Odp: Jednak Arcydzieło
Ups, przepraszam za ten nieudany post najpierw, skasujcie go jakoś czy co :/ Wysłał mi się przez przypadek
el doc napisał(a): Reszta to już kwestia smaku, jak mawiał Poeta. Nie mam nic przeciwko perfekcji warsztatowej, jednak słysząc ciągle opinie o tym, jaki to Shinkai genialny - po prostu się z tym nie zgadzam. Dlaczego? Jest o tym w recenzji. Ale w skrócie - dla mnie dzieło wybitne MUSI przekraczać ramy konwencji i już.
- No właśnie, tutaj jest ten zgrzyt między naszymi spojrzeniami. Dla mnie dzieło wybite nie musi wychodzić poza ramy konwencji, jeśli potrafi nam to zadośćuczynić. Ale wszystko obija się o subiektywność.
el doc napisał(a): zachariasz napisał(a): Czy kiedykolwiek tworzył cokolwiek że ma prawo o tym mówić?!
Tak się składa, że i owszem.

Ale co to ma do rzeczy?
Niby nie ma - zainspirować film może każdego i do wielu rzeczy, ale tutaj była mowa o samej inspiracji grafiką. Pisałeś w recenzji że ona nie inspiruje kiedy właśnie inspiruje. Dlatego nabrałem podejrzeń że być może kogoś kto nie ma do czynienia z formami plastycznymi, dzieło Shinkaia nie porusza w tym względzie. Znów posłużę się moim ulubionym Botticelli - on również, choć nie wyszedł poza ramy konwencji został uznany za geniusza i znalazł wielu naśladowców.
el doc napisał(a): Więc co Cię tak urzekło w tej historii, bo w całej Twojej wypowiedzi nie ma ani jednego słowa o tym, o czym jest Byōsoku 5 centimeter. Ja starałem odpowiedzieć na to pytanie. Więc?
Shinkaia opowiada nam historię
o pewnym chłopaku, który nie mógł znaleźć w sobie dość siły, by móc być z ukochaną osobą - najpierw nie potrafił pocieszyć ją kiedy zadzwoniła do niego z wieścią że się przenosi, później nie miał odwagi do niej napisać - ona zrobiła to pierwsza. I w końcu spóźnił się na spotkanie, choć tym razem nie ze swojej winy. Mimo wszystko wywołało to u chłopaka poczucie winy, które zmieszało się z uczuciem miłości. Co ostatecznie doprowadziło do zamknięcia się serca chłopaka dla innych osób. I tutaj recenzent słusznie zauważył, że główna bohaterka zdaje sobie sprawę iż miłość na odległość nie ma większego sensu, w co Takaki nie potrafi, czy też nie chce uwierzyć. W dalszej części utworu mówienie o związku na odległość nie ma sensu - mamy już tylko samotnego i zamkniętego w sobie Takakiego który sam mówi "Nie pamiętam kiedy zacząłem pisać wiadomości ale ich nie wysyłałem". Nie wiemy jeszcze co tak naprawdę stało się, ale uświadamia nas trzeci rozdział. Takaki sam mówi o tym, że nie potrafi już kochać. Jego serce skamieniało. Mówi że stracił wszystko co piękne - nie chodzi mu tylko o dziewczynę którą kochał, ale o umiejętność miłości oraz o młodzieńcze lata które stracił. To opowieść o innym wymiarze miłości - takiej która przynosi tylko smutek i niszczy powoli człowieka. Może dlatego, że była połączona z poczuciem winy? Takaki nigdy nie potrafił pogodzić ze swoją bezsilnością. ![[/ukryj]](img/backspoiler.gif)
Ale to nie wszystko - choćby to o czym napisałeś w recenzji, to także jedna z wielu spraw które autor chciał na przekazać.
el doc napisał(a): zachariasz napisał(a): Tutaj zwracam honor recenzencie -Shinkaia jest autorem trudnym i jak ktoś napisał w jednym z komentarzy - często mija się z widzem
Nigdzie nie napisałem, że Shinkai to twórca trudny. Chyba, że w kontekście rozmijania się z widzem. Tylko czy jest to powód do dumy?
Nie nie jest - to niewątpliwie największa wada dzieł Shinkaia. Już pisałem, że nic nie jest bez wad. Ale nigdy też nie daję oceny 10/10. A Byokusoku jest nielicznym z dzieł które uważam za genialne i dostaje ode mnie nierealną ocenę 9 XD Nie twierdzę, że nie ma pozycji lepszych, ale dzieło to zaliczam do swojej grupy produkcji wyróżnionych.
el doc napisał(a): zachariasz napisał(a): Ale gdybyśmy mogli lepiej poznać postacie i bardziej wczuć się w nie, produkcja ta mogłaby tylko na tym zyskać
A dlaczego pisać: "gdybyśmy mogli"? Mamy tyle, ile reżyser zaplanował nam dać i już. I na podstawie tego powinien być film oceniany. "Co by było, gdyby...". Byłby to inny film, po prostu.
Prawda, nie można oceniać niczego, "co by było gdyby?". Innymi słowami miałem na myśli "Pozycja ta trochę traci, przez brak możliwości lepszego zapoznania się z bohaterami." - przyznałem ci rację, tylko w bardziej pokrętny sposób. Ale to dlatego, że nie uważam tego za wadę filmu, wyraziłem tylko zdanie, że można byłoby bardziej rozwinąć ten aspekt. Może niepotrzebnie użyłem słowa "tylko", raczej powinienem użyć "być może". Ale tak jak napisałeś to niepotrzebne gdybanie.
zachariasz - 6.03.2008 11:32