Bez tematu
Znów muszę pomarudzić i dodać drobną, acz zasadniczą korektę.
Pottero, piszesz na początku:
Pottero napisał(a): „Azumi” to samurajska siekanina z gatunku chanbara, tyle że z ładną dziewczyną w roli głównej.
i na końcu:
Pottero napisał(a): Wysoka ocena, bo moim zdaniem to jeden z lepszych filmów w swojej klasie.
A teraz pytanie (i proszę o odpowiedź z ręką na sercu): Ile filmów z gatunku chanbara widziałeś Pottero?
Pytam, bo o ile zaliczenie Azumi do tegoż (pod)gatunku jest jak najbardziej na miejscu, o tyle końcowe uzasadnienie wysokiej jego oceny jest kompletnym nieporozumieniem!
Cały dowcip polega na tym, iż klasyczne - i zdecydowanie najlepsze! - filmy chanbara powstawały w drugiej połowie lat 50. i w latach 60. Zdefinowali ów gatunek m.in. tacy giganci kina japońskiego jak Kurosawa Akira, Shinoda Masahiro, Inagaki Hiroshi, czy Gosha Hideo. I w kontekście ich najlepszych dzieł "Azumi" wypada blado jak zapałka przy błyskawicy... Ot, po prostu kolejny filmowy hamburger z dużą ilością cholesterolu, plastikowego mięska i najtańszego ketchupu... Toż to zwyczajnie taki japoński hollywood! Gdzież mu tam do arcydzieł gatunku takich jak choćby "Yojimbo", "Ansatsu", "Ibun Sarutobi Sasuke", "Dai bosatsu toge", czy "Tenchu"...
Wedle mojej subiektywnej oceny filmik ów zasługuje na góra 3/10.
Pozdrawiam!
argentum_astrum - 24.04.2006 3:35