Menu

 
 

Zaprzyjaźnione strony

 
Tanuki
Aleja Komiksu
Anime Heaven
Vegepic Anime
Dragon Ball Nao
Kage
VWORLD
GTW
Anime Dream
Rei Official Website
Japonia Dream
bleachHEART
Ghibli
Banzai!
Okaeri
 
 

Reklama

 
 

Komentowany artykuł

O serialu tym słyszałem w przeszłości wiele dobrego. Za pierwszym podejściem, po obejrzeniu odcinka numer jeden, niczym mnie nie zachwycił i ledwo zainteresował. Później nadarzyła się możliwość obejrzenia go w całości w polskiej telewizji, wiec skorzystałem z okazji i nadszedł czas, by ustosunkować się do tego anime. Na pewno jest to ciekawy tytuł, znajdziemy tu bowiem rozbudowany wątek główny, kilka oryginalnych pomysłów, pewien rozmach artystyczny, a także niepowtarzalny nastrój, ale czy to wystarczy, aby serial ten zasługiwał na miano „wyjątkowego”? Zaczekajmy z odpowiedzią na to pytanie i przybliżmy niezwykłą historię opowiedzianą w „Last Exile”.

Rzecz dzieje się w świecie nazywanym Prester, w którym odnaleźć można dwa królestwa: Anatoray i Disith. Krainy te dzieli Grand Stream – wielka niestała masa powietrza, pełna silnych prądów i zawirowań, przez którą podróżowanie jest wyjątkowo trudne i bardzo niebezpieczne. W Grand Stream, jak ryba w wodzie, czuje się natomiast Gildia – niesamowita cywilizacja, władająca niezwykle zawansowaną techniką, która potrafi na przykład unieść w powietrze wielkie statki pancerne. Gildia swojej technologii użycza obu krajom, nie zdradzając jednak jej sekretów. Na Anatorayu są jednak śmiałkowie, którzy bez wsparcia Gildii, jej technikę opanowali w stopniu niewielkim, aczkolwiek na tyle wystarczającym, aby unieść w powietrze małe dwumiejscowe samoloty, zwane vanshipami. Statki te z wyglądu przypominające samoloty z okresu I wojny światowej, służą jednak głównie powietrznym kurierom pocztowym.

Jeśli odjąć technikę Gildii, oba kraje tkwią w realiach końca naszego XIX wieku. Armie z lądu i wody przeniosły się jednak w przestworza i tam prowadzą wszelkie potyczki. A czasy nadeszły nieciekawe i tylko czekać aż pieczołowicie wyszkolone armie znajdą krwawe zajęcie, a przestworza wypełni huk dział. Do niedawna Anatoray i Disith nie utrzymywały ze sobą kontaktów dyplomatycznych, ze względu na barierę dzielącą oba królestwa. Jednak teraz okręty wojenne Disith znalazły drogę przez Grand Stream do Anatorayu i zaatakowały jego wojska. Tymczasem Gildia, mająca władzę praktycznie nieograniczoną, nie kiwnęła palcem, aby konflikt ten zażegnać.

Wojna rozgorzała i oczywiście nie mogła pominąć nawet pokojowo nastawionych pilotów vanshipów. I tu na scenę wchodzą główni bohaterowie „Last Exile” – piętnastoletni Claus i jego przyjaciółka Lavie. Wykorzystując stary vanship swoich ojców parają się dostarczaniem poczty, oraz wyścigami pojazdów tego typu. Podczas jednej z takowych imprez zauważają awaryjne lądowanie obcego vanshipa i lecą na pomoc jego załodze. Na miejscu trafiają na śmiertelnie rannego pilota, który powierza Clausowi dokończenie misji, mającej na celu przekazanie jedenastoletniej dziewczynki imieniem Alvis kapitanowi okrętu Silvana. Alvis okazuje się być osobą z jakichś powodów ważną, bowiem jej porwaniem są zainteresowani ludzie w dziwnych statkach w kształcie czteroramiennej gwiazdy.

Claus przyrzekłszy, że zadba o to, aby Alvis włos z głowy nie spadł, razem z Lavie dostarcza dziewczynkę na pokład Silvany i po pewnych oporach stają się częścią jej załogi. Wplątani w wojnę oraz konflikty, odegrają znaczącą rolę w dość rozległej intrydze mającej na celu zdobycie tajemniczego Exile.

Przedstawię jeszcze pokrótce, postacie występujące w serialu. Claus jest z natury cichy i ma spokojne usposobienie. Vanshipami lata od dziecka i jest pilotem wysokiej klasy, ale w innych sprawach jest trochę nieporadny. Claus niewiele osiągnąłby bez Lavie, która mocno stąpa po ziemi i w odpowiednich momentach potrafi pchnąć sprawy w odpowiednim kierunku. Jest otwarta i ma raczej optymistyczne nastawienie do życia, ale łatwo też ją zirytować. Znają się od dziecka, ojców zabrał im Grand Stream. Marzeniem chłopca jest osiągnąć to czego ojcu się nie udało – przelecieć przez Grand Stream na drugą stronę, a Lavie wspiera przyjaciela w realizacji marzenia, będąc jego mechanikiem i nawigatorem.

Alvis jest równie cicha i spokojna jak Claus, być może dlatego oboje bardzo szybko zaczyna łączyć silna więź. Jest bardzo miłym, trochę nieśmiałym dzieckiem, szybko jednak zjednuje sympatię wszystkich, których spotka. Jest na tyle mała żeby nie przejmować się sprawami poważniejszymi, które dzieją się wokół niej.

Kapitanem Silvany jest Alex Row. Zamknięty w sobie, małomówny, nie okazujący żadnych emocji, zapewne niejedną tragedię przeżył w swym dość krótkim życiu. Silvana jest właściwie jego prywatną armią, której nikt się jeszcze nie oparł. Alex jest wolnym strzelcem, od nikogo niezależnym. Sophia Forrester, pierwszy oficer na Silvanie, jest piękna, inteligentna i dobrze opanowała rzemiosło wojenne. Prywatnie darzy swojego kapitana uczuciem, jednak bez wzajemności.

Na pokładzie Silvany spotkamy także inną załogę vanshipa. Tatiana Wisla i jej nawigator Alister Agrew, swój pojazd wykorzystują do walk powietrznych. Tatiana zwykle bywa nachmurzona i prawie nigdy się nie uśmiecha. Jest dumna i trudna we współżyciu, ale pod chłodną maską ukrywa wiele pozytywnych cech. Alister natomiast jest jej przeciwieństwem, ale swojego pilota darzy wielkim szacunkiem, obie znają się od dawna.

Poznamy też pilota i nawigatora Gildii w osobach Dio i Luccioli. Dio jest wysoko urodzonym członkiem społeczności Gildii, ma bardzo wysokie mniemanie o sobie, ale jest też niezwykle uzdolnionym pilotem, który nie zna strachu. Potrafi jednak szanować Clausa, który jako pilot w niczym mu nie ustępuje. Lucciola podąża za Dio niczym cień, nie jest jednak usłużny z przymusu, za swojego pana oddałby życie.

Wracając do recenzji, mimo niezaprzeczalnych zalet tej produkcji, ma się wrażenie, że czegoś jednak jej brakuje. Pierwsze trzy odcinki są właściwie nijakie. Nie ma w nich ani jednego elementu, który zafascynował by widza, czy też chociażby zapowiedział te emocje, które towarzyszyć mu będą w dalszej części serialu. To prawda, że żeby wprowadzić w świat Prester potrzeba czasu, ale trzy pierwsze nieciekawe odcinki na pewno zniechęcą niejednego fana anime. Dopiero w czwartym odcinku zaczyna się coś dziać i wtedy serial naprawdę wciąga.

Scenariusz nie jest dopracowany, opowiada historię dość rozległą i twórcy nie ustrzegli się małych błędów i niekonsekwencji. Historia nie jest także wybitnie oryginalna, i choć wciąga to wypada troszkę blado na tle innych tego typu serii. Tak jak zresztą same postacie. Nie znajdziemy tu niezwykłych osobowości, czy bohaterów, za którymi poszlibyśmy do piekła. Chyba tylko mała Alvis jest postacią, do naturalności której nie miałbym zastrzeżeń, a jedyną postacią niesztampową jest Dio. Nie spodziewajcie się także postaci złych, których postępowanie będzie miało jakiś większy sens. Do tego dochodzi pewna nieoryginalność postaci występujących w tym anime. Załoga Silvany za bardzo przypomina załogę Nautiliusa z serialu „Nadia: The Secret of Blue Water”, to niestety dowodzi, że wysiłek włożony w scenariusz nie był znowuż tak wielki ze strony twórców, jak mogłoby się zdawać.

Pozostaje sprawa opracowania wizualnego. Na uwagę zasługuje projekt postaci, zarówno pod względem twarzy jak i strojów, choć jeśli chodzi o mundury wojskowe to trochę przesadzono z nieoryginalnością. Postacie są ładnie animowane i bardzo dobrze łączą się z tłem, co nie zawsze jest tak udane w produkcjach łączących animację komputerową i postacie rysowane. Scenografia w serialu jest miejscami naprawdę niesamowita, widać tu rękę osoby posiadającej talent i dobry smak. Znawcom wystarczy napisać, że elementem tym zajął się Hiromasa Ogura, aby wiedzieli czego się spodziewać. Jego kunszt widać chyba najlepiej w przestronnych wnętrzach statków Gildii.

Niestety nie wszystko jest tak dobrze dopracowane. To co rzuca się w oczy od pierwszych momentów obcowania z tą serią, to nadmierna ilość animacji komputerowej, która wcale nie jest znowuż taka wyjątkowa. Szczególnie vanshipy prezentują się mizernie pod względem wizualnym. Z wyglądu przypominają samoloty, którym odcięto skrzydła i wyrwano ogony. Twórcy chcieli wymyślić coś oryginalnego, ale to co im wyszło wcale nie prezentuje się ciekawie.

„Last Exile” to dobre anime, potrafi wciągnąć i dać wiele przyjemności oglądającemu. Na pewno warto go obejrzeć, chociażby ze względu na ciekawą fabułę, ładnie zaprojektowane postaci, czy wysmakowaną scenografię. Wybitnym, czy chociażby nieprzeciętnie oryginalnym serialem nazwać go jednak nie można.

 

Napisz komentarz

 
Twój nick lub imię i nazwisko:



Temat komentarza:



Masz babo ......


Musisz odpowiedzieć na pytanie lub uzupełnić zdanie, pomożesz nam w ten sposób walczyć ze spamem.

:smile::kawaii::bgrin::polzart::cool::jezor::readman::ziew::sad::sceptyk::cry::bad::angry::zabije::cross::zmiesz::shock::niewzrusz::niepowiem::uhoh::azu:


 
 

Regulamin

 
Jeśli chcesz napisać komentarz, musisz przestrzegać pewnych zasad:
  • Komentarz musi dotyczyć opisywanego tytułu lub recenzji i musi być w miarę sensownie napisany (nic nie wnoszące jednolinijkowce lecą od razu do kosza).
  • Oceniamy tytuł lub recenzję, a nie recenzenta i komentujących.
  • Nie obrażamy użytkowników, recenzentów, ani twórców.
  • Nie używamy słów powszechnie uznanych za wulgarne lub obraźliwe.
  • Nie nadużywamy emoticon i piszemy czytelnie.
  • Zabronione jest zamieszczanie linków nie związanych z opisywanym tytułem lub recenzją.
  • Zabronione jest podawanie linków p2p umożliwiających ściąganie plików muzycznych, skanlacji lub fansubów.
  • Jeśli zdradzamy w komentarzu zdarzenia psujące oglądanie widzom nie znającym opisywanego tytułu (tzw. spoilery), należy ukryć je korzystając z przycisku "OZNACZ SPOILER".
  • Pamiętajmy, że komentarze mają służyć przede wszystkim jako pomoc w podjęciu decyzji przez ogół użytkowników, czy warto po opisywany tytuł sięgnąć. Dogłębne dyskusje i analizy powinny znaleźć się na forum dyskusyjnym.
  • Redakcja ma prawo poprawić komentarze, w których jedna z powyższych zasad została złamana.
  • Redakcja ma prawo usunąć komentarz, który nie dotyczy opisywanego tytułu, recenzji lub innego komentarza.
  • Moderacja bezdyskusyjnie będzie usuwać komentarze dotyczące kwestii odmiany japońskich nazw własnych.
Dodając komentarz akceptujesz automatycznie powyższe zasady.
Jeśli uznasz, że Twój tekst został potraktowany ostrzej, niż wynika to z wymienionych zasad, prosimy zgłosić ten fakt na forum.
 
Start
 »
Redakcja
,
FAQ
,
Zaprzyjaźnione strony
,
Wymiana bannerów

Anime
 »
Recenzje
,
Zajawki
,
Tytuły
,
Postacie
,
Seiyū
,
Twórcy
,
Studia
Słowniczek
 »
Katalog
,
Indeks

Artykuły
Forum
Galeria
Kino azjatyckie
 »
Recenzje
,
Tytuły
,
Aktorzy
,
Twórcy

Linkownia
 »
Katalog
,
Lista
,
Kategorie
,
Typy witryn