Menu

 
 

Zaprzyjaźnione strony

 
Tanuki
Aleja Komiksu
Anime Heaven
Vegepic Anime
Dragon Ball Nao
Kage
VWORLD
GTW
Anime Dream
Rei Official Website
Japonia Dream
bleachHEART
Ghibli
Banzai!
Okaeri
 
 

Reklama

 
 

Komentowany artykuł

Często w potocznej wiedzy kulinarnej za popularne danie mogące przyjąć wszelkie składniki przyjmuje się zupę. Oparta na wodnistej podstawie staje się bazą do czegokolwiek. Każdy wprawny kucharz jednak wie, że w rzeczywistości nie jest to prosta potrawa. Wystarczy dodać jeden nie pasujący składnik, a cudo szefa kuchni zamienia się w ową potoczną zupę o smaku pozostałości lodówkowych półek. Być może autor noweli „Baccano!”, Ryōgo Narita, zastanawiał się kiedyś nad kulinarną analogią swego znanego projektu o tytule z włoskim rodowodem. Tytuł znaczący (według samego autora) tyle co „głupie zamieszanie”, od początku przecież sugerować może niski poziom sensowności pracy artysty nad takim projektem. Powracając jednak do kulinarnych porównań; co stanie się, gdy za cel obierzemy sobie stworzenie idealnej zupy z jak najbardziej nie pasujących do siebie składników? To zdecydowanie może narobić nieco zamieszana w kuchennym kotle animowanego światka!

Ekranizacja nagrodzonej noweli autorstwa wspomnianego Ryōga Narity na samym początku obiecuje nam bardzo wiele. Zastajemy dwójkę postaci rozprawiających o tym, jak zacząć tą nietypową historię. Już na samym początku trafiają na poważny problem – brak głównego bohatera. Po wielu spekulacjach dochodzą w końcu do wniosku, że skoro nie ma głównego bohatera, to może najlepiej byłoby, jeśli historia zacznie się właśnie od nich samych? Pomocnica posiwiałego mężczyzny szybko gubi się w poważnym tonie pewnego siebie starszego pana. Mała, zadziorna dziewczynka nie jest bynajmniej osamotniona w swoich rozterkach. Widz także wrzucony zostaje w wir przecinających się w kilku osiach czasowych jednocześnie wydarzeń. Na chwilę znajdziemy się w gangsterskim klimacie zamglonych, miejskich uliczek Ameryki lat trzydziestych, gdzie rywalizujące ze sobą włoskie rodziny mafijne nie okażą się w żadnym razie motywem przewodnim tej historii. Bez zbędnych ceregieli bowiem przerzucani jesteśmy w świat o dwieście lat wcześniejszy, gdzie grupa tajemniczych naukowców przypieczętowuje swój długowieczny los, a grupa złodziejaszków w jeszcze innej linii czasowej napada na sklep z kapeluszami. Jeśli jednak kilka osi czasowych i różnorodne środowisko akcji wydają się wam wystarczającym powodem do „zamieszania”, to jesteście, drodzy czytelnicy, w poważnym błędzie. Oto bowiem jednocześnie obdarowywani jesteśmy multum bohaterów, których imion zapewne niektórzy z was nie zdołają zapamiętać i do końca serii. A wśród nich znajdą się liczne indywidua o charyzmie mogącej obdarzyć kilka innych, znacznie uboższych pod tym względem tytułów. Gdy więc ucichną wsparte świetną grą seiyū krzykliwe, euforyczno-histeryczne głosy pary sympatycznych złodziejaszków, na scenę wkroczy równie przerysowany maniak zabijania, okrutny potwór z manią sprawiedliwości, płaczliwy członek gangu lub inny człowiek o iście komiksowych walorach osobowości.

Oto i więc mamy całe „Baccano!” – głośny, bulgoczący życiem kocioł ze wrzącą zupą, którą trzeba jeszcze porządnie, nomen omen, zamieszać. A wszystko to na zasadzie wykorzystania najluźniejszych popkulturowych inspiracji. Czy jednak naprawdę potencjał tej charakterystycznej serii kryje się jedynie w udawanej chaotyczności scenariusza? Idąc w tym kierunku i sugerując się formą pierwszego odcinka, owa chaotyczność może być przecież celem samym w sobie, a przez to stając się nośnikiem czegoś innego – historii o samej sztuce jej opowiadania. To też jednak nie byłaby pełnia prawdy. Gdzie bowiem umiejscowić w tej teorii wyraźnie świadomą karykaturalność osobowości bohaterów i linii fabularnej? Trzynaście odcinków „Baccano!” eksploatuje przecież intensywnie zarówno kino gangsterskie, komedie starej daty, thriller polityczny i mrożący krew w żyłach brutalny horror, a także – co ciekawsze – łączy je wszystkie w jedną potężną mieszaninę gatunkową. Może więc celem „Baccano!” nie jest ukazanie jedynie fenomenu fikcji fabularnej jako takiej, ale także np. znanych motywów komercyjnych w kinematografii, które przecież świadomie ten tytuł naśladuje i wyśmiewa?

Na te pytania nachodzące widza podczas pierwszych odcinków nie znajdziemy niestety pełnych odpowiedzi. Twórcy dość szybko przystosowują ciekawą koncepcję początkową do norm czysto komercyjnej rozrywki, w dużej mierze rozwiewając górnolotne przewidywania. Może jednak lepiej, że raczej mało doświadczonej ekipie realizacyjnej nie zrzucono na głowę zbyt ambitnego planu, przy którym i weterani mogliby z łatwością polec. Czy więc „Baccano!” staje się przeciętnym komercyjnym i nie wartym uwagi tytułem? Z całą pewnością nie. Historia, zapewne pod wpływem pierwowzoru, sprawia wrażenie spójnej i w miarę kompleksowej. Warto docenić dystans, jaki twórcy mają do swojego dzieła. Podśmiewają się z wizji poważnego tytułu i z pełną gracją serwują nam irracjonalną, bezpretensjonalnie brutalną i mozaikową karykaturę gatunkową. Naturalnie, nieco na wyrost uatrakcyjnia ją zaburzona chronologia wydarzeń, która sztucznie pobudza nasz umysł do kojarzenia rozrzuconych faktów. Twórcy w ten sposób próbują nas zaskakiwać i wciągać w wir jazzowej (swobodnej) nuty.

Szkoda, że owa swoboda przejawia się głównie w sferze fabularnej, a nie np. wykonaniu. Tu szczególnie wizualia stanowią nieco nudnawą poprawność starannego opakowania. Rysownicy nie poskąpili pracy zarówno przy tłach, jak i modelach z pojazdami mechanicznymi i postaciami na czele. Stylistycznie prezentuje się również całkiem przyjemnie; dobrze dobrana, bogata paleta kolorów i gra zacienieniem z powodzeniem tworzy zarówno klimat ogarniętej prohibicją Ameryki lat trzydziestych, jak i ciemnej letniej nocy, którą przeszywa parowy ryk lokomotywy. Po raz kolejny szkoda, że nie pokuszono się o śmielszą zabawę formą, ale widać twórcy postanowili być konsekwentni w swojej wizji rozrywkowego tytułu.

Z pewnością eksperymenty formalne wynagrodziłyby pewien niedosyt związany z samą koncepcją tytułu. Oglądając przygody rekordowych ilości animowanych indywiduów, nie mogłem oprzeć się bowiem wrażeniu obecności fałszywych półnutek w tej „planowanej improwizacji”, za jaką „Baccano!” chyba ma uchodzić. Miałem wrażenie, że twórcy za każdym razem zatrzymują się na jakimś niewidzialnym murze wstrzemięźliwości i ktoś lekko ciągnie za błyszczący hamulec pociągu Flying Pussyfoot, gdzie rozgrywa się główna część akcji. Zabrakło chyba odrobiny twórczej inwencji, która wyzwoliłaby anime spod wpływów nowelowego pierwowzoru i pozwoliła mu żyć własnym, „niekontrolowanym” żywotem. I niewiele pomagała w tym momencie bogata ścieżka muzyczna (w kompozycji Makota Yoshimoriego – autora skromnego, acz udanego podkładu do „Koi kaze”), w dużej mierze opierająca się właśnie na swobodnym bebopowym i swingowym jazzie, bluesie oraz kilku motywach na syntezatorach, ilustrujących mroczną część tej historii. Na pewno warta zauważenia jest nieźle wprowadzająca w klimat sekwencja otwierająca z niezwykle żwawym podkładem debiutanckiego bandu Paradise Lunch. A jeśli już mowa o udanych młodych talentach muzycznych w anime, to z pewnością endingowa rockowa ballada „Calling” w wykonaniu Kaori Ody wpadnie w ucho kilku fanom muzycznej japońszczyzny.

Podsumowując jednak „Baccano” jako całość... Osobiście jestem trochę rozczarowany, że moje oczekiwania okazały się nieco na wyrost i twórcy nie pokusili się o coś bardziej eksperymentalnego. Jednocześnie z całą szczerością muszę jednak przyznać, że „głupie zamieszanie” okazało się być całkiem niegłupią rozrywkową serią, która może zadowolić sporą grupę widzów. Szef kuchni dodał do zupy przecież solidną dawkę różnych przypraw, aby wielu gości mogło w niej odnaleźć swój ulubiony smak. Jednak o tym, czy taki posiłek nie skończy się lekką zgagą, nie jestem w stanie bezsprzecznie zadecydować.
Spory plus dla twórców za stworzenie warunków do wciągającej zabawy w gatunkowej farsie. „Baccano!” to bowiem mimo wszystko jedna z ciekawszych pozycji ostatniego sezonu i ma szansę zyskania licznego grona fanów. Można też śmiało liczyć na kontynuację. W końcu mała asystentka z pierwszego odcinka nadal nie wie, gdzie zacząć i skończyć tę historię...

 

Napisz komentarz

 
Twój nick lub imię i nazwisko:



Temat komentarza:



Gdzie kucharek sześć, tam nie ma co ....


Musisz odpowiedzieć na pytanie lub uzupełnić zdanie, pomożesz nam w ten sposób walczyć ze spamem.

:smile::kawaii::bgrin::polzart::cool::jezor::readman::ziew::sad::sceptyk::cry::bad::angry::zabije::cross::zmiesz::shock::niewzrusz::niepowiem::uhoh::azu:


 
 

Regulamin

 
Jeśli chcesz napisać komentarz, musisz przestrzegać pewnych zasad:
  • Komentarz musi dotyczyć opisywanego tytułu lub recenzji i musi być w miarę sensownie napisany (nic nie wnoszące jednolinijkowce lecą od razu do kosza).
  • Oceniamy tytuł lub recenzję, a nie recenzenta i komentujących.
  • Nie obrażamy użytkowników, recenzentów, ani twórców.
  • Nie używamy słów powszechnie uznanych za wulgarne lub obraźliwe.
  • Nie nadużywamy emoticon i piszemy czytelnie.
  • Zabronione jest zamieszczanie linków nie związanych z opisywanym tytułem lub recenzją.
  • Zabronione jest podawanie linków p2p umożliwiających ściąganie plików muzycznych, skanlacji lub fansubów.
  • Jeśli zdradzamy w komentarzu zdarzenia psujące oglądanie widzom nie znającym opisywanego tytułu (tzw. spoilery), należy ukryć je korzystając z przycisku "OZNACZ SPOILER".
  • Pamiętajmy, że komentarze mają służyć przede wszystkim jako pomoc w podjęciu decyzji przez ogół użytkowników, czy warto po opisywany tytuł sięgnąć. Dogłębne dyskusje i analizy powinny znaleźć się na forum dyskusyjnym.
  • Redakcja ma prawo poprawić komentarze, w których jedna z powyższych zasad została złamana.
  • Redakcja ma prawo usunąć komentarz, który nie dotyczy opisywanego tytułu, recenzji lub innego komentarza.
  • Moderacja bezdyskusyjnie będzie usuwać komentarze dotyczące kwestii odmiany japońskich nazw własnych.
Dodając komentarz akceptujesz automatycznie powyższe zasady.
Jeśli uznasz, że Twój tekst został potraktowany ostrzej, niż wynika to z wymienionych zasad, prosimy zgłosić ten fakt na forum.
 
Start
 »
Redakcja
,
FAQ
,
Zaprzyjaźnione strony
,
Wymiana bannerów

Anime
 »
Recenzje
,
Zajawki
,
Tytuły
,
Postacie
,
Seiyū
,
Twórcy
,
Studia
Słowniczek
 »
Katalog
,
Indeks

Artykuły
 •
Forum
 •
Galeria
Kino azjatyckie
 »
Recenzje
,
Tytuły
,
Aktorzy
,
Twórcy

Linkownia
 »
Katalog
,
Lista
,
Kategorie
,
Typy witryn