Menu

 
 

Zaprzyjaźnione strony

 
Tanuki
Aleja Komiksu
Anime Heaven
Vegepic Anime
Dragon Ball Nao
Kage
VWORLD
GTW
Anime Dream
Rei Official Website
Japonia Dream
bleachHEART
Ghibli
Banzai!
 
 

Reklama

 
 

Komentowany artykuł

Pod koniec lat osiemdziesiątych ubiegłego wieku, dekadę po pojawieniu się na ekranach telewizorów pierwszego Gundama, postanowiono spojrzeć nań oczyma twórców wywodzących się z generacji otaku, którzy w tamtym okresie zaczynali wywierać coraz większy wpływ na kształt powstających anime. „Gundam 0080” to właśnie początki komercyjnej drogi twórczej owej grupy, do której należał m.in. Hiroyuki Yamaga, scenarzysta omawianego projektu. Oceńmy więc efekty tego, jak otaku widzą klasyka, którym fascynowali się dziesięć lat wcześniej.

Rzecz dzieje się w przyszłości. Część ziemskiej populacji wyemigrowała w kosmos, aby mieszkać w koloniach kosmicznych. Przychodzi jednak moment, w którym jedno ze skupisk kolonii postanawia odłączyć się od Federacji Ziemskiej i ogłasza niepodległość. Wybucha wojna. Akcja serialu rozgrywa się jednak z dala od wojennej zawieruchy – w jednej z neutralnych kolonii, gdzie mieszka jedenastoletni Alfred Izuruha. Dostrzega on w wojnie tylko atrakcyjne strony. Ciekawią go takie rzeczy jak broń, pojazdy bojowe, czy oznaczenia stopni wojskowych. Godzinami mógłby o tym rozprawiać z kolegami. Bardzo żałuje jednak, że wojnę może zobaczyć tylko na ekranie telewizyjnym.
Księstwo Zeonu – jak nazwały się niepodległe kolonie – podejrzewa jednak, że właśnie tu Federacja Ziemska ukrywa najnowszy prototyp Gundama, broni, która może przechylić szalę zwycięstwa na korzyść Federacji. Aby potwierdzić to podejrzenie, kilka mobili Księstwa dostaje się do wnętrza kolonii. Ich piloci szybko zostają zaatakowani przez stanowcze siły Federacji.
Al ma wreszcie swoją wojnę – trafiony mobil przelatuje nad nim zaledwie o parę metrów. Chłopiec, zupełnie nie zwracając uwagi na niebezpieczeństwo, biegnie w miejsce, w którym wylądował mobil. Zastaje tam jego pilota – młodego i niedoświadczonego, ale znajdującego z chłopcem nić porozumienia – Berniego Wisemana. Ich spotkanie nie trwa długo, Bernie musi uciekać. Wróci tu jednak jako członek oddziału dywersyjnego, którego celem będzie zlokalizowanie i zniszczenie prototypu.

Wydarzenia tej historii pobocznej umieszczono w oryginalnym uniwersum Gundama, znanym jako Universal Century, pod koniec Jednorocznej Wojny. Akcja serialu dzieje się głównie w kolonii kosmicznej. Jedynie na początku będziemy świadkami dynamicznej akcji dywersyjnej w Arktyce, zobaczymy także fragment kosmicznej potyczki w pobliżu kolonii. I to właściwie jedyne w tej odsłonie Gundama momenty prawdziwych walk mechowych. Pozostałe elementy militarne służą już jako tło do bliższego przedstawienia postaci, ukazania rozwoju przyjaźni między protagonistami i wreszcie do wyeksponowania przemiany jaka odbyć ma się w młodszym bohaterze. Nie znaczy to jednak, iż podczas tych sześciu odcinków na ekranie nie będzie działo się nic ciekawego. Będzie trochę szpiegowania, Al próbuje sposobem odnaleźć Berniego, będą próby zlokalizowania prototypu i przygotowania do wykonania trudnej misji, którą bohaterowie będą musieli przeprowadzić bez jakiegokolwiek wsparcia. A więc napięcia, dramatyzmu i emocji serial ten dostarczy nam w zadawalających ilościach. Znajdą się zapewne też tacy, których anime to poruszy.

„Gundam 0080” nie jest bowiem tylko historyjką poboczną wielkiego klasyka. Jego podtytuł – „War In the Pocket” – doskonale obrazuje czym tak naprawdę jest ta historia. To po prostu kieszonkowa wersja wojny, zawierająca najistotniejsze prawdy jej dotyczące. Jest podana bardzo przystępnie i z odpowiednio wyważonym wstrząsem, który nie pozwoli przejść obok tego anime obojętnie. Gundam stanowi bowiem idealne tło do opowiadania o wojnie. Walczą tu ludzie przeciw ludziom i nie można jednoznacznie stwierdzić, która strona ma rację. Dzięki neutralnym koloniom można zachować bezstronność. Jest to tytuł popularny, a co ważniejsze lubiany przez tych, którym o wojnie trzeba pewne rzeczy dopowiedzieć.

Młoda ekipa twórców nie tylko prezentowała nowe podejście do Gundama, ale wydaje się, że również patrzyła nieco krytycznym wzrokiem na legendarny tytuł, a być może nawet odcinała się od pewnych motywów w nim zawartych. Zrezygnowała z New Type’ów, którym w oryginale, zupełnie niepotrzebnie doczepiono moc rycerzy Jedi. Pokazała natomiast dwójkę bohaterów małoznaczących, w tym jedenastolatka, który jeszcze nie zdążył poznać wojny od złej strony. Czy to przypadek, że umieścili tu tak wyraziste przesłanie antywojenne? Czyżby uważali, że Gundam, mimo motywów pacyfistycznych, promował jednak militaryzm i negatywnie wpływał na psychikę młodszych odbiorców? Twórcy wydają się mówić, że Gundam to nie tylko piękne bitwy, wielcy bohaterowie, oddający życie w wielkiej sprawie, to również skromni żołnierze, bez zająknięcia poświęcający życie w walce, która może okazać się zupełnie niepotrzebna...

Aby nadać odpowiedniej mocy przesłaniu, musiano wytworzyć silną nić sympatii, między widzem a bohaterami. Udało się to osiągnąć, nadając im zwyczajne osobowości. Takich ludzi spotkać można na co dzień. Twórcy mówią między wierszami: „To my w dzieciństwie”. Nie brakuje im życiowego entuzjazmu i pozytywnego nastawienia do świata. To już nie jest chłodny, napuszony Gundam Yoshiyukiego Tomino, a skromna, pozbawiona patosu opowieść o wojnie, w wydaniu daiconowskiego pokolenia. Twórcom udaje się wytworzyć wspaniałą atmosferę, którą zaczynają budować już pierwsze tony, wywołującego nostalgię openingu. Bohaterów głównych trudno nie polubić, nawet rozwrzeszczanego Ala, który jest czasem nieznośny, ale sprytem potrafi kupić przyjaźń widza. Ta atmosfera chyba najbardziej odróżnia ten krótki serial od dość ciężkiego oryginału i chyba jest powodem tego, że gundamowi sceptycy, chętniej sięgają właśnie do takich skromnych historyjek pobocznych.

Dobre wykonanie widać w każdym ujęciu opisywanego anime. Wspomniałem już o Hiroyukim Yamadze, ale to nie jedyny z młodych twórców, biorących udział w realizacji „Gundama 0080”. Wielu z nich pracowało wcześniej przy „Gunbusterze”. Silne skojarzenie z tamtym OAV przywodzi przede wszystkim projekt postaci. To wyraźnie rozpoznawalny styl Haruhiko Mikimota, odpowiedzialnego za rysunek postaci w oryginalnym „Macrossie”. Dobrą animację najbardziej docenimy w pierwszym odcinku, podczas akcji w Arktyce. Tam też można podziwiać pomysłową choreografię walk mechów. Scenografie w każdym momencie są dokładne. Robota na medal.
Muzyka nie zachwyca. Poza melodyjnymi piosenkami z openingu i endingu, które podkreślają początkowy dziecięcy entuzjazm Ala i atmosferę szczerej przyjaźni między bohaterami, przez serial przewija się wiele muzyki, na której jednak czas odcisnął wyraźne piętno. Wszechobecne syntezatory, pomieszane z tradycyjnym instrumentarium symfonicznym, nie sprawiają zbyt dobrego wrażenia, tym bardziej, że są to dosyć prymitywne kompozycje. Krótko mówiąc jest to najsłabszy element opisywanego anime.

Reasumując, „Gundam 0080” jest bardzo dobrym anime. Jego nie do końca gundamowy charakter może sprawić, że widz nie przepadający za Gundamami, zaakceptuje chętniej właśnie taką jego formułę. Głównie chodzi tu o brak zakompleksionego młodego bohatera w niezniszczalnym mechu oraz o zupełny brak patosu. W zamian otrzymujemy piękną przyjaźń i bardzo sympatycznych protagonistów. Komu polecić? Myślę, że jest to anime na tyle uniwersalne, iż można je polecić każdemu.

 

Napisz komentarz

 
Twój nick lub imię i nazwisko:



Temat komentarza:



Ile palców ma człowiek u jednej ręki?


Musisz odpowiedzieć na pytanie lub uzupełnić zdanie, pomożesz nam w ten sposób walczyć ze spamem.

:smile::kawaii::bgrin::polzart::cool::jezor::readman::ziew::sad::sceptyk::cry::bad::angry::zabije::cross::zmiesz::shock::niewzrusz::niepowiem::uhoh::azu:


 
 

Regulamin

 
Jeśli chcesz napisać komentarz, musisz przestrzegać pewnych zasad:
  • Komentarz musi dotyczyć opisywanego tytułu lub recenzji i musi być w miarę sensownie napisany (nic nie wnoszące jednolinijkowce lecą od razu do kosza).
  • Oceniamy tytuł lub recenzję, a nie recenzenta i komentujących.
  • Nie obrażamy użytkowników, recenzentów, ani twórców.
  • Nie używamy słów powszechnie uznanych za wulgarne lub obraźliwe.
  • Nie nadużywamy emoticon i piszemy czytelnie.
  • Zabronione jest zamieszczanie linków nie związanych z opisywanym tytułem lub recenzją.
  • Zabronione jest podawanie linków p2p umożliwiających ściąganie plików muzycznych, skanlacji lub fansubów.
  • Jeśli zdradzamy w komentarzu zdarzenia psujące oglądanie widzom nie znającym opisywanego tytułu (tzw. spoilery), należy ukryć je korzystając z przycisku "OZNACZ SPOILER".
  • Pamiętajmy, że komentarze mają służyć przede wszystkim jako pomoc w podjęciu decyzji przez ogół użytkowników, czy warto po opisywany tytuł sięgnąć. Dogłębne dyskusje i analizy powinny znaleźć się na forum dyskusyjnym.
  • Redakcja ma prawo poprawić komentarze, w których jedna z powyższych zasad została złamana.
  • Redakcja ma prawo usunąć komentarz, który nie dotyczy opisywanego tytułu, recenzji lub innego komentarza.
  • Moderacja bezdyskusyjnie będzie usuwać komentarze dotyczące kwestii odmiany japońskich nazw własnych.
Dodając komentarz akceptujesz automatycznie powyższe zasady.
Jeśli uznasz, że Twój tekst został potraktowany ostrzej, niż wynika to z wymienionych zasad, prosimy zgłosić ten fakt na forum.
 
Start
 »
Redakcja
,
FAQ
,
Zaprzyjaźnione strony
,
Wymiana bannerów

Anime
 »
Recenzje
,
Zajawki
,
Tytuły
,
Postacie
,
Seiyū
,
Twórcy
,
Studia
Słowniczek
 »
Katalog
,
Indeks

Artykuły
Forum
Galeria
Kino azjatyckie
 »
Recenzje
,
Tytuły
,
Aktorzy
,
Twórcy

Linkownia
 »
Katalog
,
Lista
,
Kategorie
,
Typy witryn