Haha"Dark Water" obejrzałam dzięk fanscynacji japońskim "The Ring". Zachwyciłam się nim między innymi dlatego, że nie było w nim krwi, a ja na widok krwi i innych obrzydliwości (flaki, wypadki) padam na ziemię w konwulsjach, czyli mówiąc po ludzku tracę przytomność. Te filmy, które mielismy w Polsce przyjemność oglądać, stawiają przede wszystkim na klimat. Nie rozumiem amerykańskich horrorów, gdzie mamy się bać na widok odrąbanego palca. Chociaż, na takim "Hakushin Ari" nie wiedziałam czy śmiać się, czy mdleć, kiedy bohaterce odpadła głowa...
Wracając do omawianego tytułu. Po zapoznaniu się z "The Ring" "Dark Water" stanowi świetną parodię tego pierwszego. Mówię poważnie, jest tu wiele podobnych motywów, trochę pozmienianych, ale od razu nasuwających na myśl serię o Sadako (która zmarła w studni, a w "Dark Water"... a zresztą, zobaczycie sami ^^") i wzbudzających uśmiech. Mimo ogólnej wesołości film ma całkiem przyjemny klimat, choć nie jest to produkcja dla fanów szybkiej akcji. Mnie się podobało

Solar - 24.10.2007 18:51