Co jest superhitem, co inspirowało twórców „Matriksa”? – polityka obu firm
Obie firmy prowadzą naciąganą politykę promocyjną, jednak na tym polu prowadzi chyba Anime-Gate. Każdy z ich tytułów to „superprodukcja”, która zdobyła uznanie (jak jest to pisane w newsach).
„Superprodukcją” jest zarówno „Tristia”, jak i hentai „Czarna księga”. Naprawdę nie wiem, czy którekolwiek z nich może zostać nazwane superprodukcją... Jednak nie oszukujmy się, każdemu filmowi towarzyszy reklama Ankieta Anime-Gate - Co myślisz o kartach AG, dodawanych do DVD?w stylu: W marcu Anime-Gate rozpocznie wydawanie anime erotycznych, a zacznie – UWAGA! – od tytułu, który przez wielu fanów na całym świecie został okrzyknięty najlepszym hentai wszechczasów. Cóż, jak by tego nie nazwać, nie ulega wątpliwości, iż seria „Bible Black” (bo o niej właśnie mowa) jest gigantycznym superhitem erotycznym ostatnich lat oraz À propos ceny: „Elysium” w całym swym ekskluzywnym wydaniu nie przekroczy kwoty 39 pln. A zatem, jak widać, Anime-Gate zamierza – tak jak obiecaliśmy – nadal wydawać dużo, atrakcyjnie i tanio. Takie reklamy i zachwalanie produktu są wszechobecne. Trudno się temu dziwić, w końcu każdy chce sprzedać swój produkt, ale mówienie, że każdy z nich jest superprzebojem i że jego wydanie jest naprawdę atrakcyjne i w niskiej cenie, zaczęło mnie już brzydzić.
IDG prowadzi politykę powoływania się na „Matriksa”. Na okładkach filmów znajdziecie takie oto napisy: Ten film zainspirował „Matriksa” (notabene, na okładce napisane z błędem), Nie byłoby „Matriksa”, gdyby nie „Ghost in the Shell”; Bez „Akiry” nie byłoby „Matriksa” (znów pisane z błędem);
Najlepszy animowany serial science-fiction rozwijający wątki kultowego filmu, który zainspirował „Matriksa” (i ponownie błąd). Nudzi mnie to ciągłe powoływanie się na film Wachowskich. Gdybym nie wiedział, czym jest „Ghost in the Shell”, nie kupiłbym tego filmu – właśnie ze względu na „Matriksa”, bo nie cierpię tego filmu. IDG także stara się zaznaczyć, że ich produkt jest bezspornie najlepszy (Przy produkcji tego najlepszego serialu w historii science-fiction pracowali tacy twórcy, jak Yōko Kanno i Kenji Kamiyama czy Major Motoko Kusanagi – najpopularniejsza kobieta-cyborg w historii science-fiction – powraca!), ale nie jest to aż tak nachalne, jak u Anime-Gate. IDG wykazało się za to niekompetencją, pisząc na okładce „Akiry” oraz w magazynie, że Katsuhiro Ōtomo był odpowiedzialny także za animowaną wersję „Metropolis” – jak wiemy, Ōtomo napisał jedynie scenariusz do tego filmu, zaś jego reżyserem był Rintaro. Podobną gafą było napisanie na okładce „Battle Royale”, że jest to film, który zainspirował Tarantina do nakręcenia „Kill Billa” – jest to oczywiście bzdurą.
Dlaczego uważam, że polityka Anime-Gate jest gorsza? To firma specjalizująca się w wydawaniu anime i filmów azjatyckich. Ci, którzy są zaznajomieni z tematem, od razu połapią się, że to, co wydało Anime-Gate, nie jest czymś szczególnym i że raczej można to sobie odpuścić. Jednak co z nowicjuszami? Kupią sobie „Tristię”, żeby sprawdzić, czym jest to całe anime – podobno ten film to superhit, więc warto zobaczyć. Oglądają, i co stwierdzą? Że to bardzo przeciętne kino i w anime nie warto inwestować... Może za bardzo dramatyzuję, ale nie możecie zaprzeczyć: tak się może stać. Oczywiście znajdą się osoby, którym owy film się spodoba, ale co z tymi, którzy przez to zrażą się do japońskiej animacji? „Kino Domowe” to inna sprawa – magazyn ma swoich czytelników, którzy kupują go bez względu na to, jaki dodano film. „Stand Alone Complex” też raczej kupią tylko ci, którzy są tym produktem naprawdę zainteresowani, tak więc sądzę, że polityka IDG jest mniej niebezpieczna.
And the winner is...
Omówiłem historię obu wydawnictw, ich filmy, jakość wydań i opłacalność oraz prowadzoną przez nie politykę, teraz nadszedł czas na podsumowanie.
Jak chyba nietrudno się domyślić, wygrało IDG. Wydawnictwo dobrze wiedziało, co należy wydać, żeby zyskać odbiorców i ich przychylność – klasyka w końcu zawsze jest w modzie i dobrze się sprzedaje, prawda? Anime-Gate wprowadza na nasz rynek niesprawdzone tytuły – nie jest to oczywiście błędem, bo zawsze warto poznać coś nowego. Niestety, większość widzów uważa tytuły AG za filmy na niskim poziomie (oceny średnie 4/10), moim zdaniem całkiem słusznie. Wydania tych filmów są przyzwoite, jednak to nie wystarcza. IDG bez większej akcji promocyjnej potrafi sprzedać swoje tytuły, bo fani anime wiedzą, że warto w nie zainwestować (dzieła przez fanów uznane za kultowe, uznawane także przez większość krytyków filmowych oraz twórców filmów), a w dodatku zachęca ich atrakcyjna cena. Obie firmy mają różne podejście do widza, jednak mnie do gustu bardziej przypadło IDG. Sam się temu dziwię – w końcu MrJedi, w przeciwieństwie do IDG, nie jest nowicjuszem w dziedzinie anime, więc powinien wiedzieć, co wydać i jak zachęcić potencjalnego odbiorcę. Niestety, tak się nie dzieje, przez co firma, która była dla polskich fanów światełkiem w tunelu, w chwili obecnej jest zwykłym średniakiem. Miejmy nadzieję, że nie zakończy swojego żywota jak „Mangazyn” i że wkrótce odnotujemy poprawę, chociażby minimalną.
Odnośniki związane z tematem: