Menu

 
 

Zaprzyjaźnione strony

 
Tanuki
Aleja Komiksu
Anime Heaven
Vegepic Anime
Dragon Ball Nao
Kage
VWORLD
GTW
Anime Dream
Rei Official Website
Japonia Dream
bleachHEART
Ghibli
Banzai!
 
 

Reklama

 
 

Artykuły Azunime

 
Boogiepop Phantom
Robak zżerający serce
Strona: 1
Autor: el doctore Data publikacji: 6.07.2007

Postrzegając świat jako całość,
ten incydent był tylko jednym z elementów większej całości.
Ale to właśnie te maleńkie części dają obraz całości.

(Moto Tonamura w „Boogiepop Phantom”)

Mam pecha. Jeszcze do końca nie pozbierałem się po bliższym obcowaniu z „Hitsuji no uta”, anime które dało mi nieźle popalić, serwując ciężkostrawny koktajl składający się z samych emocjonalnych kataklizmów a tu przede mną wyzwanie znacznie Boogiepop Phantom
Boogiepop Phantom
większego kalibru. Skąd miałem wiedzieć, że następny w kolejce, z drwiącym uśmieszkiem na ustach, stoi „Boogiepop Phantom” – prawdziwy potwór. A więc, na wstępie, szybka uwaga podyktowana troską o innych. Drogi czytelniku, traktuj moją lekcję jak przestrogę i zawsze najpierw dwa razy pomyśl zanim się na coś zdecydujesz. Ja wiem, że animowana konwencja, tak przez nas ukochanego gatunku, z zasady nastraja do odbioru kolejnych produkcji pozytywnie, ale powiem ci – można się na tej zasadzie nieźle przejechać. Ja straciłem czujność dosłownie na moment i teraz mam za swoje.

Jak wspomniałem, „Boogiepop Phantom” to anime – potwór, będący w stanie wyssać z człowieka wszelką energię, namieszać ostro w głowie i tkwić boleśnie w świadomości niczym gnijąca drzazga pod paznokciem. Działa w tym przypadku prosty mechanizm zaskoczenia: „Boogiepop Phantom” to dzieło absolutnie bezkompromisowe, nie bawi się z odbiorcą w jakieś wyrafinowane podchody, od pierwszych ujęć forsuje bardzo spójną i dość hermetyczną wizję. Nie opuszcza mnie przeświadczenie, że zostało stworzone w poczuciu całkowitego braku pobłażania czyimkolwiek gustom i przyzwyczajeniom. „BP” to zaproszenie do gry, w której są tylko dwa możliwe zakończenia: albo całkowita kapitulacja albo co najwyżej remis (zakładając, że dotrwasz, drogi czytelniku, do ostatniego odcinka), liczony jako zwycięstwo na korzyść odbiorcy. A mimo to, wciąż znajdują się kolejni wyznawcy kultu „Boogiepop”, niezmiennie lokujący serię na wyżynach doskonałości, Mantikora
Mantikora
nadając jej status porównywalny jedynie chyba tylko do casusu „Ulissesa” Jamesa Joyce'a na polu literatury czy miejsca dzieł Davida Lyncha w kanonie X Muzy.
Porównanie „BP” do „Ulissesa” czy autorskiego kina twórcy „Twin Peaks” nie jest z mojej strony przypadkowe, nie jest też obliczone na szukanie łatwych, efektownych porównań. Po prostu nie znam w świecie anime produkcji do „BP” podobnej (zostawmy „Serial Experiments Lain” w spokoju), więc pod wieloma względami obie analogie są bardzo poręczne, jeśli w jakiś sposób są w stanie przybliżyć nas do zrozumienia fenomenu serialu „BP”. Zaznaczę jednak, że należy je traktować bardzo swobodnie. W żadnym wypadku nie odnoszą się do treści zawartych w „BP” (chociaż nad Lynchem można by się zastanowić), tylko do strony formalnej serii, o której chciałbym tutaj mówić najobszerniej. Postawiłem sobie bowiem w tym artykule za cel przeprowadzenie próby analizy „BP” właśnie od strony formalnej – w mniejszym stopniu zaś skupiać się będę na treściach fabularnych. Takie zachwianie proporcji uzasadniam przekonaniem, że „BP” jest dziełem wyjątkowym właśnie ze względu na swoją konstrukcję, niekoniecznie zaś fabułę. Poza tym, decydując się na taki zabieg, wcale nie dokonuję dramatycznych wyborów. Konstrukcja jest bowiem w oczywisty sposób uwarunkowana fabułą, ale też i na odwrót - forma w dużym stopniu nadaje wątkom fabularnym serii odpowiedniego wymiaru i głębi.

1.

Sygnały świadczące o tym, że nie będzie lekko, pojawiają się w chwilę po tym, jak wybrzmiewa złudnie przyjemna piosenka w openingu. Jeśli widzisz filmowe ujęcia nocnej metropolii, podbite lekko soulującym kawałkiem, to czego się spodziewasz? Daję sobie rękę uciąć, Miasto
Miasto
że na pewno nie kadrów o nasyceniu wyblakłych tapet, na dodatek utrzymanych prawie całkowicie w ciemnej tonacji, prawda? Nie jest to jeszcze powód do poważnego niepokoju, w końcu powinniśmy być do tego przyzwyczajeni – niejedna seria zaczynała się bowiem zaskakującym otwarciem (np. „Melancholy of Haruhi Suzumiya” czy ostatnio „NHK ni yōkoso!”). Tyle, że później, generalnie wszystko wracało do normy. W przypadku „BP” jest inaczej. Tu nic później nie ulega zmianie, konsekwentnie do jedenastego, przedostatniego odcinka, tak właśnie seria się prezentuje - a to za sprawą zastosowanego w „BP” efektu winietowania, czyli nierównego naświetlenia fotografii. Winietowanie jest spowodowane wadliwą lub słabej jakości optyką aparatu. Obraz uszkodzony winietowaniem ma niedoświetlone brzegi kadru, przez co są one w sposób widoczny ciemniejsze. Winietowanie w przypadkach ekstremalnych może też dotyczyć całego obszaru kadru, nie tylko jego brzegów. W przypadku „BP” mamy, jak się domyślacie do czynienia z tą drugą wersją. Dodatkowo obraz cierpi na brak ostrości. Trwało to trochę, zanim pogodziłem się z myślą, że jest to efekt zamierzony a nie, na przykład, wada mojej kopii serialu. „BP” to jedno z najtrudniejszych w odbiorze anime, jakie dane mi było oglądać. Śledząc kolejne odcinki serialu, po prostu się męczysz, cierpiąc z powodu niedostatku jasnych, nasyconych barw. Radzę więc zawczasu mentalnie przygotować się do projekcji. Raczej niewskazane jest oglądanie „BP” przy świetle dziennym, spora część obrazu będzie wtedy po prostu nieczytelna.

 
 
Strony:  1  2  3  4  >>
Skomentuj ten artykuł
 
 

Komentarze

 
Start
 »
Redakcja
,
FAQ
,
Zaprzyjaźnione strony
,
Wymiana bannerów

Anime
 »
Recenzje
,
Zajawki
,
Tytuły
,
Postacie
,
Seiyū
,
Twórcy
,
Studia
Słowniczek
 »
Katalog
,
Indeks

Artykuły
Forum
Galeria
Kino azjatyckie
 »
Recenzje
,
Tytuły
,
Aktorzy
,
Twórcy

Linkownia
 »
Katalog
,
Lista
,
Kategorie
,
Typy witryn