Menu

 
 

Zaprzyjaźnione strony

 
Tanuki
Radio Banzai
Anime Heaven
Dragon Ball Nao
Kage
Inner World - Polski Portal jRPG
Anime Dream
Japonia Dream i Japan Horror
bleachHEART
Kyaa - animacja, kultura japońska, manga
Banzai!
Dairokkan
 
 

Reklama

 
 

Artykuły Azunime

 
Perfekcyjnie paranoiczna Papryka
Wokół twórczości Satoshiego Kona
Strona: 1
Autor: argentum_astrum Data publikacji: 16.08.2008

Od roku 2005 coś się zdecydowanie ruszyło na rynku anime w Polsce. Na płytach DVD, a ostatnio również Blu-ray, pojawiają się kolejne pozycje, zarówno serie telewizyjne, jak i filmy kinowe. Od jakiegoś czasu możemy już bez problemu nabyć takie klasyki japońskiej animacji jak „Ghost in the Shell” w reżyserii Mamoru Oshiiego bądź „Akirę” autorstwa Katsuhiro Ōtomo. Za wydarzenie roku 2007 z pewnością zaś uznać można wydanie przez Monolith żelaznego repertuaru Studia Ghibli oraz towarzyszący mu cykl promocyjnych pokazów najważniejszych filmów sztandarowego reżysera tego studia – Hayao Miyazakiego. O filmach Miyazakiego pisały największe polskie dzienniki, artykuły o nim znaleźć można było również w rozmaitych miesięcznikach, niekoniecznie poświęconych kinu. W tym roku mieliśmy również okazję obejrzeć na dużym ekranie debiutancki obraz Gorō Miyazakiego (syna Hayao) pt. „Opowieści z Ziemiomorza” (Gedo senki; dopiero co wydany u nas na DVD). Sytuacja taka naturalnie cieszy, gdyż za sprawą Monolithu mamy okazję poznać twórczość jednego z najoryginalniejszych studiów animacyjnych na świecie i niejako przy okazji nadrobić część zaległości na długiej liście lektur obowiązkowych światowego filmu animowanego. Oczywiście popularności i dostępności dzieł Hayao Miyazakiego wydatnie pomogło nagrodzenie jego obrazu „Spirited Away: W krainie bogów” (Sen to Chihiro no kamikakushi) Oscarem dla najlepszego pełnometrażowego filmu animowanego w roku 2001. Za sprawą tej jednej nagrody stał się on bowiem, obok Takeshiego Kitano, jednym z najłatwiej rozpoznawalnych japońskich twórców filmowych początku XXI wieku oraz wielkim ambasadorem kultury japońskiej na świecie. Jednak stosunkowo niewiele osób w Polsce zdaje sobie sprawę, iż poza Miyazakim w świecie japońskiej animacji funkcjonują również inne, nie mniej interesujące postaci.

Pośród obfitości tytułów sygnowanych nazwiskiem twórcy Studia Ghibli niepostrzeżenie pojawiły się na naszym rynku płyty z filmami reżysera mniej znanego, jednakże nie mniej oryginalnego i intrygującego. Dzieła Satoshiego Kona, bo o nim mowa, po raz pierwszy trafiły do Polski za sprawą firmy Anime Virtual, która na początku roku 2006 wydała znakomitą dwunastoodcinkową serię telewizyjną pt. „Paranoia Agent” (Mōsō dairinin, 2004). Kolejne pozycje: pełnometrażowe filmy „Rodzice chrzestni z Tokio” (Tokyo Godfathers, 2003) oraz „Paprika” (2006) wydał u nas Imperial (ten ostatni tytuł mieliśmy też okazję oglądać na dużym ekranie w październiku zeszłego roku w ramach Festiwalu Filmowego w Warszawie). Aktualnie pałeczkę przejęło IDG, które wydało właśnie debiutancki obraz Satoshiego Kona pt. „Perfect Blue” (1997) oraz planuje wypuszczenie na rodzimy rynek doskonałego „Sennen joyū” (ang. Millennium Actress, 2001). Wymienione powyżej cztery filmy pełnometrażowe wraz z serialem telewizyjnym wyczerpują póki co autorski reżyserski dorobek Kona, więc po wydaniu przez IDG planowanego „Sennen joyū” będziemy mieli unikalną w naszym kraju możliwość całościowego zapoznania się z dotychczasowym dorobkiem tego japońskiego twórcy. I właśnie zachęcenie czytelnika do bliższego poznania tej twórczości jest celem niniejszego tekstu. Dlaczego jednak warto oglądać filmy Satoshiego Kona? Cóż, odpowiadać na to pytanie można w rozmaity sposób. A to wskazując na pochwały, jakie zbierają one u amerykańskich krytyków, to znów podkreślając rosnące zainteresowanie jego filmami ze strony kręgów akademickich. Jednakże najprostsza odpowiedź na to pytanie brzmi: gdyż to znakomite, wyszukane zarówno intelektualnie, jak i wizualnie, wciągające kino. Odpowiedź taką wypada jednakże uzasadnić. I to właśnie jest treścią poniższych rozważań.

Aczkolwiek urodzony w roku 1963 Satoshi Kon jest sporo młodszy od dwóch największych mistrzów anime (od Mamoru Oshiiego o lat 12, zaś od Hayao Miyazakiego aż o 22), to już wraz z jego debiutanckim „Perfect Blue” jasnym stało się, że oto objawił się twórca godny stanąć w szranki ze swymi starszymi i bardziej utytułowanymi kolegami. Od samego bowiem początku twórczość Kona jest zadziwiająco spójna i przemyślana, eksplorując w kolejnych odsłonach i przy użyciu rozmaitych optyk fundamentalny zestaw nurtujących reżysera problemów. Kwestionowanie twardych granic między rzeczywistością a urojeniem w świecie zdominowanym przez wszechobecne cyfrowe media, podważanie tradycyjnych ról społecznych i płciowych, krytyczna analiza zdziecinnienia japońskiej kultury masowej – to tylko niektóre z powracających pod różnymi postaciami tematów dotychczasowego dorobku Satoshiego Kona. W przeciwieństwie do upartego drążenia tych samych tematów, forma wizualna kolejnych obrazów Kona ulega stałej ewolucji, wykazując rosnącą skłonność do operowania groteską, niespodziewanym zderzaniem elementów wywiedzionych z rozmaitych konwencji graficznych, czy wreszcie operowaniem na szeroką skalę poetyką nadrealizmu. Równie wieloraka jest afiliacja gatunkowa dzieł Japończyka, które potrafią być upiornym hitchcockowskim psychothrillerem („Perfect Blue”), ciepłą historią obyczajową („Rodzice chrzestni z Tokio”), by w przypadku „Papriki” zamienić się w dziwaczną hybrydę, której osią jest wprawdzie historia kryminalna, lecz jej prowadzenie i przedstawienie z konwencjami typowymi dla filmu kryminalnego nie ma zgoła nic wspólnego, przywołując raczej na myśl Dickowskie koszmary z filmów takich jak „Las Vegas parano” Terry’ego Giliama czy też Cronenbergowskie „Nagi lunch” lub „eXistenz”.

Pierwszy autorski obraz Kona – „Perfect Blue” z 1997 r. – wyeksplikował najważniejsze motywy dotychczasowej twórczości reżysera. Historia dwudziestoletniej Mimy Kirigoe, która, będąc wokalistką półamatorskiego zespołu o nazwie Cham, decyduje się porzucić karierę piosenkarki na rzecz bycia aktorką i stopniowo traci własną tożsamość osuwając się w szaleństwo, przyniosła Konowi zasłużony rozgłos w Japonii. W filmie spotykamy nieustannie trapiące reżysera pytanie: co jest prawdziwe, a co fałszywe? Gdzie biegnie granica między rzeczywistością a urojeniami (i czy w ogóle da się ją wytyczyć)? Osobowość głównej bohaterki ulega stopniowej erozji, której katalizatorem staje się, signum temporis, komputer podłączony do Internetu.

Perfect Blue Perfect Blue Perfect Blue

To właśnie w sieci Mima znajduje dziwną stronę, na której ktoś prowadzi w jej imieniu intymny dziennik. Strona wydająca się być z początku nieco dziwacznym pomysłem anonimowego fana Mimy, okazuje się jednak zawierać najintymniejsze zwierzenia i myśli samej Mimy, do których nikt inny dostępu mieć po prostu nie może. Próbując dociec, kto i dlaczego publikuje w sieci jej najskrytsze myśli, dziewczyna stopniowo traci własną tożsamość na rzecz alternatywnej urojonej osobowości, która, mając coraz większy wpływ na rzeczywistość, nie pozwala Mimie odciąć się od własnego dzieciństwa i wydorośleć, wiodąc ją ostatecznie ku szaleństwu i zbrodni. Co ważne: urojone alter ego Mimy Kirigoe jest modelowym uosobieniem figury shōjo – młodej dziewczyny, wiecznej lolitki łączącej w sobie dziecięcą niewinność z seksualną atrakcyjnością – której rozmaite wcielenia są dla japońskich mężczyzn obiektem powszechnej fascynacji, w skrajnych przypadkach przeradzającej się w obsesję.

Perfect Blue Perfect Blue Perfect Blue

W kontekście całości filmu Kona owo słodkie, skąpo odziane nastoletnie wcielenie Mimy, będące przyczyną jej tragedii, nabiera nieoczekiwanie złowieszczego wymiaru, stając się symbolem pułapki zdziecinnienia, w jaką wpadło całe pokolenie japońskich kobiet (i mężczyzn!), jak i kultura japońska w ogóle. W finale filmu relacje między fikcją a rzeczywistością są przez reżysera tak zagmatwane, iż na plan pierwszy wysuwa się gorzka refleksja nad niszczącą potęgą kultury wizualnej i panoptyczną wszechobecnością nowych mediów komunikacji rozsnuwających lepką sieć symulakrów. Nakręcenie filmu tak intrygującego i niejednoznacznego jak debiutancki „Perfect Blue” odbiło się szerokim echem w świecie japońskiej animacji, przydając Konowi etykietę twórcy nietypowego i wymagającego. Wydaje się wszakże, że o to właśnie reżyserowi chodziło. Wdarł się przebojem do świata anime i zdobył w nim stabilną pozycję, co pozwoliło mu spokojnie i dokładnie przygotować kolejne dzieło.

 
 
Strony:  1  2  3  >>
Skomentuj ten artykuł
 
 

Komentarze

 
Start
 »
Redakcja
,
FAQ
,
Zaprzyjaźnione strony
,
Wymiana bannerów

Anime
 »
Recenzje
,
Zajawki
,
Tytuły
,
Postacie
,
Seiyū
,
Twórcy
,
Studia
Słowniczek
 »
Katalog
,
Indeks

Artykuły
 •
Forum
 •
Galeria
Linkownia
 »
Katalog
,
Lista
,
Kategorie
,
Typy witryn