Menu

 
 

Zaprzyjaźnione strony

 
Tanuki
Aleja Komiksu
Anime Heaven
Vegepic Anime
Dragon Ball Nao
Kage
VWORLD
GTW
Anime Dream
Rei Official Website
Japonia Dream
bleachHEART
Ghibli
Banzai!
Okaeri
 
 

Reklama

 
 

Komentowany artykuł

Wahałem się czy jestem odpowiednio przygotowany do opisania tej serii, ponieważ nie znam dobrze historii Japonii, nie czytałem mangi i nie oglądałem 95-odcinkowej serii telewizyjnej. Jednak każdy dobry recenzent, a takim chciałbym kiedyś zostać, musi umieć dobrze zrecenzować nawet coś, o czym początkowo niewiele wie. Jedynym moim usprawiedliwieniem jest fakt, że seria „Rurouni Kenshin Tsuioku Hen OAV”, zwana również „Samurai X: Trust and Betrayal”, rozgrywa się przed wydarzeniami z serialu TV, a opisywana, 4-odcinkowa seria, to tak dobry kawałek anime, że nie mogłem sobie po prostu darować opisania jej. Znawców historii i miłośników Kenshina przepraszam, jeśli znajdą w tej recenzji jakieś niedorzeczności.

Rurouni Kenshin dość rozlegle wykorzystuje tło historyczne Japonii jako podłoże do fabuły. Rzecz dzieje się w początkach ery Meiji, dość burzliwym okresie historii Kraju Kwitnącej Wiśni, kiedy to rządzący nim Shogunat Tokugawa musiał stawić czoła rebelii, wywołanej przez przeciwników feudalizmu i zwolenników reform. Tokugawowie, którzy początkowo zrobili wiele dobrego dla kraju, przez 250 lat rządów doprowadzili jednak do stagnacji i zacofania w bardzo wielu dziedzinach. Wnuk Ieyasu Tokugawy – pierwszego szoguna tego rodu, obawiając się zgubnych wpływów świata zewnętrznego zamknął Japonię przed ludźmi z Zachodu, co zatrzymało dopływ wszelkiego rodzaju pożytecznych wynalazków reszty świata. Anime rozgrywa się właśnie podczas tej rebelii, która pod koniec XIX wieku doprowadza ostatecznie do odebrania władzy szogunatowi na rzecz cesarza Japonii, mającego do tej pory w kraju znaczenie wyłącznie symboliczne. Po przejęciu władzy przez młodego cesarza Meiji, a raczej jego postępowych doradców, kraj nie tylko w błyskawicznym tempie dogonił świat Zachodu, ale stał się także mocarstwem o zapędach imperialistycznych. Samurajowie stali się normalnymi obywatelami, piękne tradycje zostały odsunięte na dalszy plan, a prawo zabroniło w końcu przechadzania się z długą białą bronią po ulicach miast. Na ekranach kin mogliśmy niedawno obejrzeć film pod tytułem „Ostatni samuraj”, który właśnie o tym opowiada, choć wydaje mi się, że samurajowie nie byli aż tak bezinteresowni jak pokazywał film, w końcu mieli utracić wysoką pozycję społeczną i przywileje z tym związane.

Historia Kenshina jest pełna rozterek i dramatów. Jako dziecko był światkiem brutalnego wymordowania grupy niewolników, do której należał. Uratował go Hiko Seijuro – mistrz stylu walki mieczem nazywanego „Hiten Mitsurugi Ryuu” i przygarnął, aby wyuczyć tej bardzo skutecznej techniki. Przewidział bowiem, że chłopiec nie potrafiący w młodości ochronić współziomków, będzie chciał uwolnić się od strasznego poczucia winy i udowodnić sobie, że potrafi chronić innych.

Bohater przerywa trening po kilku latach, przeczuwając, że właśnie teraz słabi będą potrzebować jego pomocy. Jako zabójcę zatrudnia go Kogoro Katsura lider klanu Choshu – jednego z przeciwników starego porządku. Kenshin zostaje przekonany, że aby nastało nowe, należy zniszczyć stare. Bohater zaufawszy Katsurze, którego intencje są rzeczywiście szczere, wykonuje jego polecenia bez wahania, likwidując w ciemności nocy dziesiątki celów. Pewnej nocy świadkiem jednego z zabójstw staje się piękna dziewczyna o imieniu Tomoe. Kenshin zastanawia się chwilę, powinien przecież bezwzględnie likwidować świadków, ale na jej widok coś w jego duszy pęka. Dziewczyna, która straciła niedawno ukochaną osobę i chce pomścić jej śmierć, zostaje zatrudniona w domu, w którym zatrzymał się nasz bohater. Kiedy sytuacja w Kyoto staje się trudna dla rebeliantów Tomoe i Kenshin, udając parę rolników wyruszają na wieś, aby przetrwać burzliwe wydarzenia w stolicy. Dzięki dziewczynie w bohaterze obserwujemy przemianę z zabójcy w bardzo wrażliwego człowieka, który odkrywa, że obrana przez niego droga wcale nie jest idealna. Od takiej przeszłości nie ma jednak odwrotu, o czym przekona się już wkrótce...

Ten krótki serial zauroczył mnie od pierwszych chwil. Jest po prostu piękny pod każdym względem. Mamy w nim ładne, szczegółowe scenografie, czasami idealnie łączące się z obrazami naturalnymi, które zauważymy w kilku przypadkach, np. fale na wodzie, naturalne chmury, ogień w narysowanym palenisku. Muzyka łagodnie podkreślająca emocje towarzyszące ważniejszym scenom, delikatny głos Junko Iwao udzielającej głosu Tomoe... To wszystko, wraz z krwawymi scenami zamachów, ma w sobie coś magicznego, bardzo przyciągającego widza do ekranu. Można by się spodziewać, że anime o takiej tematyce, będzie zdominowane przez sceny walk, spychające główną intrygę na dalszy plan. To zadziwiające, ale twórcom udało się dopracować wszystkie elementy dobrego anime, a w szczególności właśnie scenariusz.

Mimo całej brutalności serii, jest ona raczej spokojna i skłania do refleksji. Twórcy skupili się na duchowym aspekcie zawodu, jaki uprawiają zabójcy i wyraźnie pokazują czym jest takie życie. Pokazują także, że ideały mogą spokojnego i łagodnego człowieka zmienić w brutalnego i bezwzględnego skrytobójcę. Autorzy próbują podkreślić ten kontrast poprzez realistyczne pokazanie brutalności z jaką Kenshin wykonuje zamachy i jego wręcz dziecięcej łagodności, kiedy nie walczy. Uzmysławiamy sobie jak jest mu trudno pogodzić te dwie, jakże przeciwne osobowości. Historia Kenshina i Tomoe jest naprawdę wzruszająca. Im dalej zagłębiamy się w kolejne odcinki, tym bardziej porusza, aby kulminować dokładnie na końcu. Zapraszam do sięgnięcia po tę serię, nawet tych, którzy tak jak ja nie mieli do tej pory z Kenshinem do czynienia.

 

Napisz komentarz

 
Twój nick lub imię i nazwisko:



Temat komentarza:



Odwrotność mądrości?


Musisz odpowiedzieć na pytanie lub uzupełnić zdanie, pomożesz nam w ten sposób walczyć ze spamem.

:smile::kawaii::bgrin::polzart::cool::jezor::readman::ziew::sad::sceptyk::cry::bad::angry::zabije::cross::zmiesz::shock::niewzrusz::niepowiem::uhoh::azu:


 
 

Regulamin

 
Jeśli chcesz napisać komentarz, musisz przestrzegać pewnych zasad:
  • Komentarz musi dotyczyć opisywanego tytułu lub recenzji i musi być w miarę sensownie napisany (nic nie wnoszące jednolinijkowce lecą od razu do kosza).
  • Oceniamy tytuł lub recenzję, a nie recenzenta i komentujących.
  • Nie obrażamy użytkowników, recenzentów, ani twórców.
  • Nie używamy słów powszechnie uznanych za wulgarne lub obraźliwe.
  • Nie nadużywamy emoticon i piszemy czytelnie.
  • Zabronione jest zamieszczanie linków nie związanych z opisywanym tytułem lub recenzją.
  • Zabronione jest podawanie linków p2p umożliwiających ściąganie plików muzycznych, skanlacji lub fansubów.
  • Jeśli zdradzamy w komentarzu zdarzenia psujące oglądanie widzom nie znającym opisywanego tytułu (tzw. spoilery), należy ukryć je korzystając z przycisku "OZNACZ SPOILER".
  • Pamiętajmy, że komentarze mają służyć przede wszystkim jako pomoc w podjęciu decyzji przez ogół użytkowników, czy warto po opisywany tytuł sięgnąć. Dogłębne dyskusje i analizy powinny znaleźć się na forum dyskusyjnym.
  • Redakcja ma prawo poprawić komentarze, w których jedna z powyższych zasad została złamana.
  • Redakcja ma prawo usunąć komentarz, który nie dotyczy opisywanego tytułu, recenzji lub innego komentarza.
  • Moderacja bezdyskusyjnie będzie usuwać komentarze dotyczące kwestii odmiany japońskich nazw własnych.
Dodając komentarz akceptujesz automatycznie powyższe zasady.
Jeśli uznasz, że Twój tekst został potraktowany ostrzej, niż wynika to z wymienionych zasad, prosimy zgłosić ten fakt na forum.
 
Start
 »
Redakcja
,
FAQ
,
Zaprzyjaźnione strony
,
Wymiana bannerów

Anime
 »
Recenzje
,
Zajawki
,
Tytuły
,
Postacie
,
Seiyū
,
Twórcy
,
Studia
Słowniczek
 »
Katalog
,
Indeks

Artykuły
Forum
Galeria
Kino azjatyckie
 »
Recenzje
,
Tytuły
,
Aktorzy
,
Twórcy

Linkownia
 »
Katalog
,
Lista
,
Kategorie
,
Typy witryn