Bez tematu
Pottero, najlepiej na świecie sprzedają się płyty Michaela Jacksona i Boskiego Elvisa, miliony ludzi dałoby się pokroić i w smole smażyć, że to najlepsza muzyka na świecie, ale czy znaczy to, że tak jest faktycznie..? Pytanie, oczywiście, jest retoryczne.
Dalej - młody wiek usprawiedliwi Cię w stopniu znikomym, gdyż jeżeli już decydujesz się zabierać głoś na forum publicznym, to musisz liczyć się i z tym, że Twoje teksty będą czytać ludzie o... powiedzmy, że sporym stażu filmowym.
Dlatego też, zanim spróbujesz umieścić "Azumi" - czy dowolny inny film - na tle całego gatunku, a to właśnie czynisz w recenzji, to należałoby WCZEŚNIEJ zapoznać się z najlepszymi tego gatunku dziełami. Jeżeli recenzujesz film z gatunku chanbara, to Twoja ocena odnosi go automatycznie do innych filmów tego nurtu, których... nie znasz.
Moich wynurzeń nie traktuj naturalnie jako przytyków osobistych - nie są bowiem nimi. Chodzi mi jedynie o to, aby uwrażliwić Cię na KONIECZNOŚĆ zapoznania się z klasyką danego gatunku (filmowego, czy dowolnego innego) ZANIM zaczniemy się wypowiadać o jego przedstawicielach,a tym bardziej ich oceniać...
Z perspektywy wspaniałych chanbar z lat 60' "Azumi" jest po prostu filmem słabym i żaden IMDb ani NaniKore tego nie zmieni...
Pozdrawiam!
argentum_astrum - 25.04.2006 17:37