przyjemne
Do SC zabierałam się jak pies do jeża. Maho shojo autorstwa Peach-Pit mogło być dobre, ale wcale nie musiało. Byłam pewna, że autorki stworzyły coś w stylu Tokyo Mew Mew czy Mermaid Melody, ale jednak troszkę się pomyliłam. Seria mi się naprawdę podoba, dobrze się przy niej bawię, a z bohaterami zdążyłam się 'zaprzyjaźnić'. Owszem, są elementy czy momenty 'upadku' (np. ta cała angielska przedmowa na początku każdego odcinka czy złe jajka mówiące 'engrishem'), ale z czasem można się przyzwyczaić lub po prostu pominąć takie momenty.
Co na plus - bohaterowie. Co jak co, ale Amu nie jest taką typową bohaterką słodkich maho shojo. Nie wzdycha cały czas do ukochanego, nie czeka, aż jej książę z bajki ją uratuje i jest dosyć dorosła jak na swój wiek. Co do dwóch pretendentów do serca Amucchi - shota w kolorze blond jest jedną z najśmieszniejszych postaci w całym anime (w moim mniemaniu) - kiedy tylko go widzę, liczę tylko na to, by ktoś w jego obecności napomniał jakże niewinne słówko 'książę'... :> Zaś cosplayowiec catboya... Cóż, ten dla mnie (jak na razie) pozostaje totalną tajemnicą. Inni znajomi Amu dają się polubić, choć ich osobowości są raczej schematyczne. Co do tych 'złych'... Śmiać mi się chciało już na samą wieść o nazwie całej tej zuej i jakże niebezpiecznej dla dzieci z całego świata organizacji...
Seria całkiem dobra, ma swoje wzloty i upadki, ale dobrze można sie przy tym bawić.
kin - 26.04.2008 11:06