Bez tematuZnów muszę pomarudzić i dodać drobną, acz zasadniczą korektę.
Pottero, piszesz na początku:
Pottero napisał(a): „Azumi” to samurajska siekanina z gatunku chanbara, tyle że z ładną dziewczyną w roli głównej.
i na końcu:
Pottero napisał(a): Wysoka ocena, bo moim zdaniem to jeden z lepszych filmów w swojej klasie.
A teraz pytanie (i proszę o odpowiedź z ręką na sercu): Ile filmów z gatunku chanbara widziałeś Pottero?
Pytam, bo o ile zaliczenie Azumi do tegoż (pod)gatunku jest jak najbardziej na miejscu, o tyle końcowe uzasadnienie wysokiej jego oceny jest kompletnym nieporozumieniem!
Cały dowcip polega na tym, iż klasyczne - i zdecydowanie najlepsze! - filmy chanbara powstawały w drugiej połowie lat 50. i w latach 60. Zdefinowali ów gatunek m.in. tacy giganci kina japońskiego jak Kurosawa Akira, Shinoda Masahiro, Inagaki Hiroshi, czy Gosha Hideo. I w kontekście ich najlepszych dzieł "Azumi" wypada blado jak zapałka przy błyskawicy... Ot, po prostu kolejny filmowy hamburger z dużą ilością cholesterolu, plastikowego mięska i najtańszego ketchupu... Toż to zwyczajnie taki japoński hollywood! Gdzież mu tam do arcydzieł gatunku takich jak choćby "Yojimbo", "Ansatsu", "Ibun Sarutobi Sasuke", "Dai bosatsu toge", czy "Tenchu"...
Wedle mojej subiektywnej oceny filmik ów zasługuje na góra 3/10.
Pozdrawiam!
argentum_astrum - 24.04.2006 3:35
Bez tematuTrochę Kuosawy, Zatōichiego i coś, czego bliżej teraz nie potrafię określić (jak sobie przypomnę tytuł, to podam). Ogólnie było tego kilka filmów, łącznie z „Azumi”.
Należę do młodzieżowego pokolenia, dlatego takie produkcje mi się podobają i dostają wysoką ocenę. Na moje obecne doświadczenie jest to jeden z lepszych filmów w tym gatunku, chociaż nie ukrywam, że powstało wiele lepszych.
Na swoje usprawiedliwienie: na
IMDb „Azumi” też ma średnią 7/10 (dziwnym zbiegiem), ale jeśli to nie wystarcza, to proponuję zajrzeć na NaniKore, gdzie film dostał 10/10.
Pottero - 25.04.2006 9:46
Bez tematuPottero, najlepiej na świecie sprzedają się płyty Michaela Jacksona i Boskiego Elvisa, miliony ludzi dałoby się pokroić i w smole smażyć, że to najlepsza muzyka na świecie, ale czy znaczy to, że tak jest faktycznie..? Pytanie, oczywiście, jest retoryczne.
Dalej - młody wiek usprawiedliwi Cię w stopniu znikomym, gdyż jeżeli już decydujesz się zabierać głoś na forum publicznym, to musisz liczyć się i z tym, że Twoje teksty będą czytać ludzie o... powiedzmy, że sporym stażu filmowym.
Dlatego też, zanim spróbujesz umieścić "Azumi" - czy dowolny inny film - na tle całego gatunku, a to właśnie czynisz w recenzji, to należałoby WCZEŚNIEJ zapoznać się z najlepszymi tego gatunku dziełami. Jeżeli recenzujesz film z gatunku chanbara, to Twoja ocena odnosi go automatycznie do innych filmów tego nurtu, których... nie znasz.
Moich wynurzeń nie traktuj naturalnie jako przytyków osobistych - nie są bowiem nimi. Chodzi mi jedynie o to, aby uwrażliwić Cię na KONIECZNOŚĆ zapoznania się z klasyką danego gatunku (filmowego, czy dowolnego innego) ZANIM zaczniemy się wypowiadać o jego przedstawicielach,a tym bardziej ich oceniać...
Z perspektywy wspaniałych chanbar z lat 60' "Azumi" jest po prostu filmem słabym i żaden IMDb ani NaniKore tego nie zmieni...
Pozdrawiam!
argentum_astrum - 25.04.2006 17:37
No topicOK, zamieniłem ostatnie zdanie, ale oceny nie zmienię. Jestem już takim
hamburgerem, nie zmienię tego, że należę do takiego pokolenia i że takie rzeczy mi się podobają. Mam szacunek i sentyment do starych filmów, ale lubię także te nowe. Co prawda nowe oceniam raczej słabo, ale nie ukrywam, że czasami po prostu świetnie się je ogląda ze znajomymi czy po ciężkim dniu. Tacy na przykład „Szybcy i wściekli” (ode mnie 3/10 albo 4/10) – hollywoodzka szmira bez fabuły i z całym tym swoim efekciarstwem, ale taki film po prostu dobrze się ogląda. Mojej postępującej
hamburgeryzacji chyba nic już nie powstrzyma, więc w tej kwestii pewnie zawsze się będziemy różnić.
Pottero - 29.04.2006 1:21
CoolOsobiście lubię japońskie klimaty, a szczęk stali samurajskiego miecza przyprawia mnie o dreszcze. Płytkę z niesamowitą „Azumi” odkryłam zupełnie przypadkiem, gdyż wśród stosu filmów mojego brata wypatrzyłam iście japońsko brzmiące, dziewczęce imię w tytule. Po prostu nie mogłam nie zapakować tego w bebechy dvd. Na samym początku nieco zniechęciłam się do tytułu, gdyż nie lubię widoku krwi, ale dokonałam niesamowitej rzeczy. Wyzbyłam się swojej „fobii” na te 128 minut. Uważam, że wątek pięknej dziewczyny – zabójczyni jest niezwykle ujmujący. A już ze śliczną Ayą w roli głównej szczególnie. Rzeczywiście oglądając film przypomina się klimat z „Hero”. Co prawda trochę irytowało mnie to „latanie” w powietrzu podczas skoków, ale w końcu film jest oparty na podstawie mangi! Nie można się tego uczepić. Jak inaczej odzwierciedlić taki fakt na ekranie?
Scena finałowa czyli walka z Bijomaru, po prostu genialna! Również zwróciłam uwagę na te niesamowite zwroty kamery! Jednym słowem: Cudo przez wielkie „C”!
Jestem typowym przykładem młodej osoby, która nie lubi oglądać starych filmów! Trafiłeś z tym w dziesiątkę. Zdaję sobie sprawę, że przez to tracę mnóstwo świetnych ekranizacji, ale co poradzę. Nie lubię i tyle. A „Azumi” pozwala zagłębić się w podobne klimaty i nie dręczy okropnym obrazem.
Inochi_Girl - 25.05.2007 15:17