Menu

 
 

Zaprzyjaźnione strony

 
Tanuki
Aleja Komiksu
Anime Heaven
Vegepic Anime
Dragon Ball Nao
Kage
VWORLD
GTW
Anime Dream
Rei Official Website
Japonia Dream
bleachHEART
Ghibli
Banzai!
Okaeri
 
 

Reklama

 
 

Komentowany artykuł

Dociekliwy widz, próbując określić gatunek tej produkcji, ma z początku poważny problem. Surrealistyczna wersja baśni o księciu na białym koniu? Parodia? A może po prostu shōjo? Właściwie znajdziemy tu każdy z wymienionych elementów, ale żaden nie występuje w postaci na co dzień spotykanej w anime.

Zaczyna się jak bajka. Pewnego razu, dawno, dawno temu, żyła sobie mała księżniczka. Była bardzo smutna, ponieważ jej rodzice zmarli. Przed księżniczką stanął książę dosiadający białego rumaka. Miał królewskie maniery i miły uśmiech. Owinął księżniczkę różanym zapachem i delikatnie starł łzy z policzków. „Maleńka” – powiedział – „która samotnie dźwigasz tak wielki smutek. Nigdy nie utrać tej siły i szlachetności, nawet gdy dorośniesz. Daję ci pierścień, abyś nigdy nie zapomniała tego dnia. On przywiedzie cię kiedyś do mnie”. I wszystko byłoby pięknie, ale książę tak zaimponował księżniczce, że sama postanowiła zostać księciem. Ale czy to na pewno był dobry pomysł?

Ową księżniczką jest Utena Tenjō, nastolatka uczęszczającą do liceum. Tak jak przyrzekła sobie w młodości, stara się być księciem. Ubiera się jak chłopcy, uprawia typowo męski sport i wzbudza swoją osobowością zachwyt koleżanek. Jest oczywiście szlachetna, dąży do tego, żeby naprawiać zło. Na pierwszy rzut oka ma silną osobowość, ale jest jeszcze naiwnym dzieckiem; nosząc darowany jej przed laty pierścień wciąż czeka na swego księcia z bajki.

Szlachetność wplątała ją w dziwną grę, w którą zamieszana jest rada uczniowska. Pewnego dnia zastępca przewodniczącego rady, Kyōichi Saionji, bardzo okrutnie potraktował jej najlepszą przyjaciółkę Wakabę. Ponieważ był kapitanem przyszkolnego klubu kendō, Utena, nieświadoma konsekwencji, wyzwała go na pojedynek. Trafiwszy na arenę, do której prowadziły długie i kręte schody, dziewczyna stanęła do walki i, ku kompletnemu zdziwieniu swego przeciwnika, wygrała. Dopiero później poznała zasady gry, do której, chcąc nie chcąc, przystąpiła. Jej celem jest zdobycie mocy, która pozwoli zrewolucjonizować świat. Zwycięzca pojedynku zostaje tym samym zaręczony z różaną oblubienicą, która musi być mu bezwarunkowo posłuszna, a jest nią ciemnoskóra Anthy Himemiya. Pojedynkować mogą się tylko osoby posiadające tajemniczy pierścień, dokładnie taki sam jak ten, który nosi Utena. Ten, kto okaże się najlepszy, ma przynieść światu rewolucję. Tak przynajmniej twierdzi osoba rozsyłająca listy do uczestników gry, ukrywająca się pod pseudonimem Koniec Świata.

Uczestnicy gry to postacie o bardzo zróżnicowanych osobowościach. Wspomniany już Saionji jest szczerze zakochany w Anthy, ale jego brutalna władczość to dość dziwny sposób na okazywanie jej uczuć. Cierpi na kompleks niższości względem Tōgi, którego zna od dzieciństwa i któremu zazdrości łatwości zdobywania rzeczy dla niego niedostępnych. Tōga Kiryū, przewodniczący rady uczniowskiej, jest przystojny, inteligentny, charyzmatyczny i dobrze wychowany. Wykorzystuje swoje zalety do zdobywania kolejnych dziewczyn, którym łamie serca bez najmniejszych skrupułów. Jego stosunek do Uteny jest jednak zupełnie inny. Podziwia ją, wiedząc jednocześnie, że jest pierwszą dziewczyną, na której jego urok nie robi wrażenia. Tōga potrafi być nikczemny, ale nie można powiedzieć, żeby był zepsuty do szpiku kości. Jest źródłem kompleksów jeszcze jednej osoby. Jego siostra, Nanami, ma wręcz obsesję na jego punkcie. Jest zepsuta i podła, a jej złośliwość nie zna granic. Każda dziewczyna, która zbliży się do Tōgi, może spodziewać się okrutnej zemsty z jej strony. Nanami jest wewnątrz zagubionym dzieckiem, zbyt szybko wyciąga wnioski i często pada ofiarą ciężkich tego konsekwencji. Jury Arisugawa jest niedościgniona w szermierce. Z zewnątrz zimna i niedostępna, wewnątrz wielka romantyczka, która została ciężko doświadczona w miłosnej materii. Od tamtej pory nie wierzy w cud miłości. Zamknęła się w skorupie, w której uczucia nie mogą jej dosięgnąć i tym samym zranić. Miki Kaoru jest zawsze miły i spokojny i właściwie nie pasuje do gry. Choć jest dobry technicznie w szermierce, brak mu agresji w walce. Pięknie gra na fortepianie. Ma dość dziwny stosunek do własnej siostry. Dawniej istniała między nimi silna więź emocjonalna, szczególnie kiedy grywali wspólnie na fortepianie. Miki poszukuje dawnego szczęścia, ale już nie z siostrą. Upatrzył sobie Anthy, która grać potrafi prawie tak doskonale jak on. Ta ostatnia jest postacią najbardziej nieodgadnioną. Początkowo wydaje się ofiarą, ale pod jej miłym i niewinnym uśmiechem kryje się coś niepokojącego. Anthy czerpie jakąś perwersyjną przyjemność z gry, do której reguł stosuje się bez najmniejszych zastrzeżeń.

Wracając do Uteny: stała się księciem, broniącym księżniczki Anthy przed kolejnymi konkurentami, dla których jest ona wyłącznie narzędziem do osiągnięcia jakiegoś celu. Jak w bajce, ten kto wygra turniej, dostanie za żonę księżniczkę i pół królestwa. Gdzie więc wiedźma? Wiedźma się znajdzie, a być może nawet i czarnoksiężnik... Główna bohaterka nie chce posiąść księżniczki, nie obchodzi jej także przysłowiowe pół królestwa. Jest po prostu szlachetna, ale czy tylko? Dorastająca w niej kobieta pragnie miłości i własnego księcia z bajki. Ten ogromny dylemat będzie ją prześladował do końca. Co wybierze, jak potoczy się jej prywatna rewolucja, czy dorośnie? Na te pytania znajdziecie odpowiedź w ostatnim odcinku serii.

Odpowiedzialny za tę produkcję Kunihiko Ikuhara, mając już dosyć kolejnych kontynuacji serii „Sailor Moon”, opuścił studio Toei Animation. Wcale nie miał ochoty na tworzenie kolejnego serialu shōjo, ale trafiwszy pewnego razu w księgarni na mangę Chiho Saitō zatytułowaną „Kanon”, postanowił zaprosić ją do współpracy. Saitō jest jedną z wybitniejszych mangaczek specjalizujących się w gatunku shōjo. To twórczyni znana zarówno z dosyć oryginalnej kreski, jak i specyficznego podejścia do gatunku. Jej prace pełne są bajkowych przenośni i symboliki, a dzięki wspaniałemu zmysłowi artystycznemu od jej prac bije blask, który nie pozwala przejść obok nich obojętnie.

Ikuhara przekonał Saitō do współpracy i razem z Shinyą Hasegawą, odpowiedzialnym za projekt postaci, założyli w 1996 roku studio Be-papas. Po nakreśleniu ogólnego zarysu scenariusza, Saitō rozpoczęła realizację mangowej wersji „Uteny”, natomiast pozostali członkowie ekipy zajęli się planowaniem produkcji serialu. Półtorej roku później ruszyła realizacja serii telewizyjnej. Interpretacje Saitō i Ikuhary różnią się dość znacznie. O ile Saitō wykonała bardzo dobry kawałek mangi, o tyle reżyser nie tylko historię tę rozwinął, ale również wyniósł ją na wyższy poziom artystyczny. Stworzył małe dzieło sztuki awangardowej. Zastosował symbolikę, którą także bawi się czasami, chcąc być może zakpić z tych, którzy w anime symboli się doszukują. Wiele z nich wydaje się nie mieć dla serialu żadnego znaczenia. Spreparował też surrealistyczny humor, który nierzadko przekracza granice absurdu, nie niszcząc tym jednak fabuły. Bardzo miłym dodatkiem jest również animowany teatrzyk cieni, pojawiający się w każdym odcinku, który za pomocą przenośni wyjaśnia treść odcinka. Fabuła nie jest jednak tak zagmatwana, jak mogłoby się wydawać. Bajkowe przenośnie są w miarę proste, a symbolika zrozumiała.

Sporym plusem jest także wyjątkowa muzyka. Ikuhara zatrudnił dwóch muzyków, w tym swojego idola z lat studenckich – J. A. Seazera, który w serialu odpowiedzialny był za muzykę podczas pojedynków. Tworzy on w stylu, który można by określić jako gotycka rock-opera, wyróżniającym się mrocznym nastrojem i charakterystycznym chórem. Jest to muzyka, która w latach siedemdziesiątych miała prawo bytu, dziś bowiem zepchnięto ją do podziemia. Jeszcze ciekawsze jest to, że przy każdym pojedynku do muzyki pojawia inna wersja liryki, mającą związek z tematem odcinka lub też powodem pojedynku. Tutaj niestety teksty są tak zagmatwane, że odkrycie odniesień przez przeciętnego widza anime (w tym również dla mnie) jest zadaniem niewykonalnym. Pozostała muzyka to zupełnie inny klimat. W większości na dobrym poziomie, skutecznie rozjaśnia nastrój w odpowiednich momentach. Niestety, piosenki otwierające i kończące odcinki są, jak na mój gust, zbyt nowocześnie zaaranżowane.

Pozostałe elementy są zrealizowane w sposób ponadprzeciętny. Szczególnie rzuca się w oczy dokładna animacja, może jednak razić wielka liczba ujęć wielokrotnego użytku. Nie przeszkadza to jednak tak bardzo, bowiem serial ten oferuje rzeczy na tyle ciekawe, że właściwie na powtórzone ujęcia nie zwraca się uwagi. Scenografie są specyficzne, elementy ozdobne, takie jak krajobrazy czy budynki są w zasadzie szkicami. Sprawia to trochę wrażenie jakby były wyjęte z książeczki dla dzieci, zawierającej baśń... Projekt postaci jest dość niezwykły, bohaterowie są bardzo szczupli i wysocy, co początkowo razi. Jednak stroje, w jakie twórcy ich ubierają, rekompensują to z nawiązką, a z czasem sami dochodzimy do wniosku, że przesadna szczupłość sylwetek ma w sobie bardzo wiele wdzięku.

Cóż można więcej dodać? Anime to jest bardzo oryginalne i jedyne w swoim rodzaju. Fabuła jest ciekawa, a postacie bardzo dobrze opisane. Można się przy nim dobrze bawić, ale też potrafi dać do myślenia i pozwala przeżywać problemy bohaterów razem z nimi. Twórcy nie cofają się też przed prowokowaniem podtekstami i niedopowiedzeniami, nie istnieje dla nich żaden zakazany temat.

To wszystko, co mogę napisać. Obawiam się jednak, że moje umiejętności recenzenckie są niewystarczające, aby poprawnie ocenić i w pełni oddać zalety tej produkcji. Zachęcam do obejrzenia i przekonania się na własne oczy, jakim anime jest „Revolutionary Girl Utena”.

 

Napisz komentarz

 
Twój nick lub imię i nazwisko:



Temat komentarza:



Odwrotność mądrości?


Musisz odpowiedzieć na pytanie lub uzupełnić zdanie, pomożesz nam w ten sposób walczyć ze spamem.

:smile::kawaii::bgrin::polzart::cool::jezor::readman::ziew::sad::sceptyk::cry::bad::angry::zabije::cross::zmiesz::shock::niewzrusz::niepowiem::uhoh::azu:


 
 

Regulamin

 
Jeśli chcesz napisać komentarz, musisz przestrzegać pewnych zasad:
  • Komentarz musi dotyczyć opisywanego tytułu lub recenzji i musi być w miarę sensownie napisany (nic nie wnoszące jednolinijkowce lecą od razu do kosza).
  • Oceniamy tytuł lub recenzję, a nie recenzenta i komentujących.
  • Nie obrażamy użytkowników, recenzentów, ani twórców.
  • Nie używamy słów powszechnie uznanych za wulgarne lub obraźliwe.
  • Nie nadużywamy emoticon i piszemy czytelnie.
  • Zabronione jest zamieszczanie linków nie związanych z opisywanym tytułem lub recenzją.
  • Zabronione jest podawanie linków p2p umożliwiających ściąganie plików muzycznych, skanlacji lub fansubów.
  • Jeśli zdradzamy w komentarzu zdarzenia psujące oglądanie widzom nie znającym opisywanego tytułu (tzw. spoilery), należy ukryć je korzystając z przycisku "OZNACZ SPOILER".
  • Pamiętajmy, że komentarze mają służyć przede wszystkim jako pomoc w podjęciu decyzji przez ogół użytkowników, czy warto po opisywany tytuł sięgnąć. Dogłębne dyskusje i analizy powinny znaleźć się na forum dyskusyjnym.
  • Redakcja ma prawo poprawić komentarze, w których jedna z powyższych zasad została złamana.
  • Redakcja ma prawo usunąć komentarz, który nie dotyczy opisywanego tytułu, recenzji lub innego komentarza.
  • Moderacja bezdyskusyjnie będzie usuwać komentarze dotyczące kwestii odmiany japońskich nazw własnych.
Dodając komentarz akceptujesz automatycznie powyższe zasady.
Jeśli uznasz, że Twój tekst został potraktowany ostrzej, niż wynika to z wymienionych zasad, prosimy zgłosić ten fakt na forum.
 
Start
 »
Redakcja
,
FAQ
,
Zaprzyjaźnione strony
,
Wymiana bannerów

Anime
 »
Recenzje
,
Zajawki
,
Tytuły
,
Postacie
,
Seiyū
,
Twórcy
,
Studia
Słowniczek
 »
Katalog
,
Indeks

Artykuły
Forum
Galeria
Kino azjatyckie
 »
Recenzje
,
Tytuły
,
Aktorzy
,
Twórcy

Linkownia
 »
Katalog
,
Lista
,
Kategorie
,
Typy witryn