Serial o mechach??
Zawsze denerwuje mnie kiedy ktoś ocenia anime przed jego obejrzeniem. "Chińskie bajeczki"

Tymczasem okazuje się, że wielu cFaniaków nie byłoby w stanie zinterpretować choć części z przekazu serii i zakończenia (Chodzi o Evangeliona oczywiście). Żal mi takich ludzi, ale cóż... Wielki szacunek dla autora recenzji

No i oczywiście polecam wszystkim Neon Genesis Evangelion (Gorąco!!!).
P.S. Przesyłam wszystkim moim znajomym "znawcom" anime link do tej recenzji

kaczyziom5 - 2.06.2006 22:45
...
End of Evangelion jest swoistą nową Ewangelią. Ma to jednak miejsce wtedy, gdy odbiorca poszukuje i choć w połowie poprawnie zinterpretuje to anime. Sprawa nie jest prosta. Dokonując tego należy znać Kabałę, Pismo Święte, demonologię, dawne wierzenia, no i interesować się futurystyką. Wszystko to, wymieszane starannie z masą wewnętrznych pytań, kontemplacji i emocji - winno przynieść ubłagany efekt. Evangelion jest stosunkowo prosty (seria TV). Pod tą prostotą natomiast, ukrywa się masa problemów i refleksji. Obcowanie z nim jest jak spacer po kruchym lodzie. Wszystko wydaje ci się takie gładkie, ale pod naporem myśli lód pęka, a ty wpadasz w ciemną głębię. Nie ma ratunku... Podobnie jest z END'em. Dla ludzi bojących się dostrzec - wydaje się "psychiczne". Dla ludzi dostrzegających - staje się chlebem... Może moje słowa są proste. Nie mniej, zanim obejrzałem Evangeliona - spędziłem 3 lata na jego studiowaniu... Przez trzy lata żyłem jedynie opisami, słownikami pojęć, bo nie miałem dostępu do samego anime. Myślę, że to dało mi tę namiastkę emocjonalnego przeżycia, jakim jest to dzieło...
Dresiarz ze Stolicy - 21.06.2006 1:49
Odp: ...
"spędziłem 3 lata na jego studiowaniu... Przez trzy lata żyłem jedynie opisami, słownikami pojęć"
od trzech miesięcy przeżywam to samo
To właśnie dzięki NGE zaczołem interesować się anime i mangą. Mimo że obejrzałem całą serie już z 15 razy to wciąż mnie poraża jej ogrom, podwójne i potrujne (poczwórne?) dna. Dialogi, ujęcia które da się zrozumieć kilkanaście odcinków puźniej... Evangelion jest ... chyba niema takiego słowa. Poprostu polecam każdemu który lubi czasem pomyśleć i może sobie pozwolić na nieprzespanie kilku nocy
Pozdrowienia dla fanów NGE!! Czekamy na film!!
Odp: ...
No to powiedz mi jak zinterpretujesz, to jak kolo zwalił konia, bo nie sadze aby pił jakieś mleko i nagle mu sie wylało na ręke, przy tym te ogłosy :/ (przynajmniej tak wole sadzic bo nie dopuszczam do mysli ze autor/scenarzysta jest na tyle zboczony, zeby wprowadzac gwałt ). Bohaterzy, Ci pierwszoplanowi jak i drugo maja traumatyczne przezycia z przeszlosci, w tym anime nikt nie miał "normalnego dzieciństwa", pokazywanie "rzeczywistosci" na podstawie przezyc/przemyslen bohaterow i nazywanie tego "rzeczywistoscia" jak dla mnie jest chore i nie ma zwiazku z prawdziwymi realiami.
Jak mozna pokazywac bol, cierpienie, krzywde nie pokazujac miłości, serdeczności, i innych uczuc. Emocje sa dla mnie sztuczne, zaprzeczaja sobie niejednokrotnie, a i sa czesto zmieniane, przechodzenie ze skrajności do skrajności.
O a wprowadzenie pytan egzystencjonalnych dla mnie było przezabawne. Chwila zadam pytanie : " Czemu zyje??" , "Po co zyje?" nie no nie słysze odpowiedzi a w Ev, bohaterzy słyszeli odpowiedzi, po drugie wprowadzenie efektu pytan w stylu małego dziecka "dlaczego?" mnie tez rozbawiło.
A i jeszcze ta ciągła symbolika, troche az za duzo tego było.
Odp: ...
rany boskie, czemu nie 10/10 ? Ble, Gundam ma lepsze oceny, toż to parodia.
Cerber - 20.08.2006 10:29
Odp: ...
Tya? To teraz dawaj, zrobim NGE z całością DOSŁOWNĄ. NIe dość, że niepotrzebnie seria by się poszerzyła o paręnaście epów, to i sporo ludzi by to jeszcze bardziej odepchnęło [syndrom DBZ w animowanej powieści filozoficznej? BRRR]
A co do pytań Shinjiego 'po co' 'dlaczego'- ciekawe co ty byś mówił gdyby na twoich oczach np. zginął twój najlepszy przyjaciel [wiem, wiem, w anime stracił tylko rękę i nogę] 'Ciekawe to, dlaczego to uczyniłeś ojcze?' Hm, ciekawe.
No i rzeczywistość Evangeliona- miłość tu jest, troskliwość też, i to w ilościach sporych. Ale z powodu realiów takich a nie innych cierpienie i złość [głównie wynikające z 'syndromu jeża' Shinjiego] idą hurtowo. Jak zwykle zresztą. Nie każdemu wszystko idzie gładko i pięknie. A i nie widzi mi się by jakiś happy-go-lucky miał zbyt duży poziom synchronizacji z Evą, o oddaniu pracy tak poważnej jak ta w NERVie nie wspomnę.
A jeśli chodzi o tę nieszczęsną onanizację Shinjiego...nie wiem, może po prostu Anno chciał ukazać rozterkę między miłością [co prawda mocno podświadomą, ale mimo wszystko] a popędem płciowym rozdzielonym na dwie różne dziewczyny?
uuuf, to tyle :P
Tidus_pl - 22.04.2008 0:02
Odp: ...
a nie pomysleliscie kiedys, czy nie przeszlo wam przez mysl ze genialny dla nas Hideaki Anno - człowiek który odmienił nasze zycia - zrobił sobie z nas żart?

wstal pewnego dnia rano i pomyslal : mianiacy anime! dam im takieanime ze w zyciu go nie rozgryza! i tak powstał Evangelion i ktos jeszcze napisal ze nie ma takiego slowa ktore by okreslilo Evangeliona i sie w pelni z tym zgadzam!

/pozdro600
kabelno.9 - 14.11.2006 21:53
Odp: ...
Być może anime to zrobiono dla kasy - tego nie wiem. Może autor robi sobie z nas jaja - to też możliwe. Ale to anime jednak coś mi dało - zmusiło do refleksji, szukania informacji, wzbogacając mnie w ten sposób - i tylko to się liczy. Więc w czym problem? Akurat tutaj skutki są ważniejsze od przyczyn.
Prawda Evangeliona
Prawdą jest to, że człowiek w swej niemal nieskończonej głupocie i arogancji sięgnie po to, co jest mu zakazane i sam sprowadzi na siebie zagładę... Evangelion to świetne anime ukazujące wiele aspektów życia. Pamiętajmy, że Anioł, Kaworu Nagisa, jak go nazwali, wybrał człowieka, wolał zginąć niż uśmiercić wszystkich ludzi. Jego poświęcenie jest niczym As w rękawie Boga, bo myślenie Shinji'ego o Aniołach uległo zmianie, w końcu ten ostatni był jego przyjacielem. Nastąpiła przemiana w Shinjim, teraz popadł w depresję, ale w "End of Evangelion" uraduje się widząc znów Kaworu, zrozumie, że "sztuczne Zbawienie", do którego dążył jego ojciec i SEELE jest złe. Świat wraca do normy, władza nad duszami powraca do Boga, który był tam od początku, czuwał i czekał. A Rei? Będąc pół-aniołem otrzymuje wybór, może wrócić na Ziemię, albo pójść w sfery anielskie, do Ojca. Shinji otwiera się i pod wpływem nagromadzonego gniewu dusi Asukę, ta z kolei też się zmieniła, pękła skorupa wrednej dziewuchy, rozumie za co jest duszona... Jednak czy aby na pewno zostaje pozbawiona życia?
Tabris - 14.11.2006 21:00
...
Dark Rael napisał(a): Shinji to Hideaki Anno
yyy...w całej serii nie zauważyłem ażeby Shinji przedstawił się jako Hideaki Anno. Jedyne co można wywnioskować po Shinji'm to, to że może być nijako podmiotem lirycznym, za pomoca którego pan Hideaki wyeksponował swoje "ja" (ówczesne) w "epicko-lirycznym" dziele (

.
Jednokrotne zapoznanie się z Evangelionem jest stanowczo zbyt lekceważące dla racjii tam przekazywanych. Tak więc lepiej zanudzić się przerabianiem tych samych wątków poraz kolejny niż spędzać sen z powiek myśląc "o co tak naprawdę tam chodzi"(o ile można znaleźć jakąkolwiek na to pytanie odpowiedź).
P.S. Przyjemna do poczytania recenzja ;)