Odp: moje pięć groszy
hm, ciężko będzie mi z tobą debatować ponieważ wielu z tych filmów po prostu nie widziałem, ale spróbuje na swoją obronę trochę bardziej szczegółowo określić swoją myśl.
Chodzi mi o to, że animacja operuje pewnym specyficznym spojrzeniem na rzeczywistość, poprzez budowanie wizji świata ze specyficznych przeciwieństw, takich jak:
*kompleksowość lub uproszczenie ukazanego świata
*ukazanie jego realności, bądź uproszczenie aż do "ikoniczności", czyli najogólniejszych elementów (ekstremalnym tego przykładem może jest kubizm)
*subiektywność a obiektywność ukazywanej wizji świata
*no i w końcu, koncentracja na czymś specyficznym lub próba uchwycenia czegoś co jest uniwersalne
Dzięki temu powstają wizje inne od tego co możemy zobaczyć w filmie fabularnym. Nie chciałem powiedzieć że film fabularny jest gorszy, lub tez bardziej ograniczony, ale że jest po prostu inny. Dzięki tym zabiegom animacja może ukazywać pewne rzeczy inaczej niż robi to kino fabularne. Wydaje mi się że to co ukazuje Aria, te specyficzne spojrzenie na rzeczywistość, które znowu dla mnie w tym wypadku polega na estetyzacji i tworzeniu narracji do otaczającej nas rzeczywistości, ala Flaneur właśnie, zyskuje na ukazaniu w formie animacji.
Porównując do tego np. Wiosnę, Lato... Jasne jest to film który ukazuje cykle przyrody i życia, ale znowu nie zajmuje się tą estetyzacją i narracją tego co nas otacza, to jest zachodnie spojrzenie, tak mi się przynajmniej wydaje, film jest bardziej hołdem złożonym samym cyklom.
Co do reszty filmów nie wypowiadam się bo nie wiem

.
sbto - 10.06.2008 21:38