Może będzie coś innego ;)
No cóż. Kilka dni temu światło dzienne ujrzał prawdziwy, pierwszy odcinek Macross Frontier, a ten będący w zajawce okazał się jedynie pilotowym preview. To by dość mgliście tłumaczyło totalny chaos jaki miał miejsce w tak owym.
Co się zmieniło? Całkiem sporo. Poza dopracowanymi kwestiami wykonania, scenariusz pierwszego odcinka jest składny i logiczny. Seria sprawia wrażenie, iż będzie bardziej dojrzała niż sugerował owy pilotowy odcinek, choć oczywiście target nowego Macrossa nie uległ zmianie. Nadal celować on będzie w zdobywanie nowego, nastolatkowego grona fanów i - co ciekawsze - ma spore szansę na powodzenie w tej materii. Możemy być pełni nadziei, że Kawamori wyzbył się już duchów Macrossa 7 i może nam pokazać Macrossa z klasą, a nie infantylny cios pastelowych kolorów niczym z mahou shoujo dla małych dziewczynek. Zapowiada się kilka pełnokrwistych postaci, choć oczywiście jakiekolwiek spekulacje na tym polu są wysoce ryzykowne. Na wielką oryginalność bym nie liczył, zwłaszcza w obrębie fabuły, jednak jeśli uda się uchwycić ducha oryginału to efekt powinien być jak najbardziej zadowalający.
Sądzę, że fani cyklu jak i świeży młodzieńcy zainteresowani dobrą space operą nie powinni Macross F skreślać. Tytuł ma szansę zawalczyć z drugim sezonem Code Geass o widownię, bo niewątpliwie celują w tą samą grupę. Jak to wszystko potoczy się dalej, zobaczymy. Trzymam kciuki.
Pozdrawiam
Daldow - 8.04.2008 17:17