Menu

 
 

Zaprzyjaźnione strony

 
Tanuki
Aleja Komiksu
Anime Heaven
Vegepic Anime
Dragon Ball Nao
Kage
VWORLD
GTW
Anime Dream
Rei Official Website
Japonia Dream
bleachHEART
Ghibli
Banzai!
 
 

Reklama

 
 

Komentowany artykuł

Dawno nie widziałem tak świetnie dopracowanego wizualnie anime. Owszem, twórcom „Macrossa Zero” bardzo pomagały komputery, ale porównując ostatnie dzieło Shojiego Kawamori do innych produkcji, intensywnie wykorzystujących komputery, dostrzeżemy pewną istotną różnicę. „Macross Zero” dowodzi, że przy produkcji anime można wykorzystać komputery w sposób twórczy, a nie tylko jako narzędzia, które ma ułatwić pracę artysty. Ta seria szokuje szczegółowością, efektami, dynamizmem akcji, ale też pięknem, a przy tym nie razi sztucznością, co ma miejsce w większości anime stworzonych do tej pory przy użyciu komputerów.

Shoji Kawamori to nazwisko, które zna każdy fan mechów. W ciągu swej ponaddwudziestoletniej kariery stworzył projekty wielkich robotów do wielu serii i filmów anime. W Polsce znamy go z takich tytułów jak „Macross Plus”, „Vision of Escaflowne” czy mniej udanej jego produkcji – „Earth Girl Arjuna” (Arjuna Córka Ziemi). Z serią Macross związany jest od początku, to on zaprojektował słynną Valkyrię – mecha, który, trzeba przyznać, prezentuje się całkiem realistycznie na tle setek innych wielkich robotów stworzonych do tej pory. Kawamoriemu nie zawsze udawały się kolejne części sagi. Poprzedni – „Macross 7” – był na przykład wielkim niewypałem, ale z serią „Zero” mistrz powrócił w pełnej chwale. Mimo, iż to tylko pięć odcinków, serial powstawał całe dwa lata. Jego twórcy czasu tego jednak nie zmarnowali i chwała im za to, bowiem efekty ich ciężkiej pracy widać niemal w każdym kadrze tej produkcji.

Po kolejnych sequelach, Kawamori postanowił wrócić do początku sagi i przedstawia nam wydarzenia rok przed uruchomieniem zrekonstruowanego statku SDF-1 i ataku Zentradi na Ziemię. Główny wątek nie jest jednak poruszany w „Macrossie Zero”. Bardziej skupiono się tu na przedstawieniu pionierów pilotażu pierwszych wersji Valkyrii – to właśnie wtedy samolotom F-14 wyrosły ręce i nogi. Znajdziemy też wszystkie inne elementy każdej produkcji spod znaku Macross. Są walki mechów, tym razem nie z olbrzymami, a tradycyjnie, między pilotami Sił Narodów Zjednoczonych i ich antagonistami (Anti-UN). Mamy wątek miłosny oraz oczywiście piosenkę, która w każdej części sagi była obecna i zawsze miała jakieś szczególne znaczenie. Tym razem nie tak chwytliwa, ale równie piękna, szczególnie w połączeniu z obrazem...

Jak pamiętamy, po uderzeniu ogromnego statku olbrzymów w Ziemię, rozpoczęto badania nad nową techniką obcych i odbudową ich fortecy. W obawie przed atakiem ze strony tak rozwiniętej obcej cywilizacji, uformowano specjalną organizację militarną „U.N. Spacy”, w skład której weszły siły zbrojne największych mocarstw świata i rozpoczęto projekty mające na celu przygotowanie się do odparcia ewentualnej napaści. Wybuchł także krwawy konflikt zbrojny między organizacją, a koalicją krajów niezrzeszonych, który zatrząsł całym światem.

Fabuła „Macrossa Zero” rozpoczyna się kiedy konflikt ma się ku końcowi. Osiemnastoletni Shin Kudou, uczestniczy od jakiegoś czasu w wojnie, po stronie rządu narodów zjednoczonych. Jest pilotem myśliwca F-14. W konflikcie nie opowiada się po żadnej ze stron, zależy mu wyłącznie na zakończeniu tej wojny. Podczas jednej z powietrznych potyczek zostaje zestrzelony przez dziwny samolot, który nagle zmienił się w wielkiego robota...

Shin ląduje na prawie całkowicie odciętej od świata wyspie, której mieszkańcy pragną żyć w spokoju. Z pokolenia na pokolenie przekazują sobie legendę o ludziach ze skrzydłami, przybyszach z gwiazd, którzy pojawili się na Ziemi bardzo dawno temu. Ranny pilot, którym zajęli się tubylcy, nie jest jednak mile widziany przez Sarę – kapłankę wiatru, która silnie wierząc w stare przepowiednie uważa, że pojawienie się na wyspie człowieka związanego z wojną sprowadzi na jej mieszkańców zagładę.

Tymczasem na dnie oceanu w pobliżu wyspy, naukowcy organizacji odkrywają fragment olbrzymiej skrzydlatej istoty nieziemskiego pochodzenia. Badaczy pod przewodnictwem Aries Turner, chroni nowopowstała eskadra eksperymentalnych maszyn VF-0, dowodzona przez jej dawnego znajomego Roya Fockera. Pod jego rozkazy trafia również Shin, który już niedługo na wyspę powróci z misją wojskową, ponieważ wróg nie śpi i również jest bardzo zainteresowany odkryciem pani doktor...

Mimo że seria opowiada historię niezależną, jedna z postaci występujących w oryginalnym serialu sprzed dwudziestu lat, pojawia się w „Macrossie Zero”. Jest nim wspomniany wyżej Roy Focker, lider eskadry „Skull”. Co ciekawe głosu udziela mu ten sam aktor głosowy. Reżyser wykorzystując techniki komputerowe postawił na widowiskowość walk powietrznych, które swoim dynamizmem wgniatają wprost w ziemię. Duży nacisk położono na szczegółowość i realizm samych wielkich robotów. Zbieraczy modeli spod znaku „Macrossa” serial na pewno zachwyci. Momentami mechy wyglądają tak, jakby zdjęto je wprost z półki kolekcjonera, być może wyglądają czasami odrobinę zbyt plastikowo, ale efekt i tak jest powalający. Niektóre sceny walk są, chyba z zamierzenia zabawne. Scena z pokracznie skradającą się Valkyrią, próbującą schować się za głazem albo ta, w której Roy siedząc w swojej maszynie łapie mecha Shina za „rękę”, wyrywa mu broń i zręcznym ruchem podcina jego „nogi”, jest naprawdę komiczna.

Kawamori znany ze swego ekologicznego podejścia z „Arjuny”, próbuje i tutaj przemycić niewielką dawkę przemyśleń na te tematy. Znów pragnie pokazać jak ważna jest równowaga między technologią i naturą. Pokazuje skrajny przypadek odrzucenia technologii przez Sarę, uwidaczniając jednocześnie zafascynowanie cywilizacją przez jej siostrę Mao. Nie stroni też jednak od pokazania człowieka-naukowca w negatywnym świetle – jako kogoś kto nie cofnie się przed niczym żeby coś odkryć. Być może reżyser nie zna się na ekologii, ale potrafi spojrzeć z dystansu na te tematy. Jest zafascynowany mechami, lecz z drugiej strony, wojnę przedstawia jako coś strasznego.

O wykonaniu serialu napisałem już chyba wszystko. Scenariusz nie jest oczywiście wybitny, jest to przecież serial o mechach, ale na pewno nie zawiera tak idiotycznych pomysłów, jakie mogliśmy spotkać w „Macross 7”. Mimo wszystko historia opowiedziana w „Macross Zero” jest całkiem rozsądna i mnie przypadła do gustu. Jeśli pierwsze dwa odcinki wydawały mi się nienajciekawsze to kolejne bardzo mnie wciągnęły i wtedy też znikły wszelkie wątpliwości. Krótko mówiąc, fanów sagi „Macross” na pewno nie zawiedzie ten tytuł, a tych którzy nie cierpią mechów mógłby przekonać, że istnienie wielkich robotów, być może wcale nie jest takie bezsensowne.

 

Napisz komentarz

 
Twój nick lub imię i nazwisko:



Temat komentarza:



Ciężka, ogromna i pot z niej spływa?


Musisz odpowiedzieć na pytanie lub uzupełnić zdanie, pomożesz nam w ten sposób walczyć ze spamem.

:smile::kawaii::bgrin::polzart::cool::jezor::readman::ziew::sad::sceptyk::cry::bad::angry::zabije::cross::zmiesz::shock::niewzrusz::niepowiem::uhoh::azu:


 
 

Regulamin

 
Jeśli chcesz napisać komentarz, musisz przestrzegać pewnych zasad:
  • Komentarz musi dotyczyć opisywanego tytułu lub recenzji i musi być w miarę sensownie napisany (nic nie wnoszące jednolinijkowce lecą od razu do kosza).
  • Oceniamy tytuł lub recenzję, a nie recenzenta i komentujących.
  • Nie obrażamy użytkowników, recenzentów, ani twórców.
  • Nie używamy słów powszechnie uznanych za wulgarne lub obraźliwe.
  • Nie nadużywamy emoticon i piszemy czytelnie.
  • Zabronione jest zamieszczanie linków nie związanych z opisywanym tytułem lub recenzją.
  • Zabronione jest podawanie linków p2p umożliwiających ściąganie plików muzycznych, skanlacji lub fansubów.
  • Jeśli zdradzamy w komentarzu zdarzenia psujące oglądanie widzom nie znającym opisywanego tytułu (tzw. spoilery), należy ukryć je korzystając z przycisku "OZNACZ SPOILER".
  • Pamiętajmy, że komentarze mają służyć przede wszystkim jako pomoc w podjęciu decyzji przez ogół użytkowników, czy warto po opisywany tytuł sięgnąć. Dogłębne dyskusje i analizy powinny znaleźć się na forum dyskusyjnym.
  • Redakcja ma prawo poprawić komentarze, w których jedna z powyższych zasad została złamana.
  • Redakcja ma prawo usunąć komentarz, który nie dotyczy opisywanego tytułu, recenzji lub innego komentarza.
  • Moderacja bezdyskusyjnie będzie usuwać komentarze dotyczące kwestii odmiany japońskich nazw własnych.
Dodając komentarz akceptujesz automatycznie powyższe zasady.
Jeśli uznasz, że Twój tekst został potraktowany ostrzej, niż wynika to z wymienionych zasad, prosimy zgłosić ten fakt na forum.
 
Start
 »
Redakcja
,
FAQ
,
Zaprzyjaźnione strony
,
Wymiana bannerów

Anime
 »
Recenzje
,
Zajawki
,
Tytuły
,
Postacie
,
Seiyū
,
Twórcy
,
Studia
Słowniczek
 »
Katalog
,
Indeks

Artykuły
Forum
Galeria
Kino azjatyckie
 »
Recenzje
,
Tytuły
,
Aktorzy
,
Twórcy

Linkownia
 »
Katalog
,
Lista
,
Kategorie
,
Typy witryn