Menu

 
 

Zaprzyjaźnione strony

 
Tanuki
Aleja Komiksu
Anime Heaven
Vegepic Anime
Dragon Ball Nao
Kage
VWORLD
GTW
Anime Dream
Rei Official Website
Japonia Dream
bleachHEART
Ghibli
Banzai!
Okaeri
 
 

Reklama

 
 

Komentowany artykuł

Dość dziwnie wyglądała emisja serialu „Ninja Scroll” w Canal Plus. Najpierw prezentowano jeden odcinek co dwa tygodnie. Nie jest to optymalna przerwa dla seriali anime, szczególnie takich, w których każdy odcinek opowiada część jakiejś większej historii. Co prawda akurat „Ninja Scroll” w zasadzie takim serialem nie jest, ale na przykład „Wolf's Rain”, który właśnie rozpoczęto emitować, do takich seriali należy. Wracając jednak do omawianego anime, jego nadawanie zostało przerwane podczas wakacji, wtedy to Canal Plus powtórzył fragmenty pierwszej serii „Vandreada”. W każdym razie w końcu dobrnęliśmy do ostatniego odcinka „Ninja Scroll” i właściwie nie wiem, czy warto było znosić te niedogodności dla tego anime.

Historia „Ninja Scrolla”, zwanego przez Japończyków „Jubei Ninpucho”, ma już ponad dziesięć lat. W 1993 roku swoją premierę miał film o tym właśnie tytule, według pomysłu i w reżyserii Yoshiakiego Kawajiri. Anime to nie tylko było świetnie zrobione, ale jak na jego nieskomplikowaną tematykę, obracającą się wokół pojedynków między bohaterami i wymyślnymi demonami, miało również świetny scenariusz. Tym którzy nie pamiętają, o czym był ów film przypomnę, że jego główni bohaterowie w osobach bezpańskiego ninji Jubeia Kibagami, wykrywającej trucizny Kagero i starca-szpiega Dakuana – walczyli z Szogunem Ciemności i jego ośmioma demonami.

Od powstania filmu minęło dziesięć lat, Kawajiri we współpracy z Toshihikim Inoue przygotował scenariusz do serialu telewizyjnego, ale sam za reżyserię się nie brał. Rolę tę powierzono Tatsuo Sato, znanemu m.in. z reżyserii serialu „Martian Successor Nadesico”. Do współpracy zaproszono także Kitaro, który wraz z Peterem McEvilley skomponował muzykę do tego anime. Mówiąc krótko za tworzenie serialu wzięli się sami fachowcy i widać to na pierwszy rzut oka. Serial wykonany jest znakomicie.

Jego akcja, rozgrywająca się w feudalnej Japonii w początkach ery Edo, rozpoczyna się czternaście lat po wydarzeniach ukazanych w filmie. Jubei nadal jest najemnym ninją, którego mało obchodzą sprawy innych. Niestety wszędzie gdzie się pojawia czekają go kłopoty. I tym razem kłopoty znalazły go przypadkiem, gdy odpoczywał w pobliżu pewnej odciętej od świata wioski. Jubei stał się świadkiem masakry jej mieszkańców przez olbrzymiego mechanicznego potwora. Jedyna pozostała przy życiu młoda, naiwna, ale dumna dziewczyna imieniem Shigure, okazuje się być kluczem do wielkiego skarbu strzeżonego przez skazany na wieczne potępienie i życie w ciemności klan Hiruko, któremu do tej pory udawało się ochronić Księżniczkę Światła – tak zwykli nazywać Shigure członkowie klanu – przed chciwymi zakusami demonicznego klanu Kimonów.

Pozostałym elementem potrzebnym do pozyskania skarbu i bardzo pożądanym przez wszelkie indywidua wałęsające się tu i ówdzie jest smoczy kamień, który został właśnie powierzony opiece naszemu nieszczęsnemu Jubeiowi. Niebawem także on będzie odpowiadał za ochronę Księżniczki Światła. Do drużyny towarzyszącej Shigure dołącza Dakuan – szpieg Tokugawów, zwinny i przebiegły starzec, znany Jubeiowi z dawnych przygód oraz Tsubute – pyskaty złodziejaszek, który sprzedałby własną matkę, gdyby mógł coś z tego mieć. O władzę nad księżniczką i smoczą kulą walczyć będą oba klany. Po stronie klanu Hiruko, ukrywający się za maską Mufu, który dzięki skarbowi mógłby odkupić winy klanu i zdjąć z niego klątwę. Druga strona pod przywództwem Andena Yamidoro (skrzyżowanie obżartucha z transformatorem elektrycznym), walczącego dla znanego już nam Szoguna Ciemności, chce dzięki środkom pozyskanym ze skarbu pozbawić panowania obecnych władców Japonii. Shigure natomiast wyrusza w długą drogę, aby dowiedzieć się kim naprawdę jest...

No dobrze, początek zapowiada się nieźle, ale niestety to właściwie tyle jeśli chodzi o wątek główny. Przez kolejne osiem epizodów obserwujemy walki o smoczy kamień między grupą chroniącą Księżniczkę Światła oraz coraz bardziej wymyślnymi i niedorzecznymi stworami. Wątek główny zostaje podjęty na nowo dopiero w przedostatnim odcinku serialu.

Kolejną wadą tego anime są ledwo zarysowane osobowości czterech postaci głównych. Znający film nie będą mieli problemów jeśli chodzi o Jubeia i Dakuana, postacie te były wyraziste w filmie. Tutaj natomiast jedynie do Jubeia nie miałbym zastrzeżeń, ale to dlatego, że jego nieskomplikowana osobowość nie wymaga wielkich opisów. Dakuan został natomiast zdegradowany do małoważnego dziwaka z dużym zapasem arsenału obronnego. Pozostałe postacie są całkiem płaskie, twórcy wcale nie postarali się o zajrzenie w głąb ich osobowości. Widać to głównie na przykładzie Tsubute – do końca serialu właściwie nic o nim nie wiemy, wydaje się być postacią wtrąconą na siłę, mającą rozśmieszać widownię, czego jednak nie osiąga, bo jego niby zabawne zachowania są sztuczne i wręcz żenujące.

To dziwne i smutne zarazem, że scenariusz i postacie są tak niedopracowane, bowiem cała oprawa graficzna serialu jest świetna. Użyto tu wielu ciekawych efektów wizualnych, które fachowo dopasowano do rysowanych elementów. Renderingi występują jednak bardzo rzadko, co w tego typu serialach jest raczej plusem. Może projekt postaci trochę nie najlepiej się udał (zbyt duże usta), ale z pewnością jest dosyć oryginalny. Bestiariusz jest ogromny i bardzo wymyślny, jednak w pewnym momencie spostrzeżemy, że autorom skończyły się pomysły, ponieważ niektórzy z przeciwników Jubeia i spółki okażą się być zaprojektowani bez pomysłu i przesadnie udziwnieni. Muzycznie sprawa wygląda całkiem nieźle, co prawda Kitaro jest twórcą bardzo przewidywalnym i moim zdaniem od lat zjada swój artystyczny ogon, ale akurat do tego anime jego styl pasuje całkiem nieźle.

Podsumowując, przyznaję, że seria telewizyjna „Ninja Scroll” nie byłaby tak źle przeze mnie odebrana, gdyby nie ta rozwlekłość emisji spowodowana przez Canal Plus, dzięki której, przez niemal 6 miesięcy akcja serialu stała właściwie w miejscu. Nie zmienia to jednak faktu, że serial jest po prostu nudny i zadowoli chyba tylko zagorzałych fanów Jubeia Kibagami, lubujących się w obserwowaniu pojedynków głównego bohatera z niezliczonymi dziwadłami przewijającymi się przez tę serię. Jeśli natomiast nie znacie filmu z 1993 roku pod tytułem „Ninja Scroll” to radzę jak najszybciej po niego sięgnąć, bo to zupełnie inna jakość artystyczna.

 

Napisz komentarz

 
Twój nick lub imię i nazwisko:



Temat komentarza:



Co jest na końcu życia?


Musisz odpowiedzieć na pytanie lub uzupełnić zdanie, pomożesz nam w ten sposób walczyć ze spamem.

:smile::kawaii::bgrin::polzart::cool::jezor::readman::ziew::sad::sceptyk::cry::bad::angry::zabije::cross::zmiesz::shock::niewzrusz::niepowiem::uhoh::azu:


 
 

Regulamin

 
Jeśli chcesz napisać komentarz, musisz przestrzegać pewnych zasad:
  • Komentarz musi dotyczyć opisywanego tytułu lub recenzji i musi być w miarę sensownie napisany (nic nie wnoszące jednolinijkowce lecą od razu do kosza).
  • Oceniamy tytuł lub recenzję, a nie recenzenta i komentujących.
  • Nie obrażamy użytkowników, recenzentów, ani twórców.
  • Nie używamy słów powszechnie uznanych za wulgarne lub obraźliwe.
  • Nie nadużywamy emoticon i piszemy czytelnie.
  • Zabronione jest zamieszczanie linków nie związanych z opisywanym tytułem lub recenzją.
  • Zabronione jest podawanie linków p2p umożliwiających ściąganie plików muzycznych, skanlacji lub fansubów.
  • Jeśli zdradzamy w komentarzu zdarzenia psujące oglądanie widzom nie znającym opisywanego tytułu (tzw. spoilery), należy ukryć je korzystając z przycisku "OZNACZ SPOILER".
  • Pamiętajmy, że komentarze mają służyć przede wszystkim jako pomoc w podjęciu decyzji przez ogół użytkowników, czy warto po opisywany tytuł sięgnąć. Dogłębne dyskusje i analizy powinny znaleźć się na forum dyskusyjnym.
  • Redakcja ma prawo poprawić komentarze, w których jedna z powyższych zasad została złamana.
  • Redakcja ma prawo usunąć komentarz, który nie dotyczy opisywanego tytułu, recenzji lub innego komentarza.
  • Moderacja bezdyskusyjnie będzie usuwać komentarze dotyczące kwestii odmiany japońskich nazw własnych.
Dodając komentarz akceptujesz automatycznie powyższe zasady.
Jeśli uznasz, że Twój tekst został potraktowany ostrzej, niż wynika to z wymienionych zasad, prosimy zgłosić ten fakt na forum.
 
Start
 »
Redakcja
,
FAQ
,
Zaprzyjaźnione strony
,
Wymiana bannerów

Anime
 »
Recenzje
,
Zajawki
,
Tytuły
,
Postacie
,
Seiyū
,
Twórcy
,
Studia
Słowniczek
 »
Katalog
,
Indeks

Artykuły
Forum
Galeria
Kino azjatyckie
 »
Recenzje
,
Tytuły
,
Aktorzy
,
Twórcy

Linkownia
 »
Katalog
,
Lista
,
Kategorie
,
Typy witryn