Menu

 
 

Zaprzyjaźnione strony

 
Tanuki
Aleja Komiksu
Anime Heaven
Vegepic Anime
Dragon Ball Nao
Kage
VWORLD
GTW
Anime Dream
Rei Official Website
Japonia Dream
bleachHEART
Ghibli
Banzai!
Okaeri
 
 

Reklama

 
 

Komentowany artykuł

Druga wojna światowa wywarła trwałe piętno zarówno na globalnej, jak i indywidualnej świadomości narodów. Wiele z nich po tych dramatycznych wydarzeniach uległo silnej transformacji mentalnej, często pod presją powojennych okupantów. Niewątpliwie jednymi z bardziej „ukutych” w wyniku tych wydarzeń narodów są Japończycy. Mimo ponad sześćdziesięciu lat od zakończenia działań wojennych, temat militaryzmu i wojny jest tematem rzadkim, żeby nie powiedzieć – tematem tabu. Jeśli jednak powstają już tytuły nastawione na umiejscowienie w realiach wojennych, to najczęściej stają się jedynie pretekstem do potępiania wojny jako całości, nie są zaś symbolem jakiegoś bolesnego rozliczenia z przeszłością, w której to także militarystyczna Japonia zapisała się krwawą kartą.

A przecież to swoisty pacyfizm stał się niemal firmowym znakiem złotego wieku anime, przypadającego na lata siedemdziesiąte i osiemdziesiąte. Jedną z najbardziej rozpoznawalnych postaci na scenie mangi i anime doby tego okresu jest Leiji Matsumoto, twórca tak przełomowych tytułów jak „Galaxy Express 999”, „Kapitan Harlock” czy legendarny „Space Battleship Yamato”. Ten rozpoznawalny przez całą generację fanów anime twórca nigdy nie krył, że jego tytuły jasno odbijają jego poglądy na temat Japonii i jej historii. Zanim jednak poglądy te znalazły swe odzwierciedlenie w romantycznych historiach spod znaku space opery, twórca ten zaprezentował szereg mang pod roboczym tytułem „Senjo Manga Series”, rozgrywających się podczas II wojny swiatowej. To właśnie część z nich posłużyła za materiał do zrealizowanego ponad dwadzieścia lat później OVA pod tytułem „The Cockpit” i dość mylącym podtytule „Kamikaze Stories”.

Wybrano trzy opowiadania. Pierwsze z nich skupia się na osobie niemieckiego asa lotnictwa wojskowego. Poznajemy go zaraz po tym, jak plami on swój honor unikając walki z przeważającymi siłami wroga. Odarty z dumy i żołnierskiej chwały, dostaje jednak druga szansę. Tym razem za sterami nowoczesnej maszyny będzie mógł ponownie dowieść swojej wartości. Szybko zostaje zmuszony do konfrontacji z krzyżującymi się wartościami, a żaden z wyborów nie musi być całkowicie słuszny. Chwilę później przenosimy się na druga półkulę i obserwujemy desperackie zmagania japońskiego i amerykańskiego lotnictwa w końcowej fazie walk o wyspy Pacyfiku. Odcinek w zasadzie skupia się na postaci pilota niesławnej „sakury” – myśliwca-rakiety używanego przez japońskich kamikaze. Tu nie ma miejsca na rozterki, obecna natomiast jest determinacja, a kadr skupia się na losie jednostki w konfrontacji z moralną pustką wojennej zawieruchy. Wreszcie w trzeciej odsłonie poznajemy parę skądinąd sympatycznych japońskich żołnierzy, którzy otoczeni wojskami amerykańskimi na małej wyspie na Pacyfiku odbędą podróż do własnego spełnienia i dopełnienia żołnierskiego losu.

Wydawać by się mogło, że jedynym całkowicie wspólnym motywem tych trzech historii jest żołnierski honor. Ten jednak z natury niedefiniowalny, od początku filtrowany jest przez pryzmat myśli Leijiego Matsumota. Oto bowiem spotykamy trzech bohaterów armii państw tzw. osi, agresorów w II wojnie światowej, którzy pokazywani są w świetle chwały i poświęcenia. O ile jednak sam wybór bohaterów wydaje się z natury tendencyjny, o tyle oni sami nie są przy tym bezbarwni czy papierowi. Każdy z nich ma określone motywy i nie są kierowani prymitywnymi propagandowymi mrzonkami. Przypominający młodego kapitana Harlocka niemiecki pilot musi przecież wybierać między poczuciem żołnierskiego obowiązku, a nakazem moralnym. Dostrzega sprzeczność pomiędzy hierarchią odpowiedzialności charakterystyczną dla wojska, a sprzecznym z nią nakazem płynącym prosto z gloryfikowanego żołnierskiego honoru. Pilot kamikaze z kolei, opętany jest nie tyle myślą o chwale czy moralnym obowiązku, co o poczuciu wolności, jakie dać mu może jego misja. Nawet dwójka bohaterów ostatniej części ma swój podświadomy cel, zupełnie inny od irracjonalności pozornych pobudek.

W świetle tych trzech historii śmiało możemy mówić o pewnej niespójności tryptyku jako całości. Mimo tego, można z niego jednak wyłonić kilka silniej zarysowanych motywów. W pierwszej kolejności widać wyraźnie, że autor świadomie, choć nie ostentacyjnie, podkreśla w jego mniemaniu największe przekleństwo tej wojny – bombę atomową. Widać to w epizodzie pierwszym, kiedy niemiecki pilot decyduje się stracić ukochaną i honor w imię uratowania świata przed tą – cytując – „bronią diabła”. Zdaje on sobie sprawę, że wysiłek jest w zasadzie daremny, jednak motywowany wizją apokalipsy atomowej podejmuje tę trudną decyzję. Motyw ten widać także w ostatnich scenach drugiego segmentu, kiedy dowódca trafionego lotniskowca dostaje wiadomość o zrzuceniu bomby na Hiroshimę. Amerykański dowódca, mimo perspektywy śmierci z rąk Japończyków, podkreśla bestialstwo takiego rozwiązania. W ten sposób dobitnie podkreśla i uwiarygodnia myśl twórcy. Wszystkie ofiary wojny okazują się bowiem w tych dwóch historiach nieistotne, a największym bestialstwem staje się zagłada mas ludzi w jednym apokaliptycznym akcie destrukcji. To idea bardzo charakterystyczna dla pewnych, również współczesnych, japońskich grup społecznych, a także silne echo traumatycznych wydarzeń ostatnich dni II wojny światowej. Nie warto roztrząsać dziś tej tematyki, jednak warto zdawać sobie sprawę, że po dziś dzień w myśl zasady „historię piszą zwycięzcy” nikt nie próbuje rozliczać aliantów z m.in. masowych nalotów bombowych na niemieckie miasta czy amerykańskiej masowej zagłady ludności cywilnej poprzez właśnie bomby atomowe zrzucone na Hiroshimę i Nagasaki.

Tej tematyki zupełnie nie porusza jedynie ostatni epizod, „Knight of the Iron Dragon”. Odarty z patosu i dramatyzmu poprzednich dwóch części kładzie jednak nacisk na motywy obecne w różnym natężeniu we wszystkich trzech częściach. Jednym z nich jest często poruszany w anime związek człowieka i maszyny. Otwierająca scena „Slipstream” pokazuje samolot, który ma być przedłużeniem ciała pilota, ma być z nim jednością. Kiedy katapultujący się pilot bezpiecznie ląduje na ziemi, tak samo samolot w niewyjaśnionych okolicznościach pozostaje w jednym kawałku, acz na równi z pilotem, symbolicznie pozbawiony zostaje honoru. W „Sonic Boom Squad” rola samolotu, maszyny, jest jeszcze bardziej zauważalna. Jej los związany jest nierozerwalnie z losem pilota, gdy obaj giną w niszczycielskim wybuchu. Pilot dąży do tej krótkiej chwili wolności, w której na sekundy stworzy z maszyną jedność. Wreszcie jest scena zamykająca trzeci epizod, gdy podziurawiony kulami motocykl wydaje ostatnie pomruki na równi ze spokojnymi wydechami jego umierającego kierowcy. Te wszystkie przykłady jasno pokazują silną więź maszyny i człowieka w ujęciu omawianego tryptyku. Drugi i trzeci epizod dodatkowo kreują nie tyle wizję przedłużenia ludzkiej osobowości poprzez maszynę, ale wręcz jej niezbędność dla poczucia pełnego ducha. Jest to silnie zmodyfikowane, acz odczuwalne głuche echo samurajskiego kodeksu bushidō i związanego z nim kultu miecza (broni), które nadal pozostaje ukrytym aspektem pozornie pacyfistycznego społeczeństwa.

Naturalnie, tryptyk ten w sposób bardziej lub mniej wyraźny porusza także inne motywy. Te wymienione przeze mnie wydają się być nadrzędne i kluczowe przy jego omawianiu i dlatego do nich właśnie postanowiłem się w recenzji ograniczyć.

Twórcy „Cockpitu” nie zostawili na uboczu kwestii wykonania. Szczególne wrażenie robią projekty maszyn. Są one pieczołowicie odwzorowane, z godną uznania, realistyczną szczegółowością. A jest co pokazywać. Tworcy pokusili się o przedstawienie realnych maszyn doby II wojny światowej, od wielkich lotniskowców, poprzez wszelakie słynne modele myśliwców, a na wojskowych motocyklach kończąc. W świetle takich rozwiązań przykładna animacja daje złudzenie niemal standardu. Twórcy zachowali koncepcje projektów postaci charakterystyczną dla Leijiego Matsumota, co zapewne niezmiernie ucieszy fanów jego klasycznej twórczości animowanej. Sama koncepcja wizualna pozostaje raczej w nurcie tradycyjnym, bez żadnych godnych wspomnienia innowacji stylu. Jedyną częścią zbioru budzącą większe zainteresowane pod względem formy będzie „Slipstream” w reżyserii współcześnie popularnego Yoshiakiego Kawajiri. Od pierwszych jednak minut widzimy inną wizję świata od tej, do której przyzwyczaił nas ten twórca w tytułach owego okresu („Wicked City”, „Cyber City Oedo”). Reżyser całkowicie wyklucza tu charakterystyczną dla swojej twórczości wyolbrzymioną brutalność i elementy wulgarnej seksualności. Czyżby autorytet Leijiego Matsumota okazał się silniejszy od wizji dojrzewającego zawodowo reżysera? Na szczęście nie znikają mniej frapujące, za to niewątpliwie wartościowe aspekty pracy tego reżysera. Kawajiri po raz kolejny doskonale odzwierciedlił poczucie osaczenia i beznadziejności. Tradycyjny, zimny, niebieski ton kolorystyczny spowija cały obraz, a pozostające w półmroku postaci wykonują swą rolę jakby zapisana była w ostatnim akcie tradycyjnego angielskiego dramatu. Nie ma tu pola do niedomówień. Od początku wiemy, że ta historia ma mieć wymiar tragiczny. Jednak ta tragiczność w swej kameralnej formie ma wyznaczać ideały o iście epickim zacięciu. Zdecydowanie to właśnie „Slipstream” jest epizodem najbardziej interesującym w wykonaniu, choć niekoniecznie w aspektach prezentowanej treści.

„Kamikaze Stories” – jak z niewyjaśnionych przyczyn nazwano ten zbiór półgodzinnych animacji – okazał się być wystarczająco interesujący, aby odnotować go w zeszycie istotnych tytułów w historii anime. Jako takiego polecam go widzom zainteresowanym twórczością zarówno samego Leijiego Matsumota, jak i reżyserów poszczególnych odcinków (interesujący udział Yoshiakiego Kawajiri). Tryptyk też jest również doskonałym materiałem wyjściowym do analizy przemian, jakie zaszły w podświadomości kulturowej narodu japońskiego po drugiej wojnie światowej i „żywym” dowodem na to, że sentymenty militarystyczne i trauma wydarzeń roku 1945 nie są bynajmniej zamkniętym rozdziałem historii. Wreszcie polecam wszelkim wyrobionym, świadomym widzom japońskiej animacji, którzy prostą rozrywkę jej towarzyszącą stawiają na jednym z ostatnich miejsc na liście priorytetów. „The Cockpit” powinien stanowić dla nich idealny materiał za zimowy wieczór z japońską popkulturą.

 

Napisz komentarz

 
Twój nick lub imię i nazwisko:



Temat komentarza:



Ziemia krąży wokół ......


Musisz odpowiedzieć na pytanie lub uzupełnić zdanie, pomożesz nam w ten sposób walczyć ze spamem.

:smile::kawaii::bgrin::polzart::cool::jezor::readman::ziew::sad::sceptyk::cry::bad::angry::zabije::cross::zmiesz::shock::niewzrusz::niepowiem::uhoh::azu:


 
 

Regulamin

 
Jeśli chcesz napisać komentarz, musisz przestrzegać pewnych zasad:
  • Komentarz musi dotyczyć opisywanego tytułu lub recenzji i musi być w miarę sensownie napisany (nic nie wnoszące jednolinijkowce lecą od razu do kosza).
  • Oceniamy tytuł lub recenzję, a nie recenzenta i komentujących.
  • Nie obrażamy użytkowników, recenzentów, ani twórców.
  • Nie używamy słów powszechnie uznanych za wulgarne lub obraźliwe.
  • Nie nadużywamy emoticon i piszemy czytelnie.
  • Zabronione jest zamieszczanie linków nie związanych z opisywanym tytułem lub recenzją.
  • Zabronione jest podawanie linków p2p umożliwiających ściąganie plików muzycznych, skanlacji lub fansubów.
  • Jeśli zdradzamy w komentarzu zdarzenia psujące oglądanie widzom nie znającym opisywanego tytułu (tzw. spoilery), należy ukryć je korzystając z przycisku "OZNACZ SPOILER".
  • Pamiętajmy, że komentarze mają służyć przede wszystkim jako pomoc w podjęciu decyzji przez ogół użytkowników, czy warto po opisywany tytuł sięgnąć. Dogłębne dyskusje i analizy powinny znaleźć się na forum dyskusyjnym.
  • Redakcja ma prawo poprawić komentarze, w których jedna z powyższych zasad została złamana.
  • Redakcja ma prawo usunąć komentarz, który nie dotyczy opisywanego tytułu, recenzji lub innego komentarza.
  • Moderacja bezdyskusyjnie będzie usuwać komentarze dotyczące kwestii odmiany japońskich nazw własnych.
Dodając komentarz akceptujesz automatycznie powyższe zasady.
Jeśli uznasz, że Twój tekst został potraktowany ostrzej, niż wynika to z wymienionych zasad, prosimy zgłosić ten fakt na forum.
 
Start
 »
Redakcja
,
FAQ
,
Zaprzyjaźnione strony
,
Wymiana bannerów

Anime
 »
Recenzje
,
Zajawki
,
Tytuły
,
Postacie
,
Seiyū
,
Twórcy
,
Studia
Słowniczek
 »
Katalog
,
Indeks

Artykuły
Forum
Galeria
Kino azjatyckie
 »
Recenzje
,
Tytuły
,
Aktorzy
,
Twórcy

Linkownia
 »
Katalog
,
Lista
,
Kategorie
,
Typy witryn