BanneryWebmasterFAQRedakcja
Anime i kino azjatyckieAnimeZajawkiKino azjatyckieSłowniczek pojęćLinkownia
GaleriaForumCzat

Menu

Przyjaciele

Tanuki
Aleja Komiksu
Anime Heaven
Vegepic Anime
Dragon Ball Nao
Kage
VWORLD
GTW
Anime Dream
Rei Official Website
Japonia Dream
bleachHEART
Ghibli
Banzai!
Okaeri

Godzilla

Komentowany artykuł

Dziś, w XXI wieku, Godzilla jest jednym z najbardziej znanych filmowych bohaterów, chociaż przeważnie był postacią negatywną. Zadebiutował jako „czarny charakter” i przez większość filmów sytuacja taka się utrzymywała, zdarzało mu się jednak stawać w obronie Ziemi, kiedy to walczył z atakującymi ją monstrami – wszystko zależało od pomysłowości twórców.
Przygody tego potwora oglądać mogliśmy już w ponad trzydziestu mniej lub bardziej udanych (albo w ogóle nieudanych) filmach – zarówno japońskich, jak i amerykańskich. Fani filmy o potworze dzielą na trzy serie: Shōwa, Heisei i Shinsei (lub mireniamu era), z czego pierwsze dwie nazwy związane są z historią Japonii i oznaczają okres rządów jakiegoś cesarza; mimo iż w 1989 roku zakończył się okres Shōwa, do filmowej serii Heisei zalicza się również film z 1984. Shinsei zaś znaczy po japońsku mniej więcej tyle co ‘nowa era’. W każdej serii powstało, odpowiednio: piętnaście, siedem i sześć filmów. Do tego doliczyć można między innymi emitowany w latach 1997-1998 serial „Godzilla Island”, składający się z dwustu pięćdziesięciu sześciu odcinków oraz dwudziestosześcioodcinkowy serial tokusatsu „Ryūsei ningen zōn” z lat 70., w którym to bohaterowie walczyli również z „królem potworów”. Poza tym powstała amerykańska wersja filmu oraz dwa amerykańskie seriale animowane. Na rok 2007 zapowiadana jest wersja 3D. Pozostałych tworów – jak na przykład różnych kontr i wariacji – nawet nie liczę. Warto chyba jednak wspomnieć o tym, że co najmniej dwadzieścia dwa (!) filmy z Godzillą utknęły w tzw. development hell i nigdy nie zostały zrealizowane.
Film „Godzilla” od razu stał się wielkim sukcesem na całym świecie, został także inspiracją dla innych twórców: w roku 1961 Brytyjczycy stworzyli swojego Gorga, w 1965 w filmie „Daikaijū Gamera” zadebiutował następny japoński potwór, a w 1967 Koreańczycy wydali film „Taekoesu Yonggary”. Chociaż ocenione zostały one słabo i nie umywają się do Godzilli, świadczą jednak o jego popularności.
Może wydawać się to dziwne, ale sporo ludzi w ogóle nie kojarzy pierwszego filmu o Godzilli, który powstał już roku 1954 – dla nich seria często rozpoczyna się dopiero w kolorze. Mimo to ja zapraszam do przeczytania recenzji filmu, który w 1957 roku zadebiutował w polskich kinach pod tytułem „Godzilla: Król potworów”.

Kilka lat po II wojnie światowej. Od kiedy zakończono działania wojenne, na wodach otaczających Japonię panuje spokój. Kiedyś dochodzi jednak do tragicznego wypadku – w niewyjaśnionych okolicznościach zniszczone zostają japońskie statki, w wyniku czego ginie spora część ich załogi. Rozbitkowie trafiają na wyspę Ōto, na której po niedługim czasie zniszczona zostaje mała wioska. Mieszkańcy twierdzą, że sprawcą zniszczeń jest legendarny potwór imieniem Godzilla. Na wyspę przybywa naukowa ekspedycja, która ma zbadać przyczyny dziwnych wydarzeń w wiosce. Naukowcom na własne oczy udaje się zobaczyć pięćdziesięciometrowego potwora sprzed dwóch milionów lat... Jak się okazuje, Godzilla obudził się wskutek silnego napromieniowania. Po pewnym czasie monstrum zaczyna się przemieszczać, zagrażając większym miastom. Potwór niszczy w końcu sporą część Tokio, ale posiadana przez ludzi broń jest nieskuteczna w walce z nim. Okazuje się, że pokonać można go za pomocą broni skonstruowanej przez młodego naukowca – oxygen destroyer, jak sama nazwa wskazuje, niszczy cząsteczki tlenu w wodzie i znajdujące się w niej organizmy...

Przed rozpoczęciem oceny filmu warto chyba wspomnieć o tym, że istnieją dwie jego wersje – oryginalna, czyli japońska, i amerykańska, która trafiła do kin amerykańskich w 1956 roku. Poniżej przeczytacie recenzję oryginału. Wersji przerobionej przez Amerykanów nie widziałem i nie zamierzam oglądać, jednak przeglądając informacje w Internecie dowiedziałem się, że na potrzeby tej wersji dograno sceny z amerykańskim dziennikarzem i że całość jest krótsza o około sześć minut. W Stanach Zjednoczonych oryginalną japońską wersję w kinach obejrzeć można było dopiero przy okazji premiery „Ostatniej wojny”, czyli w roku 2004. Jeśli wierzyć komentarzom w sieci, wersja amerykańska została znacznie „spłycona” względem oryginału i zrobiono z niej zwykłą papkę o potworze.

W chwili powstawania tego filmu nikt zapewne nie przypuszczał, że będzie to obraz, który na zawsze przejdzie do historii kinematografii i przyczyni się do popularyzacji japońskiego kina na świecie. Był to pierwszy (i jedyny) film science-fiction, do którego prawa zakupiły wszystkie ówczesne kraje socjalistyczne. Przez Japońską Akademię Filmową został nominowany – jako jedyny film z Godzillą – w kategorii najlepszy film, przegrał jednak z „Siedmioma samurajami” Akiry Kurosawy. „Godzilla” zrewolucjonizował także przemysł filmów o potworach. Ponad pięćdziesiąt lat temu nikt zapewne nie przypuszczał, że powstanie dwadzieścia kilka kontynuacji, Godzilla stanie się nieśmiertelną legendą mającą swoich zagorzałych fanów nawet po pół wieku. Jak wiadomo, oryginał jest zawsze najlepszy – tutaj także sprawdza się ta stara zasada. Mamy lata 50. XX wieku, czyli „świeży” okres powojenny i ciągle żywe wspomnienia tragicznych wydarzeń z szóstego i dziewiątego września 1945 roku; ludzie nadal umierali w wyniku napromieniowania, nad całym światem wisiało widmo wojny atomowej, czego wszyscy się obawiali... To wszystko stało się inspiracją do nakręcenia tego filmu. Tematycznie nie jest to temat zupełnie oryginalny, ponieważ w owym czasie powstawały filmy o podobnej tematyce, rok później powstał chociażby „Żyję w strachu” Akiry Kurosawy. Wydaje mi się jednak, że „Godzilla” jest filmem, który porusza ten temat w oryginalny sposób. Dlaczego? Ponieważ na pierwszy rzut oka jest to film o wielkim potworze, który niszczy wytwory ludzkiej cywilizacji i morduje niewinnych ludzi. Ale przede wszystkim jest to jedna wielka alegoria – pierwszy film, w przeciwieństwie do kontynuacji, służących już jedynie rozrywce, niesie ze sobą jakiś morał. Przesłanie tego filmu twórcy umieszczają na samym końcu, wkładając je w usta doktora Yamanego – trzeba je najpierw przeanalizować w kontekście całego filmu, a później „obrać” z metaforyki. Aby jednak zbytnio nie przesadzać, należy przyznać, że morał filmu – mimo iż ładnie zawoalowany i podany – jest raczej mało oryginalny. Ale, mimo wszystko, coś w tym filmie jednak jest – Japończycy o mało co nie przyznali mu tytułu najlepszego filmu 1954 roku.

W dobie animacji generowanych komputerowo, „Władcy Pierścieni”, „Matriksa”, „Terminatora” i innych wysokobudżetowych produkcji z oszałamiającymi efektami specjalnymi, „Godzilla” może wydawać się żałosnym żartem. Miejmy jednak na uwadze to, że film debiutował pięćdziesiąt dwa lata temu, kiedy komputery były wielkimi pudłami służącymi do kalkulowania – kto by wtedy pomyślał, że za ich pomocą można będzie stworzyć niesamowite wizualnie przedstawienia? I to zaledwie dwadzieścia kilka lat później! Z braku innych możliwości w „Godzilli” wykorzystano gumowego potwora, makiety i zabawki – widać to gołym okiem, obecnie może tylko bawić. Dla przykładu: koła pociągu w ogóle się nie ruszają, większość pojazdów jest fatalnie zanimowana, a gdy Godzilla niszczy budynki, widać jak przesuwa po ziemi makiety. Wtedy jednak było to coś, a film robił ogromne wrażenie. Gdy porównać to do niektórych amerykańskich tworów z tamtego okresu można by się nawet zachwycić. Ale, przyznaję szczerze, że mnie na przykład, pomimo iż efekty są naprawdę słabe, scena, w której Godzilla niszczy Tokio, zapadła w pamięć. Chociaż i tutaj zdarzyło się kilka nielogiczności, np. Godzilla „chuchnięciem” potrafił stopić metalowy słup wysokiego napięcia, ale kiedy „chuchał” na ludzi ci po prostu padali na ziemię – taka temperatura powinna ich spopielić na miejscu. Ale to nic, tę scenę i tak zapamiętam do końca życia. Niestety, wielu późniejszym filmom z serii słabych efektów nie mogę wybaczyć – były możliwości, ale chyba nie było chęci, aby je wykorzystać...

Aktorzy się sprawują, ale u niektórych z nich dają się zauważyć braki aktorskie. Dotyczy to nie tylko postaci drugoplanowych, ale i głównych bohaterów. Mimo wszystko da się to wybaczyć – niektórzy z nich w „Godzilli” dopiero debiutowali. Do aktorów tych należą m.in. Akira Takarada (później pojawiał się jeszcze w trzech filmach z serii w różnych rolach) i Momoko Kōchi (wystąpiła także „Godzilla kontra Destruktor” z 1995 roku). Chyba jedynym naprawdę znającym się na rzeczy aktorem w tym filmie był Takashi Shimura – obok Toshira Mifunego jeden z ulubionych aktorów Kurosawy.

Muzyka to dla mnie słabszy element filmu. Jest – i tyle w sumie mogę o niej powiedzieć. Specjalnie nie zwracałem na nią uwagi, ale gdy już mi się zdarzyło, to przeważnie miałem jedno zastrzeżenie: w moim odczuciu nie bardzo pasowała do sceny, której towarzyszyła. Dopiero muzykę pod koniec filmu, zwłaszcza w scenach pod wodą, uważam za odpowiednią dla obrazowanych scen. Będąc przy sprawach dźwiękowych nie można zapomnieć o... ryku Godzilli – charakterystycznym, genialnym odgłosie. Przez długi czas jego powstanie było pilnie strzeżoną tajemnicą, w końcu jednak okazało się, że jest to nasączona żywicą rękawica pocierająca o struny kontrabasu. Ogólnie udźwiękowienie filmu – poza średnio pasującą muzyką – jest naprawdę przyzwoite, zwłaszcza jak na tamte czasy.

Mimo iż film pochodzi sprzed pół wieku, ma swój niepowtarzalny klimat, który sprawia, że mnie podoba się nawet dziś, w dwudziestym pierwszym stuleciu. Przestarzałe efekty i drobne mankamenty da się przełknąć, po czym można oddać się tej historii. Przesłanie filmu aktualne jest nawet dzisiaj, chociaż zagrożenie wojną atomową jest znacznie niższe niż w chwili powstawania tego obrazu. Dla fanów wszelkiej maści filmów o potworach, zwłaszcza miłośników kaijū, pozycja obowiązkowa. Polecam także kinomaniakom – w końcu to film, który przeszedł już do historii kina i przyczynił się do popularyzacji na świecie japońskiego kina niemniej niż filmy Akiry Kurosawy. Chociaż nie każdemu z nich się spodoba, moim zdaniem warto go odhaczyć na liście obejrzanych filmów. Owszem, wielu osobom może wydawać się tylko średnim lub miernym filmem o potworze, quasi-oryginalnym. Ilu ludzi, tyle opinii – niektórzy nazywają ten film arcydziełem. Ja aż tak daleko nie pójdę, ale dla mnie to bardzo dobra produkcja, mająca także jakieś swoje zasługi dla kinematografii, chociażby tylko filmów o potworach.

Zbluźnię na koniec, ale ten cytat – z życia wzięty – może być potwierdzeniem tego, że „Godzilla” mimo wszystko w jakiś sposób przyczynił się do szerzenia japońskiego kina na świecie:
– Babciu, wiesz kto to Akira Kurosawa?
– Nie.
– A co to Godzilla?
– Taki japoński potwór z filmu.

Napisz komentarz

Twój nick lub imię i nazwisko:



Temat komentarza:



Na głowie u diabła?


Musisz odpowiedzieć na pytanie lub uzupełnić zdanie, pomożesz nam w ten sposób walczyć ze spamem.

:smile::kawaii::bgrin::polzart::cool::jezor::readman::ziew::sad::sceptyk::cry::bad::angry::zabije::cross::zmiesz::shock::niewzrusz::niepowiem::uhoh::azu:


Regulamin

Jeśli chcesz napisać komentarz, musisz przestrzegać pewnych zasad:
  • Komentarz musi dotyczyć opisywanego tytułu lub recenzji i musi być w miarę sensownie napisany (nic nie wnoszące jednolinijkowce lecą od razu do kosza).
  • Oceniamy tytuł lub recenzję, a nie recenzenta i komentujących.
  • Nie obrażamy użytkowników, recenzentów, ani twórców.
  • Nie używamy słów powszechnie uznanych za wulgarne lub obraźliwe.
  • Nie nadużywamy emoticon i piszemy czytelnie.
  • Zabronione jest zamieszczanie linków nie związanych z opisywanym tytułem lub recenzją.
  • Zabronione jest podawanie linków p2p umożliwiających ściąganie plików muzycznych, skanlacji lub fansubów.
  • Jeśli zdradzamy w komentarzu zdarzenia psujące oglądanie widzom nie znającym opisywanego tytułu (tzw. spoilery), należy ukryć je korzystając z przycisku "OZNACZ SPOILER".
  • Pamiętajmy, że komentarze mają służyć przede wszystkim jako pomoc w podjęciu decyzji przez ogół użytkowników, czy warto po opisywany tytuł sięgnąć. Dogłębne dyskusje i analizy powinny znaleźć się na forum dyskusyjnym.
  • Redakcja ma prawo poprawić komentarze, w których jedna z powyższych zasad została złamana.
  • Redakcja ma prawo usunąć komentarz, który nie dotyczy opisywanego tytułu, recenzji lub innego komentarza.
  • Moderacja bezdyskusyjnie będzie usuwać komentarze dotyczące kwestii odmiany japońskich nazw własnych.
Dodając komentarz akceptujesz automatycznie powyższe zasady.
Jeśli uznasz, że Twój tekst został potraktowany ostrzej, niż wynika to z wymienionych zasad, prosimy zgłosić ten fakt na forum.
Zapraszamy do rejestracji i logowania
(C) 2004-2008 Azunime.net  •  Wszelkie prawa zastrzeżone
Teksty zamieszczone w serwisie należą do ich autorów i są chronione prawem autorskim. Wykorzystywanie ich, w całości lub we fragmentach, bez zgody właścicieli jest zabronione, o ile regulacje w FAQ nie stanowią inaczej.
Zarejestruj