Bez tematu
Poszłam na Vexille, bo byłam ciekawa tak na prawde jednej rzeczy- jak to jest obejrzeć film animowany tego typu na wielkim ekranie(niestety jakoś nigdy jeszcze nie miałam okazji

). No i co? Dawno się tak nie uśmiałam. Zacznę może od zalet, bo łatwiej ^^ Przede wszystkim grafika. Cudo, choć niektóre rzeczy, biły w oczy(dobry przykład znajduje się w recenzji-włosy np). Bardzo podobała mi się scena w rezydencji, wokół której było pełno śniegu a także animacja zbori w których walczył SWORD. Muzyka była na prawdę w porządku(chociaż to zupełnie nie moje klimaty). Ale niektóre sceny... Na prawdę się uśmiałam. Pomijając "Będę Bogiem nowego świata", głównego antagonisty (Yagami Light, był o wiele seksowniejszy i bardziej "psychodeliczny" w tej kwestii :P) to po prostu zupełnie rozbroiła mnie ostatnia scena. Miałam wrażenie, że patrzę na olimpiadę paralityków(bez urazy, nie chodzi mi o to, zeby kogoś obrazić).
Okulała Maria, goniąca TEGO ZŁEGO, również okulałego przez całą płytę lotniska... I gonią, i gonią i gonią! Matko. Do tej pory jak sobie to przypomnę, to po prostu umieram ze śmiechu. Zepsuło to i tak już naciągany koniec. A! No i jeszcze kwestia śmigłowca-kuropatwy, wypluwającego z siebie(od tyłu!) małe jajka. Apple chciał się chyba zareklamować, bo te robociki to bym nazwała iBoty. Szpanerskie i bezurzyteczne :P(choć w sumie chyba jeszcze tak oryginalnego środka transportu nie widziałam) ![[/ukryj]](images/backspoiler.gif)
Reasumując: Wyszłam z sali śmiejąc się w głos(z resztą nie tylko ja), ale z przekonaniem, że w sumie nie żałuję. Animacja ładna, muzyka ciekawa, fabuła do bólu przewidywalna, ale bywały gorsze. Świetne, żeby się odprężyć.
Laodike - 4.04.2008 23:27