Młoda rozwódka z córką musi znaleźć mieszkanie, jeżeli chce uzyskać opiekę nad dzieckiem. Wprowadzają się do obskurnego bloku. Niedługo po zamieszkaniu w nowym miejscu zaczynają dziać się dziwne rzeczy, a ze wszystkim powiązana może być mała dziewczynka, która zaginęła w okolicy kilka lat wcześniej.
Japońskie horrory od ładnych kilku lat cieszą się ogromnym powodzeniem na całym świecie. Dla jednych to świetna rozrywka i bardzo dobre filmy, dla innych totalna szmira. Dla Amerykanów z kolei to materiał do kręcenia kolejnych kiepskich remake’ów, mających na celu zrobienie pieniędzy.
„Dark Water” jest kolejnym filmem Hideo Nakaty, reżysera okrytego sławą filmu „The Ring: Krąg”, od której – można chyba zaryzykować takie stwierdzenie – rozpoczęła się światowa moda na azjatyckie horrory i ich remaki. Scenariusz do filmu powstał na podstawie książki Kōjiego Suzuki, autora między innymi powieści „Ringu”.
Yoshimi Matsubara jest młodą rozwódką, chcącą otrzymać opiekę nad kilkuletnią córką, Ikuko. Po rozwodzie kobieta zostaje z niewielką ilością środków do życia i bez mieszkania. Aby sąd przyznał jej opiekę nad córką, musi przede wszystkim znaleźć dla nich dach nad głową. Udaje jej się wynająć mieszkanie w dość obskurnym bloku. Z początku wszystko wygląda dobrze, jednak niedługo później zaczynają dziać się dziwne rzeczy: na suficie pojawia się cieknąca plama wody, z kranu wypływają ludzkie włosy... Na domiar złego kobietę zaczyna nawiedzać duch małej dziewczynki. Wydaje się, że związek ze wszystkimi zdarzeniami ma zaginiona kilka lat wcześniej dziewczynka mieszkająca w tym samym bloku...
To tyle jeśli chodzi o scenariusz, więcej nie potrafię napisać, aby uniknąć spojlerów. Będę szczery: scenariusz nie jest najmocniejszą stroną filmu. Jest on przewidywalny, brakuje w nim ciekawych zwrotów akcji. Po pewnym czasie film zaczął mi się po prostu nudzić.
Dużym minusem był dla mnie motyw ducha małej dziewczynki – pojawia się on we większości japońskich horrorów, które obejrzałem. Nie mogę dojść tego przyczyny: czy Japończykom brakuje pomysłów? Z drugiej strony myślę, że jest to proste do wytłumaczenia: do Polski trafia niewiele japońskich horrorów, przeważnie wtedy, gdy Amerykanie wykupują prawa do remake’u, a w większości z tych filmów pojawia się ów motyw. Smutna prawda jest taka, że owe horrory sprowadzone do Polski stanowią większość tych, które obejrzałem – na własną rękę załatwiłem sobie tylko „Za ginipiggu: Akuma no jikken”. Stąd też moje przeświadczenie, że japońskie horrory to głównie duchy dzieci (chociaż nie brak w Japonii też udanych horrorów).
Przed obejrzeniem „Dark Water” miałem już styczność z kilkoma japońskimi horrorami, np. „The Ring: Krąg” czy „Klątwą ju-on”, dlatego przypuszczałem, czego można się po tym filmie spodziewać: ducha, dziwnych zagadek, niby to zaskakującego zakończenia. Nie pomyliłem się – w tym filmie powielono te wszystkie schematy, co skutecznie obniżyło jego atmosferę i klimat. Może i Japończykom się to podoba i lubią za to płacić, ale mnie to nie kręci – z obowiązku wypożyczam te filmy, ale nie oczekuję po nich niczego specjalnego. Oglądam je do końca, chociaż czasami naprawdę mam ochotę zająć się czymś innym, jednak niektórzy nie wytrzymują i jeszcze przed zakończeniem rezygnują z seansu.
Aktorzy sprawdzają się dobrze. Nie mieli oni jednak zbytniego pola do popisu – cały czas chodzili, mówili, czasami krzyczeli; krótko mówiąc: standardowe zachowania człowieka, nic wyszukanego. Dobrze oddawali jednak oni emocje, byli przekonywujący.
Muzyka w filmie stwarza atmosferę niepokoju, a przynajmniej stara się takową stwarzać. Nie jest to szczególnie wybitne osiągnięcie, zwłaszcza jak na Kenjiego Kawaiego, twórcy muzyki do poprzednich filmów Suzukiego, „Avalonu” Mamoru Oshiiego oraz anime „Ghost in the Shell” czy „Ranma ½”.
Mam małe zastrzeżenia co do pracy kamery: nie zostajemy zaskoczeni niczym efektownym, kamera ciągle podąża za aktorami.
„Dark Water” to kolejny horror, jakich wiele powstaje ostatnio w Kraju Kwitnącej Wiśni. Ponownie mamy do czynienia z duchem dziewczynki i wyświechtanymi już schematami. Film jest jednak o wiele bardziej znośny niż jego amerykański remake „Dark Water: Fatum”. Dla fanów horroru ogólnie i miłośników japońskiego kina grozy – owszem, jeśli lubisz takie klimaty. Jeśli jednak widziałeś już jakieś japońskie horrory i nie spodobały Ci się bądź szukasz porządnego japońskiego kina, „Dark Water” możesz sobie odpuścić – powstały tam lepsze filmy, po które zdecydowanie lepiej jest sięgnąć.
![]() | ![]() |
![]() | ![]() |
![]() | ![]() |
| Reżyseria | Hideo Nakata |
| Scenariusz | Kōji Suzuki, Hideo Nakata, Takashige Ichise, Yoshihiro Nakamura |
| Muzyka | Kenji Kawai, Shikao Suga |
| Zdjęcia | Junichirō Hayashi |
| Montaż | Nobuyuki Takahashi |
| W ROLACH GŁÓWNYCH | |
| Hitomi Kuroki | Yoshimi Matsubara |
| Rio Kanno | Ikuko Matsubara (w wieku sześciu lat) |
| W POZOSTAŁYCH ROLACH | |
| Mirei Oguchi | Mitsuko Kawai |
| Asami Mizukawa | Ikuko Hamada (w wieku szesnastu lat) |
| Fumiyo Kohinata | Kunio Hamada |
| Yu Tokui | Ōta (agent nieruchomościami) |
| Isao Yatsu | Kamiya (gospodarz domu) |
| Shigemitsu Ogi | Kishida (prawnik Yoshimi) |