Bez tematu
Dark Rael napisał(a): Zanim przejdę do oceny anime, muszę koniecznie wspomnieć o mandze Kouty Hirano, na podstawie której nakręcono serial. Ukazywała się w latach 1998-2003, natomiast anime rozpoczęto wyświetlać w roku 2001. To kolejna produkcja na podstawie nieukończonej mangi, ale co ciekawe, opowiada prawie zupełnie inną historię.
Ukazywała się?
Przecież Hellsing jest kontynułowany :/
Bez tematu
Ukazywala sie w latach 1998-2003. W chwili kiedy to pisalem minal rok od ukazania sie tomu 6 (2003), rzecz jasna w Japonii (zapewne powinienem tez to zaznaczyc). Wtedy to byla prawda, teraz jakby mniej

Ile jest teraz tomow? ANN pokazuje ze 7 i tyle tez wydano u nas. Jesli ktos ma dokladniejsze informacje to prosze bardzo.
I oczywiscie Dzieki za zwrocenie uwagi, zaraz to poprawie

Dark Rael - 13.06.2006 20:54
Bez tematu
Fajne, nieskomplikowane, przyjemne. Do obejrzenia, nagrać na płytkę i wszycho. P.S. manga nie wygrywa z anime. manga miażdży anime, i aż szkoda, że manga robi się taaak długo.
Cerber - 20.08.2006 10:43
coś ode mnie :-)
przeczytałam recenzje. zgadzam sie z tym ze manga jest lepsza (np. jesli chodzi o Victorie) choc wole np.alucarda z anime.
pragne cos dorzucic ze wzgledu na to ze pojawila sie OAV'a ktorej jest blizej do mangi. W OAV'ie brakuje mi tej muzyki,ktora mi sie tak podobala (szkoda)
Milo by bylogdyby ktos napisal fajna recenzje do tego.
Jesli czytaliscie recenzjie z Kawaii to naprawde Jimmy (czy jak mu bylo) napisal ja bardzo dobrze (z jajem
a tak ogolnie to podoba mi sie styl recenzji tutaj
pozdrawiam
Saya von Dracula - 19.11.2006 22:19
W opozycji do recenzji
Powyższa recenzja wydaje się dość klarowana i rzetelna, choć muszę przyznać, zupełnie mija się z moją opinia na temat serii.
Po pierwsze mangę uważam za zdecydowanie bardziej prymitywną niż anime. Wszystkie postaci ograbione zostały z subtelności jaką widać w anime.(Czy raczej to w anime ową subtelność im zaimplementowano). Choćby Maxewll w anime był bardziej jakiś...stabilny emocjonalnie, mimo, że straszliwy dupek. Sam Alucard, mimo iż wybitnie pławiący się w odmętach swoistej manii w anime ukazany jest zdecydowanie ciekawiej. Jako elegancki, dystyngowany, dość dekadencki, a jego obsesja na punkcie znalezienia kogoś potężniejszego od siebie jest widoczna tylko w momentach...no powiedzmy podekscytowania. W mandze zaś jest zwykłym paskudnym "badass" potworem na smyczy.
Zaś głównym elementem który sprawia, że Hellsing nosi dumnie miano mojego ulubionego anime jest muzyka właśnie. Powiedzmy sobie szczerze, Hellsing nie jest najambitniejszym anime świata. Wątek wampira eliminującego "swoich" nie jest ani odkrywczy ani ambitny. Niemniej muzyka tworzy klimat. Delikatna jazzująca muzyczka podczas masakry, gdzie Alucard tapetuje ściany oddziałami wojska sprawia, że widzimy dystans do opowiedzianej historii. Widać wszystko z leciutkim przymrużeniem oka i dzięki temu wszystko nie jest tak cholernie mHroczne i gotHyckie.
Dla fanów mniej oczywistej konwencji i klimatu, zestawienie straszliwej brutalności i takiej lekkiej, optymistycznej czy odrobinkę czasem nostalgicznej wręcz muzyki jest niepowtarzalnym i niebanalnym doznaniem estetycznym.
Muzyka nawet bez tych kontrastowych scen jest świetna. Soundtrack polecam gorąco i z całego serca. Na szczególną uwagę zasługuje utwór "Bodhisttva Cathedral" oraz opening ("World Without Logos").
Teraz kilka słów o OAV. Które to uważam za niesmaczny żart. Wkurzyłem się, przyznaje, nie jestem k... z kamienia. To co zrobili z OAV to zabranie wszystkiego co było piękne w anime i zastąpienie tego klasycznym, kiczowatym i banalnym mrocznym jak annus Lucyfera. Mamy wiec podniosłe gotyckie chóry na przemian z oczywistą i ograną elektroniką. Mamy durny humor z udziałem panny Victorii (W recenzji była wzmianka o humorze raczej niskich lotów z jej udziałem. Co jasno dowodzi tego, ze autor podówczas nie znał OAV). Mamy Alucarda w super deformed (lubię rozładowanie mrocznego klimatu ale w jakiś ciekawy sposób. Bardziej banalne moglo być tylko przewrócenie się na skórce od banana). Wszelkie przejawy lekkiego, ironicznego humoru z orginalnej serii szlag trafił.
Choćby scena z drugiego odcinka, jedna z moich ulubionych, gdzie wielki Inkwizytor Watykańskiej XIII Dywizjii Papieskiej im. Judasza Iskarioty przerywa w połowie walkę z diabelskim pomiotem kiedy dostaje odpowiednie "papiery" zabraniające mu działalności na terytorium Wielkiej Brytani jako kraju protestanckiego. W tej samej scenie Inkwizytor ów wrzeszczy z opętańczym uśmiechem, ze nie przyjmuje rozkazów od protestanckich świń i rusza do ataku. Całą pointę szlag trafia.
Alucard nie ma tak cynicznych i celnych komentarzy jak wcześniej. Wydaje się bardziej prymitywny, a osobie o jego pozycji społecznej to się nie godzi wszak, prawda?
Jedynym co odrobinkę(tylko odrobinkę) ratuje OAV to cześć (tylko część) rysunków. Bo naprzeciw świetnych efektów mamy koszmarki. Z tych lepszych trzeba wymienić choćby kultowy pistolet Alucarda który przez to, ze jest namalowany nie narysowany prezentuje się wręcz niesamowicie. Tego typu połączenie dało świetny efekt. Innym ciekawym rozwiązaniem graficznym jest ślad jaki zostawia po sobie Luc kiedy używa Akceleracji...pardon, przyspiesza. Wszak to nie Maskarada.
Z koszmarnych elementów zaś musze wymienić wspomniane już super deformed. Alucarda który utraciwszy Hellsingowy znak rozpoznawczy czyli wielkie, orkągłe odbijające światło (świecące) okulary zyskał jedno (czemu u licha jedno!?) świecące na czerwono oko. Nie muszę mówić, że wygląda to jak tania parodia Terminatora? Są też sceny któych braku nie mogę przeboleć. Alucard w jednym z pierwszych odcinków gdzie pokazuję pełnie swoich możliwości, walczy w piwnicach. Jest tam scena gdzie światło i cień są jakby zamienione. Postać idąc obok ściany, zupełnie zaciemnionej, rzuca "cień" na którym widać cegły i fakturę. Efekt trudny do opisania ale znany choćby z Sin City Millera. Niestety sceny tej brakuje.
Nie wiem jak inne OAV, które jeszcze nie wyszły, ale ja jestem przerażony...
Tyle mojego. Dziękuję.
Zgoda z powyższą recką + garść przemyśleń
Cieszy mnie, że nie jestem sam w swoim przekonaniu, iż anime przewyższa w tym wypadku mangę, sądzę że to pierwsze właśnie oddało właściwy hołd koncepcji Hellsinga. Jestem też pod wrażeniem możliwości adaptacyjnych twórców japońskich jeśli idzie o historie w odmiennych niż ich rodzinne klimaty, wydaje mi się najlepszym przykładem na to jest Monster, Claymore (choć Awakened Beings dodają trochę wschodniego klimatu przez "problem" fizjonomiczny, to ich dylemat mentalny jest zbliżony bardziej do pewnych europejskich pociągnięć), no i Hellsing.
Co do tego o czym traktuje sama opowieść, to nie ograniczałbym się do stwierdzeń wprowadzających blade'owskie motywy. Jasne, zabijanie wampirów przez inne wampiry, motyw demona, który z jakiegoś powodu buntuje się przeciwko własnej rasie i staje się niejako aniołem, i jest częściowo w taki sposób postrzegany, tak jest, niewątpliwie znajdziemy coś takiego i tu.
Niemniej dla mnie Hellsing pokazał swój ukryty atut przez jedną zdecydowaną retrospekcję, która sprzężona została z dramatyczną sytuacją jednej z postaci - wszystko w odcinku dwunastym, Master Of Monster. Dopiero tutaj dociera do nas, moim zdaniem, najciekawsza i najpiękniejsza płaszczyzna postrzegania serii - relacja Alucarda i Integry. Dla mnie tak zbudowane przymierze i przyjaźń, jakby na to nie spojrzeć, jest czymś niezwykłym jeśli rozegrane w subtelny, acz zdecydowany sposób, nie metodą prymitywnej rzezi dla zabawy.
Jestem w pełnej zgodzie z recenzją Arkhama, uważam że manga nie mając zbyt dużo do zaoferowania pod względem estetycznym nakłada pewne pozerstwo klimatyczne (jacy to jesteśmy straszni, patrz jak robimy dziwne miny i wycinamy w pień tysiące trupów na ulicach miast, jest mrocznie... mrrrocznie.... MRRRROCZNIE!) no i bohaterów. O ile anime ograniczyło się do przedstawienia w sumie pięciu postaci dosyć mocno, na tyle żeby się zidentyfikować z kimś, wsiąknąć w pewne manieryzmy itd, o tyle manga jest jakimś powykręcanych panteonem niewydarzonych stereotypowych bohaterów, do których nie czuje się przywiązania w żadnym stopniu.
No i oczywiście wśród innych, pomniejszych problemów adaptacji mamy problem zgodności fabularnej. Uważam, że mimo wszystko jeśli twórcami są doświadczeni i zdecydowani ludzie, nie powinni być skazani na ograniczniki w postaci chociażby storyline'a gry komputerowej. "Podkręcanie" i przemodelowywanie, jeśli istnieje taka potrzeba, jest kluczem do osiągnięcia efektu ratującego taki statek przed pójściem na dno. Oczywiście są też sytuacje odwrotne, teraz na przykład wychodzi Devil May Cry, na którego wersję anime czekałem już czas jakiś, ale, niestety, zamiast podążać ścieżką rozwoju historii pierwszej gry (tak, uważam to za słuszny sposób postępowania w tym wypadku), zostaliśmy uraczeni jakimś pseudoironicznym, pseudokomediowym, pseudostrasznym, pseudowzruszającym (pseudo do nieskończoności) tworem.
Kończąc swoje wywody, których już zapewne macie teraz dość, chciałbym tylko wyrazić radość, że znalazłem porządną polską stronę poświęconą twórczości naszych azjatyckich braci. Recenzje uważam za profesjonalne i wskazujące na obycie piszącego, no i są zdecydowanie bardziej wnikliwe niż większość radosnych czy też agresywnych eksklamacji, z jakimi miałem wątpliwą przyjemność się spotykać.
Tyle ode mnie,
miłego dnia.
Grey Fox - 6.08.2007 14:03
Odp: Zgoda z powyższą recką + garść przemyśle
Bardzo nas cieszą komentarze ludzi, którzy potrafią swe opinie sensownie argumentować. To nieczęsty widok niestety.
Stale staramy się podnosić nasze umiejętności recenzenckie i przebyliśmy długą drogę od pierwszych tekstów. Warto do nas zaglądać, będzie coraz lepiej
Przypominam, że poszukujemy recenzentów, a Twój komentarz zdradza odpowiednie umiejętności w tym kierunku

Dark Rael - 6.08.2007 15:58
Odp na wyżej
Jeśli chodzi o anime to mam chyba dosyć komfortową sytuację, jestem generalnie zorientowany w kinie i w miarę potrafię analizować filmy, no i też nie mam oporów przed kinem animowanym. Mniej kojarzę twórców i cały przemysł, jestem na etapie rozpoznania przy jednoczesnym śledzeniu nówek wartych obejrzenia. Nie ukrywam że rozkładanie dzieł kinematografii sprawia mi też mimo wszystko przyjemność

.
Grey Fox - 6.08.2007 21:02
Odp na wyżej
Jeśli będziesz chciał, to skrobnij coś na próbę, miejsce dla takich ludzi zawsze się u nas znajdzie

Dark Rael - 6.08.2007 21:16
Odp: Zgoda z powyższą recką + garść przemyśle
Alucard rulez! Uwielbiam ten serial między innymi właśnie ze względu na niego, choć wkurza mnie fragmentaryczność postaci, które w serialu są już w pełni ukształtowane i nie wiadomo skąd się wzięły i dlaczego tak się zachowują. Ale sam Alucard jest dla mnie mistrzostwem świata, od swego pierwszego pojawienia się - wysoka, chuda postać w okularkach-lennonkach przy wtórze iście opętańczej muzyki rodem z domu wariatów. To nie wróży niczego dobrego (wrrr! ;-) Bardzo trudno jest zrobić prawdziwie nieludzkiego bohatera, ale tu im się udało. Może za bardzo jestem zafascynowany aniołem Gabrielem z "Armii Boga", ale oni obaj są właśnie czymś zupełnie innym-czymś (bo trudno powiedzieć, że kimś) nieskończenie od nas starszym i posiadającym nieskończenie większe możliwości, dla których jesteśmy tylko gadającymi małpami. Niestety, nie udało mi się przebrnąć przez komiks, bo jak zobaczyłem Alucarda w postaci średniowiecznego awanturnika-pirata normalnie wydającego polecenia ludzkim oddziałom, to po prostu mnie odrzuciło i klops. Dlatego mój pogląd, że anime jest lepsze od mangi niewątpliwie jest oparty na dość nędznych argumentach, ale nic nie odda klimatu filmu, który jako medium dysponuje również wspaniałą muzyką, a sam Alucard po prostu wymiata.
muzyka w Hellsingu
jak dla mnie Hellsing jest najgorszą serią anime jaką dotychczas widziałem (jak na razie obejrzałem pięć serii), ale pare rzeczy w Hellsingu mi sie naprawde podobało, przede wszystkim była to klimatyczna muzyka (przez 2 tygodnie słuchałem ścieżki dźwiękowej

Uchihasaigonoikinokori - 20.09.2007 18:30
Ultimate
Dark Rael napisał(a): Zanim przejdę do oceny anime, muszę koniecznie wspomnieć o mandze Kouty Hirano, na podstawie której nakręcono serial. Ukazuje się od 1998 roku, natomiast anime rozpoczęto wyświetlać w roku 2001. To kolejna produkcja na podstawie nieukończonej mangi, ale co ciekawe, opowiada prawie zupełnie inną historię. Te same główne postacie i dosłownie kilka małych epizodów wymaganych do ich przedstawienia, to wszystko co łączy obie produkcje. Wątki główne są kompletnie różne, tutaj mamy chip elektroniczny tworzący wampiry, w mandze była to tysiącosobowa armia wampirów stworzonych przez nazistów. Cóż... Oba pomysły są takie sobie, z jednej strony wątek z chipem wydaje się wręcz niedorzeczny, natomiast naziści i wampiry to temat już tak oklepany, że brak słów. Oba wydawnictwa nawiązują do siebie w niektórych momentach, np. o ataku braci Valentine na siedzibę organizacji, w mandze tylko wspomniano przy okazji rekrutacji nowego oddziału najemników, pod dowództwem niezwykle ciekawej postaci – Pipa Bernadotte, którego w anime niestety zabrakło (w serialu był to oddział bardziej konwencjonalny, dowodzony przez normalnego żołnierza, Petera Fergusona).
Hmm sprawdzcie hellsing ultimate. Nie czytalem mangi ale z opisu wynika ze jednak powstało anime bardzo zblizone do komiksu.Tam są wampiry stworzone przez naziolów i jest rzeczony Pip Bernadotte. Niestety jak na razie sa tylko 3 czesci ale za to każda trwa okolo godziny, gorąco polecam.
P.S. Sorry za ewentualne orty.
Odp: Ultimate
czy to przypadkiem nie spojler?
muzyka
Moim skromnym zdaniem - muzyka w tym anime jest najlepsza. Po prostu genialna. Niczym z tarantinowskich filmów. Zamiast gotyckich gniotów z udziałem natchnionego organisty, jak to zazwyczaj bywa w produkcjach o wampirach, mamy po prostu porządny klimat.
helmetic - 22.12.2007 20:40
No cóż
Trudno jest mi ocenić ocenę, bo recenzja jest niezła, ale ocena autora wydaje mi się, nie tak jak to powinno być w recenzji, wyrażaniem opinii o konwencji, a jedynie wyrażaniem swojego gustu. Osobiście z oceną autora sie nie zgadzam, Anime to bynajmniej banalne nie jest, nie nazwałbym go też przeciętnym, bo to serial właśnie o wampirach a nie o wszystkim co tworzone jest w Anime, z czego niestety w Anime za przeproszeniem nigdy nie ma nieschematycznych i oryginalnych historii z tego co zauważyłem, najbardziej urzekł mnie właśnie pod tym względem Hellsing, bo gdzie znajdziemy wampira na usługach ludzi? Który jednocześnie ma klasę, honor i pije medyczną krew a nie zabija dla swego pana? Zakon prawdziwych rycerzy w dzisiejszych czasach? Kolejny oryginał. Muzyka zaś w każdym calu oddaje nastrój Anime (chyba, że w wersji niemieckiej różni się od tej z wersji japońskiej, jeżeli tak polecam wersję Niemiecką, muzyka powala na kolana) ogólnie za recenzję i ocenę 3+
a ja się z nikim z państwa nie zgodzę
Ja się z kolegami nie zgodze. Nie powiem, że jestem mądry, albo, że mam bezwzględną rację ale moim skromnym zdaniem to anime to jedna wielka pomyłka. Pierwszy raz z Hellsingiem miałem do czynienia w formie mangi u znajomengo, w której to autor zdecydowanie za dużo sobie pozwala(sam wspomina by logiki tam nie szukać). Humor jest sytuacyjny, fabuła absurdalna i to nie w Montypajtonowski sposób - to zwyczajnie powiewa głupotą. Dziwne teksty, cytaty, wzniosłe odniesienia, motyw wampiry+naziści, obecność nieśmiałej cycatej dziewicy...
Armia Watykanu, która w imię Dżiowanniego Pałlo Sekondo morduje heretyków, Biskupi pomagający Hitlerowcom, mało tego czytelnik(ja) jest Polakiem!
Mogło to się skończyć tylko w 1 sposób.
Od tamtego wydarzenia minęło pół roku, wcześniej jedynym znanym mi anime był Dragon Ball. Przez ten 1 semestr obejrzałem 1108 odcinków różnych anime(w tym wielu durnych) i kupiłem ponad 70 tomów różnych mang.
Pragnę nadmienić, że moim zdaniem ważniejsze od głebokiej treści, tak w książce, jak w filmie i komiksie jest klimat.
Dlatego sądzę, że "Gwiezdne Wojny" z Hanem Solo wygrywają z "Ostatnim Królem Szkocji" i "Panem życia i śmierci", chociaż wymienione filmy bardzo cenię.
Z tych samych względów ubóstwiam Hellsinga Ultimate razem z jego pompatyczną muzyką, Paladyna Alexandra, który w komiksie zatańczył już ze śmiercią i Alukarda mordującego tysiące ludzi i w chwale przybywającego do Londynu.
pe-es
Wiem, że tych, co tego nie stolerowali mój komentarz nie ugłaska, jednak ludzie lubiący takie klimaty i piękne rysunki, takie jak pana Hirano bezwzględnie muszą zapoznać się z komiksem i serią H Ultimate.
wisniczanin - 11.02.2008 15:35
łari za kaoleny koment
potwierdzam, że muzyka z 13 odcinkowego gniota, który bezczelnie nadaje Alukardowi ludzkie uczucia i nie przedstawia go jako mega-kozaka wymiata
wisniczanin - 11.02.2008 15:43
wielkie sory za kolejny komentarz
na obronę serii OVA wezmę postać reżysera - Tomokazu Tokoro

wisniczanin - 11.02.2008 17:26
arukard - badass
nie zapominajcie, że alukard w mandze i ova nie jest zlym czlowiekiem - on nie jest czlowiekiem.
to nie jest tylko prosta sieczka, no moze w 99%. Ale zwroccie uwage ze byl ludziem, ludziem glebokiej wiary, ktory wszystko stracil, po czym zaprzedal dusze diablu.
Seras również będzie użyta w ciekawy do podjęcia tego wątku, nie wspominajac o moim ulubiencu, ojcu Andersenie.
Jawi się pytanie co go tak zmienilo? a moze kazdy z nas pozostajac jedynie swiadomoscia uksztaltowana przez doswiadczenia swojego zycia przestania odczuwac cos takiego jak wspolczucie dla obcych. co sie stanie z emocjami czlowieka w takim stanie? czy bedzie się on poslugiwal tylko i wylacznie logika, do czego bedzie dazyl? mozemy tez alukarda uznac za ludzka swiadomosc osadzona w demonicznym ciele, ktora dopiero przezycia w nim, może nawet instynkty uczynily badassem.
Tak wiec mozemy tu znalezc rozwazania egzystencjalne, na ktore autor nawet w komiksie nie udzielil swojej odpowiedzi.
kto wie moze i tak bedziemy musieli sobie sami odpowiedziec, w kazdym razie nie watpie, ze dowiemy sie jeszcze wielu rzeczy o wampirzej naturze i tym czym hiranowskie wampiry naprawde sa.
Przejrzyjcie wiec na oczy, nawet w pozornie glupiej i patetycznej sieczne w ktorej sa wampiry i naziole osoba chetna moze sie doszukac wcale nie wydumanego, lecz ewidentnie bedacego zamyslem autora, nie tak trudnego do znalezienia przeciez drugiego dna.
pan hirano tworzac mange przepelniona dziwnymi, nie wiadomo jak i skad wyszukanymi tekstami nie dzialal tak glupio jak sie z pozoru wydaje.
Hellsing: Ultimate
Chciałbym dodać że powinien zostać dodany tytuł powiązany, mianowicie Hellsing Ultimate (hellsing OVA)
jest to seria OVA on-going, bazująca na fabule mangi, i jak przystało na ova, jest o niebo lepiej wykonana niż serial TV
Odp.: Hellsing: Ultimate
Że powstaje OAV, to my wiemy od 2006 roku, może nawet trochę wcześniej. Problem w tym, że nie możemy dodać związanego tytułu, ponieważ na Azunime nie pojawiła się jeszcze recenzja owego, ponieważ nie mamy w zwyczaju opisywać seriali/serii niekompletnych. Mamy co prawda dział zajawek, w którym oceniamy serie po pierwszym odcinku i staramy się pomóc osobom, które ewentualnie chciały by po dany tytuł sięgnąć – warto, czy nie warto – ale nasze przewidywania niekoniecznie muszą być słuszne, bo, jak wiadomo, serial z odcinka na odcinek może się zmienić ze świetnego w chałę lub na odwrót. OAV „Hellsinga” do tego działu jednak nie trafi, ponieważ działa on od połowy zeszłego roku, na zasadzie podobnej do działania prawa – nie działa wstecz, opisujemy w nim więc tylko to, co na bieżąco wychodzi od chwili jego uruchomienia. Recenzja OAV i powiązania na pewno w przyszłości się pojawią, ale nastąpi to dopiero w momencie, gdy seria zostanie zakończona.
Pottero - 18.03.2008 22:37
Odp.: Hellsing: Ultimate
Skleroza – nie mamy w zwyczaju opisywać serii niekompletnych, o ile nie są to ciągle powstające kilkusetodcinkowe tasiemce w stylu „Naruta”, „Bleacha” czy „Pokémonów”, w których raczej niewiele się zmienia. Gdy tytuł przestaje być nadawany i wymagane są ewentualne poprawki do recenzji czy skorygowanie ocen, wtedy autor takie zmiany wprowadza.
Pottero - 18.03.2008 22:43
hellsing
ogólnie anime dosyć fajne. oryginalna fabuła i niezła rozwałka
w hellsingu jest tylko nudne to ze alucard nieśmiertelny nawet nie unika ciosów przeciwników ,bo wie ze i tak nic mu nie zrobią. można powiedzieć ze alucard daje się obijać po to żeby tylko pokazać sadystycznie ze przeciwnik nic mu nie może zrobić, nieważne kto by to nie był.
ultimate ma lepsze efekty i jest w nim więcej akcji.
przeciwnik dla alucarda
póki co wyrównane pojedynki z alucardem toczy andersen. mam nadzieje ze pojawi się jakaś postać która będzie sprawiała problemy alucardowi , nawet gdy ten zrzuci wszystkie ograniczenia ( będzie walczył na 100 procent i mimo to ostro obrywał)
pewnie alucarda zabije jakiś człowiek (niezwyczajny) , bo tylko człowiek może zabić potwora jak mówi alucard, albo sam się unicestwi , chociaż to mniej prawdopodobne.