Moja opinia na temat "WHR"
Do obejrzenia tego anime zapaliłam się już bardzo dawno po przeczytaniu recenzji w "Kawaii". Gdy wreszcie udało mi się zdobyć "WHR", okazało się, że polowanie na tą produkcję było warte zachodu. Na samym początku zwróciłam uwagę przede wszystkim na bardzo dopracowaną kreskę - postacie są narysowane z dużą dbałością, a i animacja należy do bardzo udanej. Kolorystyka całego anime, utrzymana raczej w ciemnych, pastelowych kolorach ma za zadanie podkreślić mroczność całej serii. Jeśli chodzi o fabułę, to uważam że mimo małej oryginalności jest niezwykle wciągająca. Pierwsze 11 odcinków służy jako wstęp - dowiadujemy się na czym polega praca członków STN-J i jak radzi sobie z nowym zajęciem tytułowa Robin. Dopiero w 12 odcinku poznajemy prawdziwą fabułę "Witch Hunter'a".
Robin po rozmowie z pewną wiedźmą zaczyna mieć poważne wątpliwości co do swojej pracy i przyjmuje do wiadomości straszną prawdę, że sama jest witchem, na które się poluje. Zdobywa również tajemniczy przedmiot, artefakt zwany "Księgą Wiedzy". Od tej pory życie Robin stanie się bardzo skomplikowane i przede wszystkim... niebezpieczne. ![[/ukryj]](images/backspoiler.gif)
Wszystko wyjaśnia się dopiero w ostatnim odcinku, gdzie dowiadujemy się, kim tak naprawdę jest Robin. Od razu widać, że cały scenariusz do anime był napisany jeszcze przed stworzeniem pierwszego odcinka. Mimo całej swojej powagi, "Witch Hunter Robin" nie jest nazbyt ciężką pozycją. To po prostu kawał dobrej, aczkolwiek inteligentnej, rozrywki. Polecam.
Dobre =P
W przypadku WHR słowo "przeciętne" nie oznacza wcale "złe", a jedynie to, że jeśli chodzi o scenariusz, już się gdzieś to widziało. Fakt, nawet "Wielka Tajemnica Robin" zostaje w końcu wyjaśniona czymś mało twórczym, ale przynajmniej dobrze wpasowującym się w fabułę. Myślę, że twórcy odwalili kawał dobrej roboty, opowiedziana zostaje konkretna historia i nie rozłazi się ona na pięć tysięcy niedokończonych wątków. Oryginalne, czy nie - ogląda sie dobrze.
Co my mamy w tym "dobrym" anime... Ano mamy trochę strzelania, ale bez zabijania ;) Sporo biegania. Rozglądania się za śledzonym "obiektem". Wariatów (nawet "lekko" stuknięte dzieci). Pościgi. Jazdę na motorze. I nawet jedno emo, którego nikt nie kocha (ja Cię kocham, Amon, właśnie za tą ponurą twarz i cynizm). I wyobraźcie sobie, że to anime wcale akcją wgniatającą w fotel nie emanuje. Jest ona sobie od czasu do czasu, ale twórcy bardziej się skupili na tym, jak w organizacji odnajduje się bohaterka i jak oni sobie radzą jako grupa. W tym anime jest wiele rozmów między bohaterami. Dyskutują nie tylko na temat misji, ale też tego,jak się czują w grupie, co myślą o sytuacji w niej, czy po prostu będą mówić o sobie. Świetnym przykładem jest tutaj odcinek (będący trochę zapychaczem, ale jak już mówiłam - to anime samą akcją nie żyje) w którym dowiadujemy się o kimś bardzo bliskim dla barmana Harry'ego. Akcja dzieje się praktycznie tylko w jego restauracji, a on sam mówi z żalem o sprawach z przeszłości. Zresztą, nie tylko ta postać ma swoje tajemnice. O innych także dowiemy się paru ciekawych rzeczy. Szkoda, że niektóre zupełnie pominięto pod tym względem (kim jesteś, Sakaki? Jakimś statystą, żeby pusto nie było?).
Co do pierwszej połowy serii - jest całkiem ciekawa za pierwszym razem, na dodatek potrzebna do pełniejszego ogarnięcia serii. Za drugim się ją pomija z głośnym stęknięciem i włącza od razu 12 odcinek.
Z powodu późnej pory to by było na tyle, a jako mój szczery komentarz powiem tylko "mnie sie podobało" :P