Menu

 

Zaprzyjaźnione strony

 

Reklama

 

Komentowany artykuł

Quentina Tarantino chyba nikomu przedstawiać nie trzeba. Powszechnie uważa się, że jest on twórcą wybitnym, a „Pulp Fiction” to jeden z najlepszych filmów wszech czasów. Nie każdemu jednak jego twórczość musi się podobać, tak więc dla jednych „Kill Bill” to znakomity pastisz i hołd Tarantina dla kina azjatyckiego, spaghetti westernów oraz wielu poszczególnych tytułów, zaś dla innych kompletny śmieć. Co ja sądzę o samym filmie, przeczytać możecie w dziale kina azjatyckiego, dziś skoncentruję się na zaledwie ośmiominutowym segmencie „Kill Billa”, będącym swego rodzaju hołdem reżysera dla całego gatunku anime.

Chociaż rozdziałowi „Pochodzenie O-Ren” nadano numer trzeci, jego akcja rozgrywa się kilkanaście lat przed wydarzeniami stanowiącymi główną oś fabularną filmu. O-Ren to jedna z ważniejszych bohaterek „Kill Billa”, w postać tę wcieliła się Lucy Liu. Rzeczona postać była członkinią Śmiercionośnego Plutonu Żmij – pięcioosobowej grupy perfekcyjnie wyszkolonych zabójców, którzy biegle posługują się każdym rodzajem broni. Z poprzednich rozdziałów wiemy również, że O-Ren jest pochodzenia amerykańsko-chińskiego, urodziła się i wychowała w Tokio, a będąc już dorosła, wraz z trójką „żmij” dokonała egzekucji na koleżance z „plutonu”. Ta jednak przeżyła, a gdy po czterech latach budzi się ze śpiączki, rozpoczyna polowanie na kolegów i koleżanki, chcąc się na nich zemścić.

„Pochodzenie O-Ren” przedstawia najważniejsze wydarzenie z dzieciństwa owej bohaterki, tłumaczy również, dlaczego została tym, kim została. Narratorem opowieści jest główna bohaterka filmu – Beatrix Kiddo (Uma Thurman). Opowiada o tym, jak dziewięcioletnia O-Ren była świadkiem zabójstwa swoich rodziców. Ona, schowana pod łóżkiem, przeżyła, widziała też twarze zabójców. Poprzysięgła zemstę, której dokonała dwa lata później – zabiła Matsumota, bossa yakuzy odpowiedzialnego za śmierć jej najbliższych. Od tego momentu rozpoczęła się jej kariera zabójczyni. Sekwencja kończy się w „punkcie wejściowym” całego „Kill Billa”, czyli podczas egzekucji Beatrix, jej najbliższych i znajomych.

Prawdę mówiąc, ów segment mógł by w tym filmie w ogóle się nie znaleźć, ponieważ krócej i taniej było by opowiedzieć tę historię słowami, zamiast inwestować w reżyserów, animatorów itd. Mimo wszystko chwała Tarantinowi za to, że zdecydował się na animowaną sekwencję – jest to dość ciekawy smaczek, a do tego przyzwoicie wykonany od strony technicznej. Gdybym mógł coś zarzucić fabularnej stronie samego tylko segmentu, to brak pewnej informacji: dlaczego Matsumoto zamordował rodziców O-Ren? Taka informacja z całą pewnością powinna znaleźć się w „Pochodzeniu O-Ren”.

Owa sekwencja trochę rozwija postać O-Ren, ale ogólnie ma to znaczenie jedynie w kontekście całego filmu. Gdybym miał wskazać jakieś rozwiązanie, które moim zdaniem jakoś w tych ośmiu minutach się wyróżniło, byłby to fakt, że Matsumoto był pedofilem, co pozwoliło O-Ren zbliżyć się do niego i dokonać zemsty. Nie każdy się ze mną zgodzi, ale moim zdaniem właśnie ten fakt jest jakby najbardziej charakterystyczną rzeczą łączącą ze sobą w „Kill Billu” przewrotność stylu Tarantina i stylu anime dla dorosłych.

Od strony technicznej „Pochodzenie O-Ren” zadowala. Fragment ten stworzono w studiu Production I.G, mającym na koncie wiele udanych anime. Animowana sekwencja jest pieczołowicie dopracowana, niemalże wszystko jest tutaj bardzo szczegółowe. Mnie osobiście najbardziej spodobał się miecz, którym dokonano egzekucji na rodzicach O-Ren; wystarczy przyjrzeć się jego klindze, aby zobaczyć każdy, najdrobniejszy nawet detal. Podobnie jest z karabinem, z którego bohaterka zabija ambasadora obcego kraju – również ta broń jest dość wiernie odwzorowana. W drugiej części segmentu, gdy pokazany zostaje zamach na ambasadora, jakość grafiki trochę spada – wyraźnie zauważalne jest tutaj wykorzystanie komputerów, animacja jest w tych scenach trochę mniej płynna, co trochę odróżnia tę sekwencję od dbałości poprzednich. Mimo wszystko, pierwsze minuty naprawdę zadowalają: jakość animacji, kadrowanie, oświetlenie – wszystkie te elementy są wykonane są bardzo starannie, co sprawia, że ową sekwencję ogląda się z największą przyjemnością. W paru momentach pojawia się również komiksowa stylistyka, jak np. onomatopeje czy końcowa scena, w której O-Ren i inni „koledzy” z plutonu biją i kopią Pannę Młodą.
Cała ta sekwencja jest niezwykle krwawa i brutalna, utrzymana w killbillowskim klimacie – każde cięcie oznacza fontannę krwi, zalewającą ściany i podłogi. Niektóre z zadawanych obrażeń wykonaniem przywodzą na myśl „Gantza” bądź „Elfen Lied”, ale w tym przypadku trudno uznać to za wadę – we wspomnianych anime wszystko brano śmiertelnie poważnie, „Kill Bill” zaś jest pastiszem.
Reżyserem „Pochodzenia O-Ren” jest Kazuto Nakazawa, którego dotychczasowe największe osiągnięcie to krótkometrażowe „Kigeki” oraz praca jako animator przy trzech segmentach „Animatriksa”.

Sekwencja prawie całkowicie pozbawiona jest dialogów – nie licząc narracji, z ust bohaterów przeważnie dobywają się krzyki lub jęki. W tle, podobnie jak w prawie całym „Kill Billu”, usłyszymy zlepek motywów znanych z różnych filmów. Wykorzystano więc „The Grand Duel: Parte prima” Luisa Enrique Bacalova, a także kompozycje Ennia Morriconego („I lunghi giorni della vendetta”) i Isaaca Hayesa („Uomini duri”). Muszę przyznać, że efekt jest dość ciekawy – oglądany rozgrywającą się w Japonii jatkę, utrzymaną w stylistyce anime, a w tle przygrywają nam motywy westernowe. Głosów postaciom użyczyli seiyū przeważnie występujący w rolach drugoplanowych, mający za sobą pracę przy m.in. „Comedy” i „Cowboyu Bebopie”.

Cały „Kill Bill” najeżony jest nawiązaniami do całego mnóstwa filmów, podobnie jest w „Pochodzeniu O-Ren”. Dopatrzyć możemy się tutaj nawiązań do takich anime jak „Kite”, „Golgo 13: The Professional” czy nawet „Grobowiec świetlików”, jak i do filmów japońskich, np. „Yamaguchi-gumi gaiden: Kyushu shinko-sakusen”, w którym główną rolę zagrał Bunta Sugawara (Matsumoto ma na plecach tatuaż podobny do tego, jaki miał bohater grany przez Sugawarę). Jedna z niewielu mówionych kwestii, monolog O-Ren przed zamordowaniem Matsumota, jest nawiązaniem do filmu „Shurayukihime”, będącym w pewnym stopniu inspiracją dla nakręcenia „Kill Billa”. Tekst jest prawie identyczny, z tą różnicą, że w „Shurayukihime” użyto czasownika „zgwałcić”, a w „Pochodzeniu O-Ren” – „zabić”.

Jak wspomniałem przy okazji recenzowania filmu, istnieją dwie jego wersje – normalna, dystrybuowana na całym świecie, i japońska, trochę dłuższa. Parę króciutkich scen dodano również w sekwencji anime. Są to ujęcia masakrowania twarzy ojca O-Ren oraz odrobinę wydłużona i bardziej brutalna scena zamordowania Matsumota, w której to pokazane zostaje m.in., jak O-Ren rozpruwa gangsterowi brzuch.

„Pochodzenie O-Ren” to może krótki epizod, ale obok „Wielkiej jatki w Domu Błękitnych Liści” jest to mój ulubiony fragment „Kill Billa”. Co prawda trudno go ocenić w oderwaniu od całego filmu, ale nie ulega wątpliwości, że jest to ciekawy smaczek dla fanów anime, tym bardziej, że technicznie stoi na bardzo dobrym poziomie, a z filmem komponuje się naprawdę rewelacujnie. Moim zdaniem świetnie mógłby posłużyć np. jako zwiastun całej dylogii Tarantina bądź zachęta do obejrzenia jej. Sam reżyser powiedział kiedyś, że być może w przyszłości będzie nam dane zobaczyć w konwencji anime trochę więcej z uniwersum „Kill Billa” niż te osiem minut. Trzymam za słowo, Tarantino-sensei!

 

Napisz komentarz

Twój nick lub imię i nazwisko:



Temat komentarza:



Odwrotność anioła?


Musisz odpowiedzieć na pytanie lub uzupełnić zdanie, pomożesz nam w ten sposób walczyć ze spamem.

:smile::kawaii::bgrin::polzart::cool::jezor::readman::ziew::sad::sceptyk::cry::bad::angry::zabije::cross::zmiesz::shock::niewzrusz::niepowiem::uhoh::azu:


 

Regulamin

 
Jeśli chcesz napisać komentarz, musisz przestrzegać pewnych zasad:
  • Komentarz musi dotyczyć opisywanego tytułu lub recenzji i musi być w miarę sensownie napisany (nic nie wnoszące jednolinijkowce lecą od razu do kosza).
  • Oceniamy tytuł lub recenzję, a nie recenzenta i komentujących.
  • Nie obrażamy użytkowników, recenzentów, ani twórców.
  • Nie używamy słów powszechnie uznanych za wulgarne lub obraźliwe.
  • Nie nadużywamy emoticon i piszemy czytelnie.
  • Zabronione jest zamieszczanie linków nie związanych z opisywanym tytułem lub recenzją.
  • Zabronione jest podawanie linków p2p umożliwiających ściąganie plików muzycznych, skanlacji lub fansubów.
  • Jeśli zdradzamy w komentarzu zdarzenia psujące oglądanie widzom nie znającym opisywanego tytułu (tzw. spoilery), należy ukryć je korzystając z przycisku "OZNACZ SPOILER".
  • Pamiętajmy, że komentarze mają służyć przede wszystkim jako pomoc w podjęciu decyzji przez ogół użytkowników, czy warto po opisywany tytuł sięgnąć. Dogłębne dyskusje i analizy powinny znaleźć się na forum dyskusyjnym.
  • Redakcja ma prawo poprawić komentarze, w których jedna z powyższych zasad została złamana.
  • Redakcja ma prawo usunąć komentarz, który nie dotyczy opisywanego tytułu, recenzji lub innego komentarza.
  • Moderacja bezdyskusyjnie będzie usuwać komentarze dotyczące kwestii odmiany japońskich nazw własnych.
Dodając komentarz akceptujesz automatycznie powyższe zasady.
Jeśli uznasz, że Twój tekst został potraktowany ostrzej, niż wynika to z wymienionych zasad, prosimy zgłosić ten fakt na forum.
Start
 »
Redakcja
,
FAQ
,
Zaprzyjaźnione strony
,
Wymiana bannerów

Anime
 »
Recenzje
,
Zajawki
,
Tytuły
,
Postacie
,
Seiyū
,
Twórcy
,
Studia
Słowniczek
 »
Katalog
,
Indeks

Artykuły
Forum
Galeria
Kino azjatyckie
 »
Recenzje
,
Tytuły
,
Aktorzy
,
Twórcy

Linkownia
 »
Katalog
,
Lista
,
Kategorie
,
Typy witryn