Menu

 
 

Zaprzyjaźnione strony

 
Tanuki
Aleja Komiksu
Anime Heaven
Vegepic Anime
Dragon Ball Nao
Kage
VWORLD
GTW
Anime Dream
Rei Official Website
Japonia Dream
bleachHEART
Ghibli
Banzai!
Okaeri
 
 

Reklama

 
 

Komentowany artykuł

O włamywaczach komputerowych było już wiele filmów. Jednym z pierwszych były „Gry Wojenne”, w których uczeń szkoły średniej włamał się do komputerów wojskowych i omal nie wywołał konfliktu nuklearnego. Niestety kolejne filmy utrzymały przekonanie o tym, że hakerzy potrafią dosłownie wszystko, a nawet je pogłębiły. Czy Battle Programmer Shirase jest inny pod tym względem? Odpowiedź brzmi „nie”, ale ten serial do poważnych absolutnie nie należy i odnoszę wrażenie, że twórcy chcieli trochę zakpić z przekonań jakie panują na tematy włamań komputerowych.

Pierwsi hakerzy, zaczynali od zabawy w oszukiwanie firm telekomunikacyjnych przy pomocy gwizdków emitujących tony, które sterowały centralami telefonicznymi. Później ludzie pokroju Kapitana Cruncha, czy Steve'a Wozniaka zrobili sobie „blue boxy”, które pomagały im w tej dość niewinnej rozrywce. Po pojawieniu się pierwszych mikrokomputerów, hakerzy również dla zabawy łamali programy i zmuszali je do różnych przedziwnych zadań, W końcu zbudowali pierwsze komputerki domowe. To że komputer trafił pod strzechy to właśnie duża zasługa tych pasjonatów. Te czasy minęły jednak bezpowrotnie, słowo haker dziś kojarzy się z głupimi filmami sensacyjnymi, rzeczywistością wirtualną i wirusami, które potrafią dopiec każdemu użytkownikowi komputera.

Wróćmy jednak do tematu recenzji. Akira Shirase to geniusz komputerowy, prowadzący leniwy tryb życia, którego trudno zainteresować czymkolwiek poza komputerowymi antykami. Wiecznie zaspany po całonocnych zabawach ze swoim komputerem, ożywia się tylko wtedy, kiedy jego dalsza kuzynka Misao, uczęszczająca do szkoły podstawowej, pojawia się w jego mieszkanku. Nie da się ukryć, że Akira ma niewielki kompleks lolity, uwielbia też tak zwane „cat girls”. Misao to cicha i nieśmiała dziewczynka, która podkochuje się w swym – jak go nazywa – starszym bracie i jest świadoma jego drobnych odchyleń, ale wie, że jego zboczenie jest zupełnie nieszkodliwe.

Do BPS (Bitewny Programista Shirase) zgłaszają się przedstawiciele różnych firm oraz organów wojskowych, prosząc go o przysługi związane z bezpieczeństwem informatycznym. BPS nie pracuje dla pieniędzy, ale jego klienci dobrze wiedzą czym go przekonać i oferują mu zwykle jakiś nieosiągalny antyk komputerowy za jego niesamowite usługi. Sytuacja staje się poważna kiedy na horyzoncie pojawia się niebezpieczne indywiduum, nazywające siebie Królem Ameryki, którego działania mogą doprowadzić do kilku mniejszych lub większych katastrof. W tym celu wykrada superkomputer najnowszej generacji, który umożliwia mu dostęp do sieci komputerowych na całym świecie. Przy jego pomocy terroryzuje różne firmy i instytucje, chcąc osiągnąć różne, czasami bardzo dziwne, cele.

BPS będzie z nim walczył na swój oryginalny sposób, czasami do odparcia ataku wystarczy mu telefon komórkowy, innym razem pomoże mu, będąca w wieku Misao, komandor Yuriko Yunoki, zabezpieczająca sieci US Navy przed niepowołanymi osobami. Ale prawdziwe możliwości BPS poznamy dopiero kiedy Misao grozić będzie niebezpieczeństwo. W serialu pojawi się też kilka innych ciekawych postaci, np. Motoki Sae – stuknięta wychowawczyni Misao, czy pan Akizuki, który w każdym odcinku jest przedstawicielem innej instytucji i zawsze zastaje BPS, w przypadkowej dwuznacznej sytuacji z Misao.

Do tej serii należy podchodzić tak jak do filmów z agentem 007. Dzieją się tam niedorzeczne rzeczy, ale wszyscy wiedzą, że taki właśnie jest urok tych filmów. Tutaj BPS i Król Ameryki robią niesamowite rzeczy ze swoimi komputerami. Potrafią wysadzać budynki, zrzucać sztuczne satelity z orbit, czy wysadzać komputery przeciwników. Jeśli ktoś wątpi, że ten serial to parodia, zapewne przekona go scena, w której BPS leżąc na ławce, trzymając w jednej ręce bułkę, włamuje się do komputera przeciwnika przy pomocy pożyczonej komórki, obsługiwanej od niechcenia drugą ręką z prędkością przekraczającą działanie komputera Króla Ameryki. Śmieszne prawda? Przypominam sobie jednak, że kiedy władze amerykańskie uwięziły słynnego hakera Dave'a Mytnicka obawiały się dopuścić go do telefonu, myśląc że wywoła trzecią wojnę światową... Wracając do BPS, to nie jest jeszcze szczyt jego możliwości, o czym przekonamy się w kolejnych odcinkach.

Battle Programmer Shirase do wyjątkowych anime nie należy. Scenariusz jest nieskomplikowany. Nie ma tu szczególnego pomysłu, nie dostrzeżemy także rozwoju osobowości u żadnej z postaci. Nie doczekamy się też żadnego spektakularnego finału. Seria składa się w zasadzie z pięciu historyjek. Każda jest pocięta na trzy dziesięciominutowe odcinki, co strasznie denerwuje, kiedy musimy przebrnąć przez przypomnienie ostatniego odcinka, czołówkę z bardzo nieoryginalną muzyką (jeśli ktoś pamięta taką gwiazdę pop z lat 80-tych jak Rick Astley, będzie wiedział o co mi chodzi) i napisy końcowe 3 razy w ciągu 30 minut. Animacja jest średnia, a scenografie dosyć ubogie. Nawet humor jest tu niespecjalnie inteligentny, ale są oczywiście momenty przy których uśmiechną się i ci wybredniejsi widzowie. Twórcy chyba zdawali sobie sprawę z tego, że serial może nudzić, pewnie dlatego dodali odrobinę fan service i humoru z nim związanego. Na szczęście seria jest bardzo krótka, więc raczej nikogo nie zdąży zanudzić, ale czy warto w ogóle po nią sięgać? To już musicie ocenić sami.

 

Napisz komentarz

 
Twój nick lub imię i nazwisko:



Temat komentarza:



Kraj nad Wisłą?


Musisz odpowiedzieć na pytanie lub uzupełnić zdanie, pomożesz nam w ten sposób walczyć ze spamem.

:smile::kawaii::bgrin::polzart::cool::jezor::readman::ziew::sad::sceptyk::cry::bad::angry::zabije::cross::zmiesz::shock::niewzrusz::niepowiem::uhoh::azu:


 
 

Regulamin

 
Jeśli chcesz napisać komentarz, musisz przestrzegać pewnych zasad:
  • Komentarz musi dotyczyć opisywanego tytułu lub recenzji i musi być w miarę sensownie napisany (nic nie wnoszące jednolinijkowce lecą od razu do kosza).
  • Oceniamy tytuł lub recenzję, a nie recenzenta i komentujących.
  • Nie obrażamy użytkowników, recenzentów, ani twórców.
  • Nie używamy słów powszechnie uznanych za wulgarne lub obraźliwe.
  • Nie nadużywamy emoticon i piszemy czytelnie.
  • Zabronione jest zamieszczanie linków nie związanych z opisywanym tytułem lub recenzją.
  • Zabronione jest podawanie linków p2p umożliwiających ściąganie plików muzycznych, skanlacji lub fansubów.
  • Jeśli zdradzamy w komentarzu zdarzenia psujące oglądanie widzom nie znającym opisywanego tytułu (tzw. spoilery), należy ukryć je korzystając z przycisku "OZNACZ SPOILER".
  • Pamiętajmy, że komentarze mają służyć przede wszystkim jako pomoc w podjęciu decyzji przez ogół użytkowników, czy warto po opisywany tytuł sięgnąć. Dogłębne dyskusje i analizy powinny znaleźć się na forum dyskusyjnym.
  • Redakcja ma prawo poprawić komentarze, w których jedna z powyższych zasad została złamana.
  • Redakcja ma prawo usunąć komentarz, który nie dotyczy opisywanego tytułu, recenzji lub innego komentarza.
  • Moderacja bezdyskusyjnie będzie usuwać komentarze dotyczące kwestii odmiany japońskich nazw własnych.
Dodając komentarz akceptujesz automatycznie powyższe zasady.
Jeśli uznasz, że Twój tekst został potraktowany ostrzej, niż wynika to z wymienionych zasad, prosimy zgłosić ten fakt na forum.
 
Start
 »
Redakcja
,
FAQ
,
Zaprzyjaźnione strony
,
Wymiana bannerów

Anime
 »
Recenzje
,
Zajawki
,
Tytuły
,
Postacie
,
Seiyū
,
Twórcy
,
Studia
Słowniczek
 »
Katalog
,
Indeks

Artykuły
Forum
Galeria
Kino azjatyckie
 »
Recenzje
,
Tytuły
,
Aktorzy
,
Twórcy

Linkownia
 »
Katalog
,
Lista
,
Kategorie
,
Typy witryn