„Makbet” Williama Shakespeare’a według Akiry Kurosawy. Dwójce zaprzyjaźnionych wojów przepowiedziana zostaje wspaniała przyszłość. Żona jednego z nich, chcąc przyspiszyć bieg wydarzeń, namawia małżonka do zbrodni. Jednak zbrodnia pociąga za sobą kolejne, a bohaterowie popadają w obłęd...
„Tron we krwi” – film, który przez wielu krytyków uznawany jest za największe osiągnięcie Kurosawy. Jest to ciekawe, bo jeżeli rzucę hasło: Akira Kurosawa, mój rozmówca od razu wskaże mi „Siedmiu samurajów”, zazwyczaj nie potrafiąc wymienić już żadnego innego tytułu. Nie o tym jednak mam pisać, nie oczekujcie tego, że wskażę Wam, który film Kurosawy bardziej mi się podobał – jest pomiędzy nimi ogromna różnica, a każdy sam w sobie jest czymś, co może zachwycić widza.
Scenariusz do filmu powstał w oparciu o „Makbeta” Williama Shakespeare’a, którego to Kurosawa był sympatykiem. Było to pierwsze podejście Kurosawy do ekranizowania sztuk renesansowego dramaturga, później powstały jeszcze „Zły śpi spokojnie” na kanwie „Otella” i „Ran” inspirowany „Królem Learem”.
Ten, kto czytał „Makbeta”, zna fabułę filmu i wie, co się wydarzy – Kurosawa stworzył prawie dokładną fabularnie kalkę dramatu Shakespeare’a, zmieniając jednak realia historyczne, miejsce akcji i charaktery bohaterów. Dla osób niezaznajomionych z Shakespeare’em przedstawiam krótki opis fabuły. Taketori Washizu (Makbet) i Yoshiteru Miki (Banco) wsławili się w boju. Książę, w uznaniu ich zasług, oddaje im we władanie dwa forty. Nie mający o tym pojęcia Washizu i Miki kluczą w leśnej mgle, kiedy nagle spotykają mononoke. Stara wiedźma przepowiada Washizu i Mikiemu, że otrzymają we władanie forty. Washizu zostanie następnie królem, a Miki królów będzie płodził. Wiedźma znika, a dwójka bohaterów jest bardzo sceptycznie nastawiona do jej słów – śmieją się z tego, do czasu... Gdy otrzymują przepowiedziane im forty, zaczynają inaczej patrzeć na sprawę. Chcąca przyspieszyć bieg wydarzeń żona Washizu, Asaji (lady Makbet) namawia męża, aby ten zabił księcia i przejął władzę, co przepowiedziała mononoke. Washizu morduje władcę i zasiada na tronie, jednak to nie koniec, przecież wróżba mówiła coś jeszcze...
Kiedy Baz Luhrmann nakręcił „Romea i Julię” przenosząc akcję w inne realia, wszystkim wydawało się to oryginalne, podobnie odebrano „Hamleta” (2000) z Ethanem Hawkiem. Nie było to jednak pierwsze podejście do przeniesienia dzieła Shakespeare’a w inną epokę, bo np. w 1955 roku powstał film „Joe Macbeth” opowiadający o chicagowskiej wojnie gangów. A później, w roku 1957, świat poznał „Tron we krwi”. Kurosawa poczynił zmiany konieczne do tego, aby film był bliższy japońskiemu widzowi. Zamiast umieszczać bohaterów w jedenastowiecznej Anglii, osadził ich na gruncie japońskim w bliżej nieokreślonym czasie. Zdrajca Duncana, w ramach przeprosin, chciał zapłacić, u Kurosawy zdrajca chciał zgolić głowę. U Shakespeare’a ludzi się ścina, w Kurosawy popełniają oni seppuku. Inny jest także rys bohaterów. Makbet niedługo po usłyszeniu przepowiedni nieświadomie zaczyna myśleć o zamordowaniu Duncana, Washizu nie przychodzi to do głowy – bushidō nakazuje mu lojalność wobec pana. O zamordowaniu władcy mówić zaczyna dopiero Asaji (odpowiednik lady Makbet), doszukująca się spisku – to pod wpływem jej namów Washizu dopuszcza się zbrodni. Okazuje się jednak, że zamordowanie króla to nie wszystko, bo pociąga to za sobą konsekwencje – kolejne mordy, powolne popadanie w obłęd i, ostatecznie, śmierć. Ciekawy wydaje mi się sposób, w jaki ginie główny bohater – Makbet ginie w pojedynku, Washizu zostaje jednak zabity przez swoich poddanych.
Film wykonany został na przyzwoitym poziomie – należy pamiętać, że zbliża się schyłek lat 50. XX wieku, a kino jest jeszcze stosunkowo młode. Kręcenie filmów w kolorze było już wtedy znane, jednak Kurosawa na kolor zdecydował się dość późno, bodajże dopiero pod koniec lat 60., tak więc tutaj mamy czerń i biel. Te dwa kolory podkreślają dodatkowo świetny klimat filmu. Na widza oddziałują przede wszystkim snujące się po ziemi gęste mgły, odgłosy wiatru czy ptaków – kolejne elementy budujące ów klimat.
W głównej roli obsadzony został Toshirō Mifune, który wystąpił jeszcze w wielu innych filmach Kurosawy w latach 40., 50. i 60. Mifunego darzę sympatią, dlatego trudno powiedzieć mi coś złego o jego kreacji. Mimo to najbardziej spodobała mi się Isuzu Yamada, czyli Asaji – to jest właśnie idealna lady Makbet! Może i zachowuje się zgodnie z japońskimi obyczajami, nie jest tak swobodna jak żona Makbeta, ale to właśnie ona jest prowodyrem nieszczęśliwych wydarzeń, jakie spotkały ją i Washizu. Można powiedzieć, że jest to kobieta-demon, co Kurosawa sprytnie próbuje podsunąć widzowi: widzimy na przykład Washizu, a głos Asaji, nakłaniający do złego, dobiega zza kadru – sprawia to takie wrażenie, jakby ów głos rzeczywiście był głosem jakiejś piekielnej siły. Poza tym scena, w której Asaji usiłuje zmyć z rąk niewidzialną krew, jest bezbłędna.
Muzyka ma dotrzymywać klimatem filmowi – jest raczej niepokojąca i mroczna, przeważnie usłyszeć można pojedyncze instrumenty, jak na przykład odgłosy bębnów.
Ja, podobnie jak wielu miłośników Kurosawy i krytyków filmowych, uważam „Tron we krwi” za jeden z jego najlepszych filmów. To arcydzieło – było nim kilkadziesiąt lat temu, dla mnie pozostaje nim do dzisiaj. Na pewno odezwą się głosy: „Pozer, mówisz tak, bo Kurosawę wypada lubić. Prawda jest taka, że dziś jego filmy są nudne, a ci, którzy je lubią, są fałszywi”. Proszę bardzo, nie zabraniam wydawania takich komentarzy, najważniejsze jest jednak to, że JA wiem – mnie film się podoba, mogę go obejrzeć nawet kilka razy i mi się nie znudzi. Pozostaje jeszcze jedna ciekawostka: to właśnie ten film przekonał mnie do Shakespeare’a.
Adnotacja: film oceniam nieco inaczej niż filmy współczesne – technicznie film raczej nie może się równać ze współczesnymi produkcjami (współczesność będę liczył od połowy lat 80., czyli od 1986 roku), dlatego też oceny te wystawione zostały z uwzględnieniem ówczesnych technik i metod.
![]() | ![]() | ![]() |
![]() | ![]() | ![]() |
![]() | ![]() | ![]() |
| Scenariusz | Akira Kurosawa, Hideo Oguni, Shinobu Hashimoto, Ryuzo Kikushima |
| Reżyseria | Akira Kurosawa |
| Muzyka | Masaru Satō |
| Zdjęcia | Asakazu Nakai |
| Projekty kostiumów | Yoshirō Muraki |
| W ROLACH GŁÓWNYCH | |
| Toshirō Mifune | Taketori Washizu |
| Isuzu Yamada | Asaji Washizu |
| Takashi Shimura | Noriyasu Odagura |
| Akira Kubo | Yoshiteru Miki |
| W POZOSTAŁYCH ROLACH | |
| Hiroshi Tachikawa | Kunimaru Tsuzuki |
| Minoru Chiaki | Yoshiaki Miki |
| Takamaru Sasaki | Kuniharu Tsuzuki |