Odp: Skąd takie zachwyty?...
„Hmm, nie chce Cie krytykowac, ale scena o ktorej napisalas miala na celu ukazania jak brzmi glos glownego bohatera.” Bez obaw – nie uważam tego za krytykę… ![[/ukryj]](images/backspoiler.gif)
Mea culpa – nie zauważyłam przesłania, prawdopodobnie dlatego, że barwa głosu mnie nie poraziła.
W poprzednim komentarzu wypowiedziałam się o serii dość ostro, bo rzeczywiście, zgodnie z uwagą Dark Rael’a (stosowna odmiana?) oczekiwałam – może nie josei, ale na pewno seinena. Trudno mi uzasadnić swoje motywy, recenzja (bardzo sprawnie napisana nota bene, tak ciekawie, że jak widać zwiodła osóbkę zapatrzoną w inny gatunek ^^) zasugerowała mi, że znajdę w „Beck” to, czego szukałam. Zawiodłam się, ale z nieco większej perspektywy mogę stwierdzić, że krytyka była nieco przesadzona, a już z pewnością zwolennicy shounenów mogą moje uwagi puścić w niepamięć. Poza tym dotarło do mnie, że leniwa akcja oraz animacja, choć mogą niecierpliwić, budują klimat, co jest przecież istotne. Toteż zapraszam do oglądania (w nadziei, że znajdzie się jeszcze ktoś twierdzący, że muzyka w ,,Beck" nie jest niczym specjalnym ;) ).
A co do shounenów – trzymając się kryteriów zaczerpniętych z Wikipedii śmiem twierdzić, że choćby ,,Death Note" jest ,,solidniejszym" (co kryje się pod tym określeniem?) tworem. Ale zupełnie innym tematycznie, dlatego mogę się zgodzić, że „Beck” w kategorii „shounen związany z muzyką” jest niepokonany (nie znam innych, które by się załapały do grupy;)).
Perpette - 24.03.2008 21:24