Skoro padł taki tytuł...
No skoro nasz naczelny wódz wymienia w zajawce, dwa tytuły takie jak "Nodame Cantabile" i "Honey and Clover" to naturalnie człowiek na ogół będący surowym gnębicielem wszelakich form związanych z zakochanymi nastolatkami musiał się tutaj ustosunkować do tej kwestii.
Tytuł określiłbym na pierwszy rzut oka jako "miły" i byłoby to chyba najlepsze (choć w dużej mierze nijakie) dla niego określenie. Wykonanie rzeczywiście znacznie przypomina wspomniane tytuły zwłaszcza niezwykle ciepła kolorystyka i rozmazane, atrakcyjne tła. Dialogi konstruowane na podobnych zasadach także wydają się być dopracowane. Największym plusem serii koniec końców będzie chyba jednak miła atmosfera i dobra gra seiyuu.
W odróżnieniu jednak od tych dwóch wymienionych tytułów, ten skierowany jest do innej grupy widzów. Bohaterowie nie wydają się mieć w sobie niczego z dorosłości, a motywy związane z ważkimi decyzjami wieku dorosłego zostają ledwo tknięte przez grubą rękawicę. Zgaduje że to będzie po prostu serial o kochliwych nastolatkach, tyle że zrealizowany znacznie sprawniej od większości swoich konkurentów.
Na pewno warto zwrócić uwagę na ten tytuł, gdy oczekuje się ukojenia i namiastki tego wspaniałego młodzieńczego optymizmu jakim twórcy już dwukrotnie już nas obdarzyli. Wątpię, aby po seansie całej serii zdanie to uległo jakiejś większej zmianie.
Pozdrawiam
Daldow - 15.10.2007 20:55
Odp: Skoro padł taki tytuł...
Oczywiscie to tylko adaptacja dating sima. Jesli ktos wyczytal z tej zajawki, że Kimikiss to anime na miare HAC, czy Nodame, to jest to powazna nadinterpretacja. To jest anime dobre, jak na adaptację gry bishoujo. Z takiego materiału zapewne wiele wyciągnąć się nie da, ale wśród dziesiątek adaptacji tego typu gier, trudno znaleźć takie, które nie dają wrażenia haremowek. Ja w każdym razie sobie to obejrzę. PS. A jednak czytasz

Dark Rael - 15.10.2007 21:40
Wciągające aczkolwiek...
Sięgnęłam po kolejny tytuł związany ze szkolną miłością, bo przepadam za takimi lekkimi opowieściami. Można się zrelaksować po ciężkim dniu i odpocząć.

Rzeczywiście twórcy przyłożyli się do serii, bo przyznam, że nie mogłam się oderwać od oglądania odcinków (zarwałam dwie noce, pfff :jezor

. Fabuła skonstruowana sprawnie (o niej jeszcze za chwilę), postacie są sympatyczne, ich rozterki ukazane realistycznie, bez zbytniego patosu jak to często zdarza się w tego typu produkcjach. Jedyne co mnie zawiodło w serii, to właśnie rozwiązanie akcji. Spodziewałam się zupełnie czegoś innego... Uwaga będę spoilerować!!! Fakt, że Mizusawa zeszła się z młodszym kolegą z dzieciństwa, zupełnie mi nie pasował... Sądziłam, że zostanie pogłębiony wątek z naszym uroczym saksofonistą, (notabene o wiele bardziej męskim niż wybraniec głównej bohaterki!), że Mizusawa przełamie jego nieśmiałość i po jakichś turbulencjach zwiąże się właśnie z nim a nie z dziecinnym Koichim, który pozostałby z Yumi-chan. Cóż, rozwiązanie fabuły jest jakie jest i może się podobać albo nie. Poza wątkiem Mizusawy i Koichiego, reszta mi się podoba i mogę polecić to anime wielbicielom gatunku. Miłego oglądania!

Pani Myako - 3.04.2008 22:35