8.
Człowiek Śmiechu wycelowuje pistolet w kierunku prezesa Serano Genomics, po czym znika w Sieci, stając się „głuchoniemym”. A mimo to, po sześciu latach, powraca, łamiąc przyjęte zobowiązanie.
Jak już wspomniałem, pustka powstała po jego zniknięciu, czekała na wypełnienie treścią i świat, którego fałszywej natury nie był w stanie zaakceptować Człowiek Śmiechu, to wyzwanie cynicznie podjął. Bazując na fenomenie kulturowego memu, zakodowanego w ludzkiej świadomości, pojawił się następca Człowieka Śmiechu, diaboliczne wynaturzenie idei zapisanej w pierwowzorze literackim Salingera, całkowite zaprzeczenie zasad którym hołdował Holden Caulfield, buszując w zbożu ludzkich nieprawości. Ale w końcu – nie można się temu dziwić, logo Człowieka Śmiechu to jedynie pusta maska z rekwizytorni teatralnej, czekająca na gotowego przymierzyć ją aktora. Wystarczył okres sześciu lat i chętni się znaleźli. Byli to ludzie tzw. „władzy”, zawodowi hochsztaplerzy, marzący o tym, by nie będąc uciskanymi przez społeczny gorset praw i zakazów, móc realizować własne, partykularne cele, metodami których zawsze zazdrościli terrorystom. Przywdziewając porzuconą maskę Człowieka Śmiechu otrzymywali pełną swobodę działań, winą za konsekwencję własnych knowań 
Człowiek Śmiechu w wydaniu komercyjnym(np. szantażowanie spółek giełdowych w celu spekulowania cenami ich akcji) i destabilizację społecznego ładu (testowanie nowych produktów cybernetycznej inwigilacji na nieświadomych tego stróżach ładu społecznego), obarczając dawnego wroga.
Historia lubi się powtarzać, nowe wcielenie Człowieka Śmiechu przykłada pistolet do głowy swego poprzednika z uśmiechem na ustach, w poczuciu pełnego zwycięstwa.
Nie będąc w stanie walczyć za pomocą narzędzi elektronicznych, łatwo poddających się manipulacji (przejęto przecież wykreowany przez Człowieka Śmiechu wizerunek, tworząc z niego po drodze markę rynkową oraz straszak na inne koncerny), Człowiek Śmiechu zwraca się ku innym nośnikom informacji – konkretnie książkom. W końcu stamtąd pierwotnie zaczerpnął formę własnego buntu. Człowiek Śmiechu zdobywa się na akt jeszcze większej desperacji niż szantażowanie prezesa Serano Genomics bronią: postanawia wprowadzić w treść „Buszującego w zbożu” informacyjnego wirusa, modyfikując jej treść tak, by otworzyć uważnym czytelnikom 
Kolejny trop(w domyśle – tym wybranym) drogę, która pozwoli rozpowszechnić i upublicznić zaszyfrowany przekaz o spisku na linii rząd – koncern Serano Genomics.
Jak wiemy, trop ten podejmuje Togusa i Major. Togusa - wnikliwie studiując materiały sprawy Człowieka Śmiechu, idąc jego tropem, natrafia na tekst, którego pierwotnie nie ma w tekście książki. Po zdaniu „wymyśliłem sobie na to sposób: będę udawał głuchoniemego”, na ścianie ośrodka dla dzieci z syndromem odosobnienia cybermózgowego, do którego zaprowadziło Togusę śledztwo, członek Sekcji 9 znajduje dopisek: „ale czy powinienem”?. Jest to ewidentne zaproszenie do podjęcia dialogu z autorem dopisku. Kolejną wskazówką jest tekst z „Buszującego w zbożu”, odnaleziony przez Togusę na wewnętrznej stronie rękawicy bejsbolowej, w ośrodku: „Wiesz czym bym chciał być? Rozumie się, gdybym mógł, do cholery, naprawdę wybrać, co zechcę. Byłbym strażnikiem w zbożu”. Jest to jeden z ważniejszych cytatów z powieści Salingera, przywołany przez Człowieka Śmiechu, w celu określenia swoich intencji i zamierzeń, doskonale opisuje naturę hakera (Holdena Caulfielda) oraz zasady, jakimi kierował się w momencie decyzji porwania prezesa koncernu Serano. Zauważmy ponadto, że 
Rękawica Łapaczadialog z Togusą toczy się wyłącznie poprzez tradycyjne nośniki treści, książka i pismo jest tutaj najpewniejszym środkiem komunikacji. W książce metaforyczny ustęp o „strażniku w zbożu”, pojawia się podczas rozmowy Holdena z młodszą siostrą Phoebe. Dialog poświęcony jest wierszowi Roberta Burnsa „Jeśli ktoś napotka kogoś, kto buszuje w zbożu”. Pod wpływem nagłej refleksji, Holden zwierza się siostrze, że wiersz Burnsa zawsze był dla niego liryczną wykładnią jego własnego losu i życiowego powołania, którym byłoby ciągłe czuwanie nad losem niewinnych, nieświadomych zagrożeń dzieci (prawdopodobnie „dzieckiem” jest w tym ujęciu każdy, kto nie zatracił „dziecięcego” oglądu rzeczywistości). „Bo dzieci rozhasały się, pędzą i nie patrzą, co tam jest przed nimi, więc ja muszę w porę doskoczyć i pochwycić każdego, kto by mógł spaść z urwiska. Cały dzień, od rana do wieczora, stoję tak na straży. Jestem strażnikiem w zbożu.” Człowiek Śmiechu, tak jak Holden Caulfield, pragnął być w infosferze takim właśnie strażnikiem. Jak wyjaśniał Major Motoko: „ciągłe podglądanie jest moją naturą”. Przemierzając Sieć, pewnego dnia natrafił na fragment listu opisującego nieetyczne praktyki rządu i koncernu Serano Genomics.
9.
Togusa podążając tropami zostawianymi w źródłach pisanych przez Człowieka Śmiechu, dociera w końcu do ściany. Zbyt daleko zabrnął w swoim śledztwie, naruszając spokój i bezpieczeństwo osób zawikłanych w ciemne machinacje wokół Serano. Togusa, idąc śladem Człowieka Śmiechu, powtarza jego los. Posuwając się o krok dalej niż Człowiek Śmiechu, zostaje brutalnie przywołany do porządku: postrzelony, trafia do szpitala.
Wybór Togusy na kontynuatora przerwanego dzieła Człowieka Śmiechu wydaje się najbardziej oczywisty. W Sekcji 9, jak wyjaśnia reżyser Stand Alone Complex Kenji Kamiyama, Togusa symbolizuje „niewinność”, stanowiąc w zamyśle twórców młodszą wersję szefa Aramakiego, który w swoich życiowych wyborach, przewodzeniu Sekcją, kieruje się siłą szlachetnych przekonań i dobrem podległych sobie ludzi. Poza tym, Togusa, będąc najmniej scyborgizowanym członkiem Sekcji 9, wydaje się mieć najbardziej „ludzkie” postrzeganie świata - w przeciwieństwie do chłodno kalkulujących, logicznych wyborów reszty drużyny. Literaturę nie tworzy się z zasady dla ludzi pozbawionych emocji, więc to właśnie Togusa zostaje najgorliwszym czytelnikiem nowej wersji „Buszującego w zbożu”, spisanej przez Człowieka Śmiechu, choć lektura ta staje się dla niego niemalże zabójcza. Po rehabilitacji, widząc w całej rozciągłości porażkę swojej misji (podwójną - w perspektywie klęski poniesionej wcześniej przez Człowieka Śmiechu), oglądając w telewizyjnym przekazie (pamiętajmy, że elektroniczne środki przekazu stały się w przypadku sprawy Człowieka Śmiechu bronią obosieczną) scenę aresztowania osób zamieszanych w aferę Serano, Togusa wie, że to tylko działania pozorowane, wentyl bezpieczeństwa, którym ma ulotnić się społeczne wzburzenie, nic więcej. Żadnych zmian. W przypływie desperacji, z egzemplarzem „Buszującego w zbożu” w ręku, ukrytym pistoletem, Togusa wyrusza w miasto z postanowieniem zabicia sekretarza Yakushimy, architekta korupcyjnego mariażu sfer rządzących z koncernem Serano Genomics. Właśnie telewizyjne kamery rejestrują scenę aresztowania polityka. Członek Sekcji 9 wchodzi w telewizyjny kadr, stając się tym samym Człowiekiem Śmiechu, Markiem Chapmanem, Holdenem Caulfieldem i Johnem Hinckleyem w jednej osobie.