toczy się akcja. Obu wspomnianych wartości nie da się ze sobą pogodzić w płaszczyźnie doczesnej ograniczonej warunkami społecznymi i moralnością mieszczańską, aby więc przezwyciężyć ich konflikt, kochankowie decydują się na wspólną śmierć – tytułowe shinjū, podwójne samobójstwo. Reżyser zaakcentował mocno związek erotyczności ze śmiercią, czego dobitnym wyrazem jest umieszczenie finałowej akcji na cmentarzu, gdzie kochankowie dokonują ostatniego aktu miłosnego. Można by wręcz zaryzykować twierdzenie, iż to właśnie dzięki Tanatosowi miłość Jiheia i Koharu może znaleźć swój ostateczny wyraz i zostać zaspokojona...

Fantastycznie sprawiła się w filmie Shima Iwashita – aktorka odgrywająca rolę Koharu i jednocześnie – co zupełnie niesamowite! – rolę Osan, nieszczęsnej żony Jiheia i matki dwójki dzieci (prywatnie będąca żoną samego reżysera). Zaiste jej kunszt aktorski osiągnął w tym filmie szczyty i jest po prostu powalający. Zagrać w tym samym czasie dwie najzupełniej odmienne role (młodej, zalotnej kurtyzany oraz nieszczęśliwej, zdradzanej przez męża żony) i zrobić to w niebywale przekonywujący i absolutnie autentyczny sposób, to się doprawdy niezwykle rzadko zdarza. Oto kolejny kamyczek do ogródka oryginalnych pomysłów japońskich twórców filmowych...

Całości dopełnia jeszcze niesamowita muzyka autorstwa jednego z najwybitniejszych kompozytorów japońskich XX wieku, Toru Takemitsu, oraz pojawiające się okazyjnie komentarze śpiewane w manierze charakterystycznej dla narratorów w japońskim teatrze lalkowym: zawodzącym, ekspresyjnym głosem z towarzyszeniem shamisenu (wielu osobom lepiej znane zapewne z przywołanej już pierwszej sceny „Lalek”).

Trudno krótko podsumowywać dzieło tego kalibru co „Double Suicide”. Na zakończenie niniejszej recenzji pozwolę więc sobie przywołać otwierającą film Shinody scenę, w której obserwujemy kurago przygotowujących lalki przed spektaklem, podczas gdy ktoś ustala ostatnie szczegóły całości przez telefon... Cała scena jest najzupełniej współczesna, dokumentalna i wydaje się nie mieć żadnego związku z historią opowiedzianą w filmie. Czy aby jednak na pewno? Jak cienka jest linia między prawdą a fałszem? Między miłością a śmiercią? Między kinem a teatrem? Czytelników spragnionych obcowania ze sztuką filmową na najwyższym poziomie zapraszam po odpowiedzi do czarno-białego świata „Shinjū ten no Amijima”.

Napisz komentarz

Twój nick lub imię i nazwisko:



Temat komentarza:



Merda nim pies?


Musisz odpowiedzieć na pytanie lub uzupełnić zdanie, pomożesz nam w ten sposób walczyć ze spamem.

:smile::kawaii::bgrin::polzart::cool::jezor::readman::ziew::sad::sceptyk::cry::bad::angry::zabije::cross::zmiesz::shock::niewzrusz::niepowiem::uhoh::azu:


Regulamin

Jeśli chcesz napisać komentarz, musisz przestrzegać pewnych zasad:
  • Komentarz musi dotyczyć opisywanego tytułu lub recenzji i musi być w miarę sensownie napisany (nic nie wnoszące jednolinijkowce lecą od razu do kosza).
  • Oceniamy tytuł lub recenzję, a nie recenzenta i komentujących.
  • Nie obrażamy użytkowników, recenzentów, ani twórców.
  • Nie używamy słów powszechnie uznanych za wulgarne lub obraźliwe.
  • Nie nadużywamy emoticon i piszemy czytelnie.
  • Zabronione jest zamieszczanie linków nie związanych z opisywanym tytułem lub recenzją.
  • Zabronione jest podawanie linków p2p umożliwiających ściąganie plików muzycznych, skanlacji lub fansubów.
  • Jeśli zdradzamy w komentarzu zdarzenia psujące oglądanie widzom nie znającym opisywanego tytułu (tzw. spoilery), należy ukryć je korzystając z przycisku "OZNACZ SPOILER".
  • Pamiętajmy, że komentarze mają służyć przede wszystkim jako pomoc w podjęciu decyzji przez ogół użytkowników, czy warto po opisywany tytuł sięgnąć. Dogłębne dyskusje i analizy powinny znaleźć się na forum dyskusyjnym.
  • Redakcja ma prawo poprawić komentarze, w których jedna z powyższych zasad została złamana.
  • Redakcja ma prawo usunąć komentarz, który nie dotyczy opisywanego tytułu, recenzji lub innego komentarza.
  • Moderacja bezdyskusyjnie będzie usuwać komentarze dotyczące kwestii odmiany japońskich nazw własnych.
Dodając komentarz akceptujesz automatycznie powyższe zasady.
Jeśli uznasz, że Twój tekst został potraktowany ostrzej, niż wynika to z wymienionych zasad, prosimy zgłosić ten fakt na forum.
Zapraszamy do rejestracji i logowania
(C) 2004-2008 Azunime.net  •  Wszelkie prawa zastrzeżone
Teksty zamieszczone w serwisie należą do ich autorów i są chronione prawem autorskim. Wykorzystywanie ich, w całości lub we fragmentach, bez zgody właścicieli jest zabronione, o ile regulacje w FAQ nie stanowią inaczej.
Zarejestruj