Drugiego "Do you remember love?" nie będzie!
No cóż. Miło i w ogóle, ale - no właśnie - drugiego DYRL nie będzie. Macross Frontier mimo pewnej dozy efektowności (szkoda, że od czasów Macross Zero nie popracowali nad wypełnieniami, przecież to już nie taka znowu nowość... No i o tradycyjnym rysunku nie wspomne, w końcu to budżet też mają nie najniższy) ma w najlepszym razie szansę być przyzwoitą space operą dla nastolatków z maluteńką nowością (macrossową naturalnie) w postaci bardziej szekspirowskich zagrań vel. komercyjny kasowicz "Code Geass". Nie ma co sie spinać i płakać. Film od pierwszych sekund pokazuje, że poezją nie będzie próbował dorównywać nawet wspomnianemu "Macross Zero", a co dopiero monumentalnemu "Do you remember love?".
P.S Ale ending naprawdę przyprawia o melancholię. Najmocniejszy punkt Macross Frontier
Pozdrawiam
Odp: Drugiego "Do you remember love?" nie będ
Nienawidzę jak ktoś ocenia anime po pierwszym odcinku w o0dniesieniu do pozostałych jego prequeli...
Tak samo nie wiem po co narzekać, że nie ma old-schoolowej kreski, tylko ta "dla nastolatków". To jakiś grzech? Jakaś nieprawidłowość w tym, że wydawcy chcą zainteresować swoją produkcją szersze grono publiczności?
Jak dla mnie pierwszy odcinek prezentuje się poprawnie i wygląda bardzo ładnie. Sposób kolorowania (szczególnie włosów pani z drugiego zdjęcia w zajawce) i na dłuższą metę rysowania przypomina mi ( nie wiem czemu) Tengen Toppa Gurren Lagann po przeróbkach na kreskę poważniejszą.
Wszystko jest ładne, pokazowe i zachęcające. Podoba mi sie nawet animacja komputerowa, która jak na mój gust nie rzuca się w oczy.
Jedyne co mnie troche mierziło: oglądając pierwszego epa już od 10 minuty miałem wrażenie, że to jest już kolejny odcinek serii i brakuje mi wiedzy na temat wielu wątków. Jak dłużej sięna tym zastanowi, to nie wiem czy to wada czy zaleta... Poprostu udziwnienie jak dla mnie.
Sverting - 29.12.2007 9:56
Odp: Drugiego "Do you remember love?" nie będ
Sverting napisał(a): Nienawidzę jak ktoś ocenia anime po pierwszym odcinku w o0dniesieniu do pozostałych jego prequeli...
Oceniasz MOŻLIWOŚCI ROZWOJU tytułu. Najbardziej popularną praktyką w anime jest jednak zaprezentowanie się z jak najlepszej strony widzowi już w pierwszym odcinku. Dlatego możliwe jest PRZEWIDYWANIE. Nikt przecież nie wystawia oceny całości bo jej zwyczajnie nie zna.
Sverting napisał(a): Tak samo nie wiem po co narzekać, że nie ma old-schoolowej kreski, tylko ta "dla nastolatków". To jakiś grzech? Jakaś nieprawidłowość w tym, że wydawcy chcą zainteresować swoją produkcją szersze grono publiczności?
Nie bardzo wiem co masz na myśli pisząc o jakiejś mitycznej "kresce". Nikt nie wspomina ani w zajawce, ani w komentarzu o jakiejkolwiek "kresce", czyli jak rozumiem masz na myśli projekt. Ja piszę o atmosferze i treści pierwszego odcinka. A Projekt, jak projekt. Nie nosi on znamion niczego odkrywczego, więc nie widzę sensu w ogóle o nim wspominać. Co do nieprawidłowości w idei zainteresowania szerokiej publiczności. No ja bym powiedział, że jest to raczej 100% prawidłowość, ale czy to już dobrze czy źle to inna sprawa. Na pewno znacznie łatwiejsza
Radzę następnym razem czytać odrobinę uważniej komentatorów
Pozdrawiam
Daldow - 29.12.2007 11:04
*
Co prawda nie ogladałem poprzednich części tego tytułu, ale mogę stanowczo powiedzieć, że Macross Frontier zapowiada się świetnie. Nie zgodzę się z tym, że jest "dla nastolatków" ani z tym, że nie dorówna poprzednim. Czy to, że poszedł w innym, dla niektórych lepszym, innych gorszym kierunku ma go od razu dyskwalifikować? Mi się bardzo podobał, zwłaszcza rzadko używany styl space opery. Graficznie prezentuje sie świetnie, a co do fabuły i postaci to mamy jeszcze czas na głębsze poznanie. Mimo wszystko czekam z niecierpliwością. 8/10
Może będzie coś innego ;)
No cóż. Kilka dni temu światło dzienne ujrzał prawdziwy, pierwszy odcinek Macross Frontier, a ten będący w zajawce okazał się jedynie pilotowym preview. To by dość mgliście tłumaczyło totalny chaos jaki miał miejsce w tak owym.
Co się zmieniło? Całkiem sporo. Poza dopracowanymi kwestiami wykonania, scenariusz pierwszego odcinka jest składny i logiczny. Seria sprawia wrażenie, iż będzie bardziej dojrzała niż sugerował owy pilotowy odcinek, choć oczywiście target nowego Macrossa nie uległ zmianie. Nadal celować on będzie w zdobywanie nowego, nastolatkowego grona fanów i - co ciekawsze - ma spore szansę na powodzenie w tej materii. Możemy być pełni nadziei, że Kawamori wyzbył się już duchów Macrossa 7 i może nam pokazać Macrossa z klasą, a nie infantylny cios pastelowych kolorów niczym z mahou shoujo dla małych dziewczynek. Zapowiada się kilka pełnokrwistych postaci, choć oczywiście jakiekolwiek spekulacje na tym polu są wysoce ryzykowne. Na wielką oryginalność bym nie liczył, zwłaszcza w obrębie fabuły, jednak jeśli uda się uchwycić ducha oryginału to efekt powinien być jak najbardziej zadowalający.
Sądzę, że fani cyklu jak i świeży młodzieńcy zainteresowani dobrą space operą nie powinni Macross F skreślać. Tytuł ma szansę zawalczyć z drugim sezonem Code Geass o widownię, bo niewątpliwie celują w tą samą grupę. Jak to wszystko potoczy się dalej, zobaczymy. Trzymam kciuki.
Pozdrawiam
Odp: Może będzie coś innego ;)
Obejrzałem oba odcinki jakie na razie wyszły i muszę zgodzić się z moim szacownym kolegą - seria dobrze się zapowiada. Faktycznie jest tu sporo space opery w starym stylu - dla mnie nawet wręcz zbyt dużo tu nawiązań do klasycznych klimatów - osobiście space opera trochę mi się przejadła już dawno temu (jeszcze przed fascynacją anime) i miło by mi było zobaczyć coś ożywczo-odświeżającego, niemniej tutaj mi to nie przeszkadza, a oprócz klasycznych klimatów mamy ładną i ciekawą formę oraz młodzieżowe akcenty, także wątki w drugim odcinku ładnie się zazębiły i zaczynają pracować wspólnie jak jedna maszyna, pchając nowego Macrossa do przodu - w przepaść go raczej nie pchają i zapowiada się niezłe anime.
Polecam.
Filippiarz - 16.04.2008 3:26
Bez tematu
Ciekawa, w sumie, ewolucja tego zacnego tytułu. Jak zauważył Daldow, nowy Macross dryfuje w rejony dość oczywistego serialu dla młodzieży, co jakoś tam jednak jest nowością. Nie ma mistycznej otoczki "Zero", nie ma apokaliptycznego, militarnego sznytu "Do you remember love?". Kwestia gustu. Jedni będą się z tego powodu cieszyć, inni lamentować. Ja, po pierwszym epie jestem dość umiarkowanym optymistą. Frontier da się oglądać - widać, że pewna chwalebna tradycja zobowiązuje i zawstydzająco niskiego pułapu żenady seria raczej nie zaliczy. Sceny powietrznych walk są sprawnie animowane, Zentradi bardzo źli i po korzystnym liftingu wizualnym, pop gwiazda Sheryl nieosiągalna, nowy kandydat na bohatera Alto Saotome odpowiednio zbuntowany, muzyka Kanno trzyma poziom. Na początek, jest to hipotetycznie wiele, by Frontier - przynajmniej - nie zaliczył sromotnej klęski w starciu z wielkimi poprzednikami. Zobaczymy.
Powtórka z postaci?
Heh.. jak tak w sumie brnęprzez macrossa to moge powiedzieć, że nie tyle postaci są podobne lub identyczne schematami, co wydają siętakie być ze względu na osadzenie w przestrzeni :P Sa związane z pewnymi miejscami wspolnymi z poprzednimi seriami.
Sverting - 26.01.2008 1:10
perfekcja...
nie rozumiem tych komentarzy, oberzałem właśnie 10 odcinek i mogę powiedzieć że to jest niesamowite, dopracowanie scenariuszowe, postacie, wątki, mucha nie siada. Odcinek 10 który jest o filmie w filmie, od pierwszych scen robi wrażenie, te drobne różnice w kresce, no i oczywiście humor, bo w końcu pojawia się okazja żeby ekipa się z siebie ponabijała... klasa sama w sobie.
Nie przepadałem nigdy za macrossem, widzialem macross zero no i oczywiście film, ale jakoś to nie było to. Spróbowałem F jakoś tak z nudów i od pierwszym odcinków jestem pod wrażeniem. Ekipa jest niesamowita, muzyka Kanno jak zawsze jest doskonała, okazuje się że moje uczulenie na J-pop mija gdy słyszę go w jej (no i tej samej ekipy od gitsów SAC'ów) muzykę.
Ta seria jest po prostu doskonała, postaci są ułożone w ten sposób że każdy może się tu z kimś utożsamić, wrzucono tu do gara chyba wszytkie klisze postaci anime jakie znam, plus nawet nowe, np. geja (to chyba pierwszy raz w serialu dla młodzieży!). Więc Chłopcy mają swoich bohaterów, dziewczynki swoje bohaterki, dorośli mają trochę dramy... czyli jak to zwykle w japońskiej kulturze, całe rodziny mogą zasiąść przed telewizorem i oglądać bez problemu. Co zabawne nawet nie wspomniałem nawet jeszcze o warstwie wizulanej, która też jest niesamowita i była chyba pierwszym impulsem którzy przytrzymał mnie przy pierwszych odcinkach serii (no i WOW jakiś litwin rysuje tła, to chyba jakiś pierwszy wschodnioeuropejczyk, który robi coś w anime, gratulacje Brunet Stanislas!).
Także radzę oglądać i czy się lubi czy nie, należy podziwiać klasę i perfekcję tej serii!
Odp: perfekcja...
Perfekcja to moim zdaniem lekko przesadzone stwierdzenie, aczkolwiek mamy produkt grubo odstający jakością od tego co się pojawiało, pojawia i będzie pojawiać. Jak tak czytam te recenzje to mam wrażenie, że to jaka owa recenzja (i ocena) będzie zależy od ślepego trafu (chyba, że jest jakiś system wybierania krytyków do danego tytułu). Jedni przełkną niemal wszystko inni będą się do... patrywać różnych wpadek czy kiczu, zaprzeczając przy całkowicie rzeczywistości, obiektywnej prawdzie. Tak się stało z wieloma dobrymi kreskami, niniejszy tytuł również zdaje się popadać w 'niełaskę'
Odp: perfekcja...
Jaro napisał(a): Jak tak czytam te recenzje to mam wrażenie, że to jaka owa recenzja (i ocena) będzie zależy od ślepego trafu (chyba, że jest jakiś system wybierania krytyków do danego tytułu).
Jakby prostując tą kwestie, nie nazwałbym tego ślepym trafem. Przecież za tekstem stoi człowiek ze swoimi poglądami, a opinie mogą być tak różne jak i ludzie. Nie bardzo wiem jaka mogłaby tu nastąpić systematyzacja ;)
Jaro napisał(a): Jedni przełkną niemal wszystko inni będą się do... patrywać różnych wpadek czy kiczu, zaprzeczając przy całkowicie rzeczywistości, obiektywnej prawdzie. Tak się stało z wieloma dobrymi kreskami, niniejszy tytuł również zdaje się popadać w 'niełaskę'
No wszystko sie zgadza pod warunkiem, że istnieje jakaś określona "obiektywna prawda, rzeczywistość". Póki jednak filozofowie i naukowcy nie dojdą w tej kwestii do porozumienia można temat tymczasowo przymknąć ;)
A tak już całkiem poważnie. Nie zauważyłem jakiegoś wielkiego rozdźwięku w ocenie akurat "Macross Frontier" Nie jestem w stanie się wypowiadać za innych recenzentów, natomiast z mojego tekstu jasno wynika co jest w tym tytule dobrego, a co mi w nim osobiście nie pasowało, bo łatwo można sobie doczytać że opiera się to na wrażeniu, a nie stwierdzeniu faktów. I nie było potrzeby się niczego dopatrywać, bo gdyby ktoś jednak był na tyle skrupulatny, to odnalazłby aż nadto rażących niedopracowań, choć jednocześnie było by ich mniej aniżeli w średniej sezonowej. Ja zaś nie widzę żadnego celu w takiej przytyce i wydaję mi się rozsądniejszym wystawienie opinii w zgodzie z sobą, a nie dostosowując fakty do swojego przekonania ;) Jestem fanem pierwszych macrossów i oczywistym dla mnie jest, że będę nakreślał miejsce nowego macrossa w oparciu o dorobek jego poprzedników. Może za 5 lat twórcy pójdą w stronę zupełnie odwrotną i zrobią coś zupełnie oderwanego od konwencji?
Pozdrawiam
Daldow - 26.05.2009 22:24
odstraszamy?
Macross F - wybitna produkcja, jedna z nielicznych w ostatnich latach ktora trzyma podobny poziom we wszystkich odcinkach, swietnie wykorzystana grafika komputerowa, idealnye polaczenie muzyki z akcja, watek trojkata milosnego nienajgorszy, bardzo dobrze zarysowane charaktery postaci - moze poza Alto, idealnie dobrane seiyuu, intryga wcale nie glupia, a jej rozwoj i zwroty idealnie wywazone...
A teraz kilka tylko slow dla ludzi sugerujacych sie recenzja - po przeczytaniu mialem nieodparte wrazenie ze autor chce nam przekazac za wszelka cene iz jezeli nawet jest cos dobrego w Macross F - to i tak jest to "nieszczere", sztuczne... Coz, dziwny zarzut, nawet nie wiem jak sie zabrac za polemike z tym stwierdzeniem. Ogladajac to anime ani przez chwile nie mysalem czy tworcy robili to dla dla kasy, czy dla chwaly sagi i calego uniwersum czy z jakichs innych pobudek... Wiem natomiast jedno, seria ma to cos, ten cudowny klimat, tworzy nastroj, jest w niej cos co przyciaga - okolo 200 roznych komentarzy czy recenzji czytalem i zauwazyl to "cos" prawie kazdy piszacy - oprocz recenzenta - wiec jest duza szansa ze tym ktorzy dopiero po to siegna tez sie uda znalesc w tej oczarowanej wiekszosci...
Jeszcze jedno - przyrownanie j-popowych piosenek(jednych z najlepszych i najbardziej klimatycznych we wszystkich seriach anime jakie widzialem) do disco polo (juz nie mowiac o tym ze autor sam sobie odpowiedzial czemu wlasnie pop jest w Macrossie jedynym slusznym rozwiazaniem - ale moze nie zauwazyl) - swiadczy chyba o nieodpowiednim doborze recenzenta...
Odp: odstraszamy?
Fb napisał(a): Coz, dziwny zarzut, nawet nie wiem jak sie zabrac za polemike z tym stwierdzeniem.
No trudno polemizować, z czymś co jest wrażeniem, prawda? Nie wspomnę również o wyraźnym rozgraniczeniu jakie w recenzji występuje pomiędzy właśnie owym "wrażeniem" a analityczną składową recenzji. Zresztą w twoim pragnieniu polemiki wpadasz we własną pułapkę, albowiem:
Fb napisał(a): Wiem natomiast jedno, seria ma to cos, ten cudowny klimat, tworzy nastroj, jest w niej cos co przyciaga
Jasno mówi o tym, że równie nie podlegające i właściwie nie nadające się do polemiki sformułowanie przyjmujesz. W moim mniemaniu jest to nawet figura jeszcze mniej konkretna, albowiem w recenzji przynajmniej następuje sprecyzowanie, jakież to wrażenie odniosłem, natomiast powoływanie się na "coś" jest zabiegiem, który pozwala osobom nie potrafiącym ubrać wrażenia w jakiekolwiek słowa, na bezkarną ocenę. Wniosek z tego jest prosty. Jeśli poruszamy się w sferze konkretów, niemal obowiązkiem jest argumentowanie, udowadnianie swoich tez, jeśli zaś poruszamy się w sferze wrażeń, odczuć to nie ma tu stanowiska,które można by uznać za bardziej legitymowane.
Fb napisał(a): (...)jest duza szansa ze tym ktorzy dopiero po to siegna tez sie uda znalesc w tej oczarowanej wiekszosci...
A temu to akurat nie przeczę. Nie prowadzę statystyk, ale wydaję mi się, że większość fanów anime ma jednak zdanie odnośnie większości tytułów inne od mojego.
Fb napisał(a): Jeszcze jedno - przyrownanie j-popowych piosenek(jednych z najlepszych i najbardziej klimatycznych we wszystkich seriach anime jakie widzialem) do disco polo (juz nie mowiac o tym ze autor sam sobie odpowiedzial czemu wlasnie pop jest w Macrossie jedynym slusznym rozwiazaniem - ale moze nie zauwazyl) - swiadczy chyba o nieodpowiednim doborze recenzenta...
Ależ autor doskonale to zauważył, bo podkreślił charakter tych aspektów Macrossa w recenzji kilkukrotnie. Czy naprawdę tekst sugeruje, ze autor nie wiedział co pisał?

A przyrównywanie do disco polo - no ludzie! - przecież tekst przyjmuje cały czas to odpustowe porównanie, ze wszystkimi jego konsekwencjami i stąd się wzięło disco polo. Przecież nikt przy zdrowych zmysłach nie porównuje bezpośrednio muzyki Kanno do repertuaru zespołu Boys! A kontynuując, to gdzież to ja w tekście neguję sens czy cel istnienia muzyki pop w Macross Frontier? Toż to zbrodnia, przy znajomości kanonu wszystkich Macrossów, na które się w tekście powołuje, twierdzić, że muzyka pop nie jest tu odpowiednia. Ja bym powiedział, że jest ona po prostu konieczna.
No i teraz przechodząc do podsumowania. Nie sądziłem, że ta cała odpustowa paralela przyniesie tyle niezrozumienia. Może to wynik pobieżnego czytania, a może tez wynik moich błędów na tym polu. Ja przecież bowiem przez większość tekstu oceniam rzetelnie poszczególne walory Frontiera, mając cały czas na uwadze bogaty dorobek jaki za nim stoi, a koniec końców, w takiej lekkiej, żartobliwej formie aplikuje tam swoje zdanie. A żeby była jasność. Intencją tego tekstu nie było zniechęcanie (odstraszanie) do obejrzenia Macross Frontier. Wręcz przeciwnie. Myślę, że uważnego czytelnika recenzja winna zachęcić nie tylko po poznania Macross Frontier, ale i jego świetnych poprzedników jak "Do you remember love?" czy "Macross Plus" Apel więc do czytelników; jeśli wy wszyscy czytający również odnieśliście wrażenie że próbuje kogoś do Macrossa zniechęcić, to piszcie! Nie zniósłbym świadomości, że uniwersum Macrossa straciło przeze nowe grupy fanów
Pozdrawiam
Odp: odstraszamy?
Co do porownania do discopolo, wybacz, ale tak je odebralem, moze troche w tym mojego braku zastanowienia sie nad kontekstem w swietle calej recenzji, ale sadze ze mimo wszystko to niefortunne sformulowanie

...
Co do calego tekstu, fakt, wymieniles zalety Macrossa F, i to calkiem rzetelnie, po prostu po przeczytaniu recenzji (zeby nie bylo, 3 krotnym - jak chce z czyms polemizowac - staram sie najpierw upewnic ze wszystko zrozumialem i nic nie przeoczylem) nie potrafilem nie odebrac tego jako sugestii ktora zreszta doskonale opisales tutaj:
"Pozostaje jeszcze jedna kwestia do omówienia. Zapewne wśród czytających ten tekst znajdą się tacy, którzy odnosić będą wrażenie, iż całe to odpustowe porównanie służy podśmiewaniu się z naprawdę dobrego przecież tytułu..." i do konca
Zdaje sobie sprawe z faktu iz to Twoje odczucia wiec masz prawo pisa dokladnie tak jak to Ci siedzi w glowie, po prostu jestem ostatnio bradzo przewrazliwony na "tepicieli komercji" - Twoje podsumowanie odebralem jako stwierdzenie ze Macross F jest gorszy wlasnie przez to ze stara sie dac tyle fajnych rzeczy na raz, ale nie wynika to z radosci tworzenia ekipy realizacyjnej tylko z realizacji planow czystko komercyjnych - co psuje przyjemnosc ogladania...
Nasuwa mi to skojarzenia z (bezmyslnym) tepieniem wszelkich produkcji (muzyka, film, ksiazka) ktore powstaly po sukcesie debiutu - w mysl zasady ze nieznany tworca robi to dla sztuki, znany - dla kasy...
Niestety ostatnio wszedzie natykam sie na opinie i recenzje w ktorych autor zawsze wie ze nastepna pozycja i tak juz nie bedzie dobra, bo powstala dla kontynuowania kariery i zdobywania wiekszej kasy - wiec zrobilem sie przewrazliwiony na wszelkie tego typu teksty itp... (szczegolnie jezeli w mojej opini taki fakt nie ma miejsca)...
Oczywiscie nie jestem w stanie stwierdzic ze jestes tego typu osoba i tym kierujesz sie w recenzowaniu, nie mniej tak to odebralem...
A swoja droga to i tak w pewnym sensie gratuluje - napisania czegos, nad czym sie zastanowilem i co sklonilo mnie do dyskusji, a nie zwyklego streszczenia poczatku fabuly...
Odp: odstraszamy?
muszę przyznać rację komentującemu. Zdecydowanie z recenzji wypływają raczej wrażenia nijakości i plastikowości co może skutecznie odstraszyć ludzi nie bardzo wiedzących z czym tego Macrossa się je. Osobiście miałbym parę zarzutów do M7, ale muszę z ręką na sercu przyznac, że jest to jedna z przyjemniejszych serii jakie w życiu widziałem, a trochę się już anime interesuję. Dlatego proponuję przyglądnąć się ponownie recenzji, bo pozostawia niemiłe wrażenie i delikatnie odpycha. Co jest zupełnie niesłuszne i ujmuje wspaniałości M7.
Odp: odstraszamy?
Ars napisał(a): Zdecydowanie z recenzji wypływają raczej wrażenia nijakości i plastikowości co może skutecznie odstraszyć ludzi nie bardzo wiedzących z czym tego Macrossa się je.
No tylko, że ja wcześniej uprzejmie informuję "z czym Macrossa się je" ;) Ja doprawdy nie rozumiem takiego odczytywania tekstu. To tak jakby ktoś przeczytał z niej jedynie wstęp i zakończenie zapominając, że po drodze recenzent wyczerpująco zaznacza charakterystyczne cechy serii i konkretnego tytułu.
Ars napisał(a): Osobiście miałbym parę zarzutów do M7(...)
O ile "M7" nie jest zwykła pomyłką (na co nie wskazuje konsekwencja) to nadmienię, że w tekście pada dokładnie pół zdania na temat takowego:
Cechy szczególne „Macrossa” okazały się na tyle uniwersalne, że z bardziej (np. „Macross Plus”, „Macross Zero”) lub mniej („Macross 7”) ciekawym efektem były przekazywane przez te dwadzieścia pięć lat kolejnym tytułom spod macrossowej bandery.
I nic ponadto. Jeśli kogoś zniechęca tak niewinne wtrącenie, to jestem zatrwożony siłą własnego oddziaływania ;)
Ars napisał(a): Dlatego proponuję przyglądnąć się ponownie recenzji, bo pozostawia niemiłe wrażenie i delikatnie odpycha
Chciałbym cię prosić o pewne doprecyzowanie. Tekst sam w sobie sprawia niemiłe wrażenie i odrzuca, czy też tekst stwarza (mam nadzieję, że nie ten na temat M7) nie daj boże niekoniecznie pozytywny obraz recenzowanego tytułu? To doprecyzowanie jest konieczne, abym mógł rozważać jakieś kroki wobec tekstu.
Pozdrawiam
Daldow - 16.12.2009 23:00
Odp: odstraszamy?
Tekst sam w sobie jest jak najbardziej ok. Ale jego ogólny oddźwięk lekko sarkastyczny, sugerujący, że to tylko masowa papka, odpycha od oglądnięcia M7. Na szczęście mam duży dystans do wszelkiego rodzaju recenzji i oglądnąłem świetnie się bawiąc.