moje pięć groszy
Bardzo mi sie podoba twoja interpretacja i sam też jestem pod wielkim wrażeniem Arii, szczególnie teraz gdy obejrzałem Origination, którego zakończenie należy chyba do jednych z lepszych które widziałem. Postanowiłem więc też dodać trochę swoich przemyśleń.
Otóż dla mnie Aria wydaje się jedną wielką kontemplacją estetyczną nad potocznością. Co symbolizuje chyba najlepiej Akari, która jest niczym flaneur, będąc w ciągłym ruchu i estetyzującym rzeczywistość wokół niej. Urok tej serii kryje się właśnie w zauważaniu rzeczy oczywistych, takich na które my zwykle nie mamy czasu (ani wrażliwości?) zwrócić uwagę na co dzień. W kolejnych odcinkach możemy się przekonać, że każdy gest, wydarzenie, rzecz, może prowadzić do głębokich refleksji, które wyrażone prostym językiem odsyłają bardzo głębokie sense. Dodając do tego jeszcze wszechobecny spokój, można powiedzieć że mamy tu do czynienia z rodzajem medytacji. Ten sposób spojrzenia na rzeczywistość wydaje się być specyficznie japoński.
Druga seria wydaje mi się pod tym względem najciekawsza, znowu z powodu Akari, która tak głęboko zanurza się w medytacje nad przestrzenią miasta, że niejako zostaje przez nie same zauważona. Przedostaje się do jakieś magicznej rzeczywistości okrytej normalnie mrokami tajemnicy, przed mieszkańcami miasta. Król Kotów wydaje się być wrecz ucieleśnieniem magicznej strony Neo-Wenecji. Dlatego wywarła ona na mnie największe wrażenie.
Muszę też wspomnieć o trzeciej serii, a dokładniej o samym jej zakończeniu, ponieważ wywarło ono na mnie wielkie wrażenie. NIe dość że historia wraca do punktu wyjścia, to zarazem mamy tu do czynienia z symbolicznym przejściem w świat dorosłości, poprzez bolesne odcięcie się od rodzica, przejęciem życia w swoje ręce, a zarazem pełnej świadomości cykliczności otaczającego nas świata połączonej z pokorną refleksją nad życiem ludzkim. Nie przez indywidualistyczną pychę wielkości jaką daje nam nasza "unikalność", lecz właśnie przez pełne wyczucie swojego miejsca w świecie i dalszej refleksji nad obrazami płynącej rzeczywistości, choć tym razem bardziej z pozycji dorosłego, rozumianego jako osoba która zdobyła już pewne doświadczenie i z radością obserwuje nowe cykle życia. Oglądając ich podobieńśtwa jak i różnice bowiem, co pokazuje scena ze śniadaniem młodej gondolierki, (na poczatku odcinka Akari, na końcu Ai), cykle są podobne lecz nigdy do końca takie same.
Tak tylko drapnąłem po powierzchni tej serii, o której można by jeszcze dużo powiedzieć. Na koniec chciałbym jeszcze powiedzieć, że ten rodzaj spojrzenia na rzeczywistość, byłby raczej niemożliwy do uzyskania w filmie fabularnym. Ma więcej wspólnego z literaturą niż z filmem. Dlatego dobrze, że anime istnieje bo dzięki temu możemy spotkać się z tak inną perspektywą.
sbto - 10.06.2008 2:23