Po długim czasie...
... przeczytałem raz jeszcze artykuł. Dwie myśli jakie mi się nasunęły: nazywanie "Altruizyny" opowiadaniem komicznym jest chyba odniesieniem li tylko do sposobu w jaki mistrz Lem przekazał dość brutalne i smutne przesłanie kryjące się pod śmiesznym stylem narracji. Zauważyć tez trzeba że jest to bardzo często stosowany przez niego chwyt. Drugie co przemknęło mi przez głowę, to fakt że nie znalazłem w Twoim artykule drogi Argentum, ani słowa odniesienia do ostatniego odcinka podróży Kino. Czy jest to tylko przeoczenie czy też w zgrabny sposób uniknąłeś wypowiedzi na temat niewątpliwie przesadzonej i mało realistycznej (pod względem przedstawionego tam sposobu myślenia ludzi) fabuły ? Pamiętaj że nie wolno się ograniczać tylko do wynoszenia dzieła pod niebiosa - obowiązkiem recenzenta jest też wskazać jego słabe punkty. Zresztą, czyż beczce miodu może zaszkodzić łyżeczka dziegciu ?
Pozdrawiam !
Xray - 1.06.2006 13:41