BanneryWebmasterFAQRedakcja
Anime i kino azjatyckieAnimeZajawkiKino azjatyckieSłowniczek pojęćLinkownia
GaleriaForumCzat

Menu

Przyjaciele

Tanuki
Aleja Komiksu
Anime Heaven
Vegepic Anime
Dragon Ball Nao
Kage
VWORLD
GTW
Anime Dream
Rei Official Website
Japonia Dream
bleachHEART
Ghibli
Banzai!

Artykuły Azunime

strona 2
Nowa era rozpaczy, czyli buszowanie w cyfrowym zbożu
Sprawa Człowieka Śmiechu
data: 28.07.2007
autor: el doctore

3.

Konflikt, który kończy się przystawieniem adwersarzowi lufy pistoletu do głowy, w dodatku w obecności telewizyjnych kamer, jest aktem ostatecznej desperacji, uznaniem własnej porażki. Środki bezpośredniego przymusu pojawiają się w sytuacji, gdy nasza wizja świata nie wytrzymuje Japońska wersja „Buszującego w zbożu”
Japońska wersja „Buszującego w zbożu”
istnienia faktów do niej nieprzystających, albo gdy rzeczywistość operuje zbyt szerokim spektrum możliwości i wariantów, nie dających się opisać jedynie przy pomocy barw czarnych i białych. Inaczej mówiąc, Człowiek Śmiechu znalazł się w pułapce i już nie miał wyboru. Lufa pistoletu wymierzona w głowę prezesa Serano Genomics była kompletną porażką. Miała równie znikomą siłę rażenia, jak pięść Holdena Caulfielda, bohatera „Buszującego w zbożu” J. D. Salingera, mijająca się w locie ze szczęką zakłamanego cynika Stradlatera. Przestraszony swoim gestem, Człowiek Śmiechu znika na długie lata w Sieci, Holden Caulfield postanawia rzucić szkołę i ruszyć do Nowego Jorku.

4.

Sprawa Człowieka Śmiechu, splot fabularnych wątków składających się na najdłuższą zwartą fabułę pierwszej serii „Stand Alone Complex”, żyje w ścisłej symbiozie ze swoim literackim pierwowzorem, słynną powieścią J. D. Salingera „Buszujący w zbożu”. Rzecz jasna, można oglądać „SAC” nie znając książki Salingera, ale w ten sposób skazujemy się na przekaz niepełny. Szkoda też byłoby nie wziąć udziału w zaproponowanej przez twórców serii grze, polegającej na wsłuchiwaniu się w echo, jakim obija się „Buszujący w zbożu” po dziś dzień w różnych rejonach kulturalnego pejzażu. Na przykład w futurystycznym świecie serii „Stand Alone Complex”.
Napisany w 1949 roku „Buszujący w zbożu” jest najsłynniejszą powieścią Salingera, przyćmiewającą sławą resztę jego dokonań. O co zresztą wcale nie tak trudno, gdyż Salinger publikuje niezmiernie rzadko, kolejne teksty pisząc w bardzo długich odstępach czasu. Można zaryzykować twierdzenie, że szansa na ujrzenie kolejnej powieści autora „Dziewięciu opowiadań” jest tak samo znikoma, jak szansa na ujrzenie samego pisarza – od lat szczelnie chroniącego przed światem swą prywatność. Człowiek Śmiechu i prezes Serano po latach
Człowiek Śmiechu i prezes Serano po latach
Przyczyn takiego stanu rzeczy może być wiele, ale chyba najbardziej trafną próbą wyjaśnienia tej sytuacji jest cytat z „Buszującego w zbożu”, credo pisarza sprzed ponad pięćdziesięciu lat, wypowiedziane ustami głównego bohatera powieści, Holdena Caulfielda: Wymyśliłem sobie na to sposób, stanę się głuchoniemym. Wszystko ponadto, próby tłumaczenia „nieobecności” autora w świecie, stanowi sferę czystych spekulacji i domysłów. Zauważymy zresztą w dalszej części tekstu, że motyw „nieobecności”, będzie jednym z kluczowych w procesie zrozumienia sensu postępowania Człowieka Śmiechu.
O czym jest „Buszujący w zbożu”? Najprościej mówiąc, to powieść inicjacyjna, wielka metafora obumierania dziecięcych wyobrażeń o świecie, bolesny proces dojrzewania rozpisany na dwadzieścia sześć rozdziałów. Słowem – kluczem do zrozumienia powieści, jak i całej twórczości Salingera, jest przywoływane już tutaj słowo „niewinność”, rozumiane jako dziecięce otwarcie na nieznany świat, przeciwstawione rzeczywistości świata dorosłych – cynicznemu, zżeranemu hipokryzją. Nie dziwne więc, że od ponad półwiecza powieść Salingera stanowi swoistą biblię wszystkich „wrażliwców”, ludzi takich jak Holden Caulfield, którzy wyruszają w swoją dziewiczą podróż przez życie, po kolei wyzbywając się złudzeń, doświadczając prawdziwej natury świata. Dla ludzi takich jak Mark Chapman, który, nie mogąc znieść „układania się ze światem” idola młodości, zastrzelił Johna Lennona, mając przy sobie egzemplarz „Buszującego w zbożu” z dopiskiem To jest moja deklaracja, ludzi takich jak John Hinckley, niedoszły zabójca Ronalda Reagana, nieszczęśnik z obsesją na punkcie książki, czy chociażby bohater filmu Spike’a Lee „25. godzina”, grany przez Edwarda Nortona, wykrzykujący do lustra w restauracyjnej toalecie zakłamanemu światu prosto w twarz swoje rozczarowanie, bezlitośnie puentując bezsens i hipokryzję świata dosadnym „fuck you”. Na samym końcu tej wyliczanki mamy Człowieka Śmiechu przykładającego lufę pistoletu światu, reprezentowanemu przez skorumpowanego prezesa Serano Genomics. Wszyscy tu wymienieni są w prostej linii potomkami Holdena Caulfielda, przemierzającego, z szeroko otwartymi z przerażenia oczyma, pełne zepsucia i przemocy ulice Nowego Jorku roku 1949, w przeddzień świąt Bożego Narodzenia. Logo Fundacji Sunflower
Logo Fundacji Sunflower
Gorycz stopniowej utraty niewinności i rozczarowanie, jakim przesiąknięta jest powieść, w dużym stopniu podyktowane zostało przez wojenne doświadczenie społeczeństwa amerykańskiego, pokolenie Salingera. Zdawało ono sobie doskonale sprawę, że choć Ameryka wyszła z wojennej zawieruchy zwycięsko, było to okupione moralną dwuznacznością, jaką rzucał na to heroiczne zwycięstwo cień bomby atomowej. W ten sposób świat po raz któryś z kolei pokazał ludziom cynicznie wyciągnięty środkowy palec, drwiąc z tej części populacji, która sądziła, że wraz z końcem II wojny światowej nastanie upragniony przez wszystkich pokój. Pokój co prawda nastał, ale w samym jego łonie wzrastało ziarno nowych konfliktów i niepokojów. Obłędny korowód ciągłych rozczarowań światem i przyjmowanie cynicznie wymierzanych z jego strony ciosów, w tak przyjętej optyce, wydaje się nie mieć końca. Tak to metaforycznie ujmował słowami Holdena Caulfielda Salinger: Nagle... nie zgadniecie, co zobaczyłem! Jeszcze jeden napis „pier... się” – na ścianie. Ktoś nabazgrolił to świństwo czerwonym ołówkiem. (...) Nigdzie człowiek nie znajdzie spokojnego miejsca, bo nie ma takiego miejsca na świecie. Możesz się łudzić, że gdzieś taki kąt jest, ale jeżeli tam wreszcie dotrzesz, ktoś wśliźnie się, korzystając z chwili twojej nieuwagi, i wypisze ci na ścianie tuż pod nosem jakieś plugastwo. (...) Myślę, że nawet kiedy umrę i zakopią mnie na cmentarzu, i postawią nagrobek, na którym wyryją: „Holden Caulfield”, z pewnością tuż pod tymi datami będzie nagryzmolone: „pier... się”.

Strony:  1  2  3  4  5  >>
Skomentuj ten artykuł

Komentarze

Zapraszamy do rejestracji i logowania
(C) 2004-2008 Azunime.net  •  Wszelkie prawa zastrzeżone
Teksty zamieszczone w serwisie należą do ich autorów i są chronione prawem autorskim. Wykorzystywanie ich, w całości lub we fragmentach, bez zgody właścicieli jest zabronione, o ile regulacje w FAQ nie stanowią inaczej.
Zarejestruj