BanneryWebmasterFAQRedakcja
Anime i kino azjatyckieAnimeZajawkiKino azjatyckieSłowniczek pojęćLinkownia
GaleriaForumCzat

Menu

Przyjaciele

Tanuki
Aleja Komiksu
Perfect Anime
Anime Heaven
Vegepic Anime
Dragon Ball Nao
Kage
VWORLD
GTW
Anime Dream
Rei Official Website
Japonia Dream
bleachHEART
Banzai!

Artykuły Azunime

strona 1
Aria w złocistej kołysce
Kilka uwag na temat „Arii”
data: 19.11.2007
autor: el doctore

Aria the Natural Łódź nasza płynie ociężale,
Słońce przyświeca cudnie;
Trudno sterować w tym upale,
Wiosłować jeszcze trudniej;
Niosą nas więc łagodnie fale
W złociste popołudnie.

Lewis Carroll, „Alicja w krainie czarów”

Vladimir Nabokov rozpoczyna swoją biografię, „Pamięci, przemów”, jednym z najpiękniejszych zdań w dziejach literatury: Kołyska buja się nad otchłanią, a zdrowy rozum podpowiada, że nasze istnienie jest tylko wąską szczeliną światła między dwiema wiecznościami ciemności.
Być może ktoś zapyta: skąd Nabokov i „Alicja w krainie czarów” w kontekście tekstu mającego dotyczyć fenomenu „Arii”? Otóż nie wiem i nie oczekujcie ode mnie jasnej, klarownej odpowiedzi. Może tak właśnie działa magia „Arii”, biorąca się z... no właśnie – z czego bierze się magia „Arii”? Nie wiem, ale zapewne tak samo jak większość z was, gdy oglądam tę serię, nie opuszcza mnie wyraźne przeświadczenie, że tak, no tak powinno być, to jest świat, który jestem w stanie zaakceptować, za którym podświadomie tęsknię. To jest przestrzeń, o której daje się bez większych problemów powiedzieć, że jest... domem. No a skoro dom jest tym skojarzeniem, które w kontekście obcowania z „Arią” wydaje się narzucać w sposób oczywisty, to czy istnieje lepszy sposób, by się do niego dostać, jak przez powrót do symbolicznej kołyski - początku lub marzenie, którego realny kształt materializuje się w codziennych wyborach: kubku ulubionej kawy, rozmowie z przyjaciółmi, wykupionej wycieczce w egzotyczny zakątek świata i wielu, wielu innych, tego typu decyzjach. Czymże innym bowiem była np. komora deprywacji sensorycznej wymyślona przez Johna C. Lilly, jak nie formą takiej właśnie „kosmicznej kołyski”, w której się kładąc, można było niemal dosłownie doświadczyć sytuacji opisanej w cytowanym zdaniu Nabokova? Metalowa kapsuła, w środku której, w całkowitej ciszy i absolutnych ciemnościach, zanurzony w roztworze soli człowiek, kołysał swój mózg do głębokiego snu, otwierając sobie drogę ku sferom poza doczesne „tu i teraz”.
A marzenie? Kto z was nie doświadczył sytuacji analogicznej do tej opisanej przez Lewisa Carrolla w wierszu otwierającym „Alicję w krainie czarów”? Słońce w zenicie, żadnej nadziei na wiatr, my w malowanej słonecznym złotem łódce zapadamy głęboko w marzenie, poruszani drganiem wody, zatopieni w niebie. Łódce a może już w kołysce? A może gondoli?
„Alicja w krainie czarów”, Nabokov. Zanurzam pojęcie „domu” w sferze szeroko pojętej kultury, więc jeśli można odtworzyć stan pierwotnej spójności świata poprzez literacką kreację, można też starać się tam dotrzeć poprzez animowany obraz, prawda?

Aria the AnimationAria the AnimationAria the AnimationAria the Natural

Czytając na głos, raz jeszcze, oba cytaty zachodzę w głowę próbując zgadnąć, czy o tym właśnie myślała Kozue Amano, tworząc tomy mangi „Aqua”, późniejszej „Arii”? Czy podobne (a może te właśnie) kulturowe tropy dały autorce impuls do tego, by dać się unieść rozleniwiającemu marzeniu o świecie pozbawionym wymiaru tragedii, przenicowanym jedynie pięknem? Czy to przypadek, że Kozue Amano o grupie krwi A, tym samym roku urodzenia co niżej podpisany, sąsiadując ze mną miesiącem i tylko jednym jedynym dniem różnicy w dacie urodzenia, dążąc tak samo jak ja wielką atencją koty, w poszukiwaniu współtowarzyszy podróży do Neo – Wenecji, wiedziała, że przyjmę jej zaproszenie i dam się uwieść tej ulotnej wizji? W końcu – cóż to za pytanie? Wie o tym przecież każdy kot, próbujący codziennie osaczyć sen a w nim swój dom, zawijając się wokół niego w pozycji embrionalnej.
Zapadam więc w senne marzenie, nasłuchując ledwo słyszalnych szeptów z oddali, wytężam wzrok wbity w horyzont, czekając na kogokolwiek, kto tak jak Amano i jej rusałki, jak ja, równie mocno łaknie światła i piękna. Szczególnie, że do drzwi coraz bardziej natarczywie dobija się jesień. „Dzwonię, by usłyszeć nagrany głos Pani Alicji”, oznajmia Pan Akatsuki zaskoczonej Akari i to jest właśnie ta ulotna chwila piękna, która jest niezbędna, by łagodnie wejść z nadzieją w poranek kolejnego dnia. Oglądam kolejny odcinek „Arii”, by poczuć to samo. Lecz, by znaleźć się w Neo – Wenecji, najpierw trzeba zasnąć a potem się obudzić z nadzieją, że stanie się to pod błękitem nieba, przy dyskretnym akompaniamencie, dobiegających z kuchni, odgłosów przygotowywanego śniadania, w lekkich podmuchach wiatru zza okna sypialni.

Aria the NaturalAria the NaturalAria the NaturalAria the Natural

Tak, jak prawdziwi Wenecjanie skryli się w swoim państwie – mieście przed barbarzyńskimi Hunami, tak i Neo – Wenecjanie zbudowali swoją spokojną przystań na planecie Aqua, w pierwotnie wrogim człowiekowi środowisku Marsa. W ten sposób świadomie powtórzyli gest swoich ziemskich protoplastów, napędzani tym samym, odwiecznym pragnieniem: uciec od ciemności, uciec od chaosu, schować się w ciszę i świat wykreowany na miarę drobnej gondolierki – życie odmierzane wprawnym ruchem wiosła.
„Aria” to utopijne marzenie o tym, by rzeczywistość, świat, kosmos były po naszej stronie. By nie była to tylko „wąska szczelina światła między dwiema wiecznościami ciemności”, ale coś o wiele bardziej trwałego i przewidywalnego. Tak, jak w scenie otwierającej „Arię The Animation”. Akari budzi się o poranku i spostrzega otwarte okno. Kto je otworzył? Ona sama, może Prezes a może właśnie Neo – Wenecja, która dba o to, by okno było szczelnie zamknięte wtedy, gdy szaleje za nim grafitowa ulewa - a otwarte, gdy niebo przecinają rozśpiewane ptaki? Bohaterki serii są przecież tylko ludźmi, mają swoje małe wady, ale w ostatecznym rozrachunku nie jest to dla nich zgubne czy niebezpieczne, bo Aqua troskliwie czuwa, by te drobne ułomności sukcesywnie weryfikować. Kiedy Aika i Akari płyną za gondolą Alice Carroll (znów nam się kłania Alicja Lewis Carrolla) z Orange Planet, nagle widzą łąkę pełną kwiatów i szybko zapominają o szorstkiej relacji, jaka się pojawia pomiędzy nimi a nowo poznaną gondolierką. Inna sytuacja: Aika ściga się z Akari w zawodach, które mają zadecydować o tym, czy ta pierwsza odejdzie z Kompanii Himeya, po tym, jak pokłóciła się z Panią Akirą. Nagle dziewczynki widzą przed sobą pasaż z wolna rozświetlający się światłem lamp, przerywają rywalizację, by podziwiać grę wieczornych świateł odbijających się w wodzie. Albo: Alice siedzi na brzegu fontanny, nagle lustro wody w fontannie uspokaja się i dziewczynka widzi własne odbicie, które wyraźnie się do niej uśmiecha. Jak pamiętamy, Alice miała problem ze spontanicznym wyrażaniem uczuć, Natura więc wyciąga do dziewczynki dłoń, pomagając jej przełamać męczące ograniczenia. Na tym ostatnim przykładzie widać, jak bardzo „Aria” przesiąknięta jest ideą romantyczną, w myśl której świat wpada z człowiekiem w rezonans, prowadzi z nim dialog, stając się powiernikiem jego pragnień, jednocześnie odkrywając prawdę o sobie samej, uzyskując niemalże „ludzką” świadomość. Ślady tej idealnej harmonii i dialogu świata z człowiekiem widać w „Arii” na każdym kroku. Pojazdy napowietrzne przesuwają się po niebie bezszelestnie, nie zakłócając przepływu gondoli poniżej, chciałoby się powiedzieć, że wykonują nieomal organiczne ruchy skrzydeł, jakby były okazami fauny planety, która je w pełni akceptuje. Zanika granica pomiędzy tym, co stworzone ludzką ręką (a więc niejako postawione w opozycji do natury) a bezpośrednim doświadczaniem cudu otaczającego świata. Kiedy Akari po raz pierwszy ląduje na Aquie, widzimy ją zawieszoną w fotelu kosmicznego promu, niejako w pustej przestrzeni – nic nie ogranicza jej pola widoczności, technologia jest w „Arii” całkowicie „przyjazna”, pomiędzy człowiekiem a światem nie ma barier - można więc bez problemów podziwiać rozciągającą się pod stopami zdumiewającą panoramę Neo – Wenecji. W tę filozofię idealnego koegzystowania człowieka ze światem wpisują się podwieszone, latające budynki, w których Pan Akatsuki pracuje nad podtrzymywaniem warunków pogodowych na Aquie, tak, by były zdatne do życia.

Strony:  1  2  >>
Skomentuj ten artykuł
Zapraszamy do rejestracji i logowania
(C) 2004-2008 Azunime.net  •  Wszelkie prawa zastrzeżone
Teksty zamieszczone w serwisie należą do ich autorów i są chronione prawem autorskim. Wykorzystywanie ich, w całości lub we fragmentach, bez zgody właścicieli jest zabronione, o ile regulacje w FAQ nie stanowią inaczej.
Zarejestruj