Odp: Czasem brak słów...
A nie zauważył kolega ze to, tak jak pulp fiction, jest tez przy okazji pastiszem? Ze sceny walki w Japonii odzwierciedlaja i wysmiewaja cechy charakterystyczne filmow kungfu, a krwistosc zywcem wyjeta z anime kenshin? Kto ten film bierze doslownie popelnia blad. Bez znajomosci kultury japonskiej nie mozna zrozumiec, dlaczego wstawka animowna znalazla sie w tym filmie. Czy jest to dzielo wybitne? Sprawa dyskusyjna, ale traktowanie go jako niskobudżetowej rzezi jest powaznym bledem.
Dark Rael - 4.03.2007 16:13