School Days
Moim zdanie nie ocenia sie anime po obejrzeniu jednego odcinka ale dobra :P
School Days zostalo przedstawione jak anime słabe w wykonaniu ale IMO jest bardzo fajne a wiedzcie ze co do anime to jestem bardzo wybredny i nie trawie wszystkiego :P
W każdym razie bardzo polecam każdemu :P
MrKira - 26.08.2007 14:57
Odp: School Days
Zajawka ma przybliżyć anime, które właśnie się pojawiło i nie ocenia, a raczej prognozuje

Dark Rael - 26.08.2007 19:20
Bez tematu
jak dla mnie anime całkiem dobre, choćby z powodu postaci, które są całkiem normalne. nie ma w nich żadnych cud lasek machających mieczami czy rzucających ognistymi kulami. nie ma też postaci osadzonych w archetypach stworzonych przez inne anime. w końcu jakieś zdrowe zwiąki między ludźmi. to anime mnie przyciągnęło, bo w przeciwieństwie do większości innych, mówi o jak najbardziej normalnych postaciach, których można spotkać w prawdziwym życiu i z którymi rzeczywiście można się utożsamiać, więc jak najbardziej polecam.
co wy gadacie
Kurde... wczoraj wieczorkiem obejżałem sobie pierwsze 11 odcinków. Kreska przyjemna, postaci z początku wydają się być normalne, ale...
gdzieś tak około 5 odcinka wszystko zaczyna być jednym wielkim bałaganem, nie wiadomo kto z kim i dlaczego, rozwoju psychicznego głównego bohatera wogóle nie ma, chociaż im dłużej, tym dziwniejsze rzeczy zaczyna robić.
Jedno, czego nie moge zarzucić tej pozycji to fabuła - wszystkie wątki, z początku niby takie normalne, zaczynają prowadzić do momentu, w którym człowiek oglądając tenże film, zaczyna zastanawiać się, czy to japończycy są tacy powaleni, czy to wina naszej pop kultury.
Tak czy siak polecić moge tylko to anime ;)
Mavierk - 15.09.2007 12:37
Odp: co wy gadacie
szczera prawda, naprawde myslałem, że postacie są zwykłymi ludźmi. ale po przebadaniu tego trochę jak i obejrzeniu kilku odcinków, postacie były tylko z pozoru notmalne. School Days jako gra też jest dość... oryginalna jeśli chodzi o "te sprawy". jednak najbardziej zaskakujące myślę, że będzie zakończenie - gra ma parę bardzo zaskakujących i dramatycznych zakończeń. co będzie dalej?
Odp: co wy gadacie
Z czystym sumieniem mogę powiedzieć: "trzymajcie się od tego z daleka". Chyba, że jesteście 100% fanami haremówek i nie macie, zbyt wygórowanych wymagań co do tego tytułu (najlepiej żadne).
Powiem to tak pierwszy odcinek jest w porządku, natomiast od 5 odcinka występują komplikacje, które niszczą wszystko.
A od 10 odcinak zrozumiecie, że Makoto (główny 'bohater') to zwykły cieć; niby kocha a zdradza niby zrywa, ale i tak na boku z inną... .
Wujek Adam ostrzega:
Oglądasz na własną odpowiedzialność!
Na serwisie Tanuki pojawiła się już pełna recenzja wraz z oceną (2)
linkOdp: co wy gadacie
I co ja teraz daje kontra na własny komentarz, nisko upadłem, ale do rzeczy. Po obejrzeniu całości i 2 godzinnych przemyśleniach, plus kilku krotnym obejrzeniu 12 epa nie wiem już jak ocenić ten tytuł. Z jednej strony zgadzam się z tym co napisałem powyżej, z drugiej zaś nie mogę przestać myśleć, że to kawał dobrej roboty. Bowiem przede wszystkim dzieło jest oryginalne i nie kseruje postaci. Ba gdy myślałem, że coś potoczy się w stylu podobnego anime, dostawałem efekt całkiem odwrotny. Tutaj miałem coś pisać gorszego, ale wszystkie zabiegi tu stosowane po przemyśleniu wydają się sensowne, a nawet potrzebne.
Miałem się doczepić tego, że musiał 'zaliczyć wszystkie', ale czy gdyby nie zaliczył wszystkich, nie został by naprawdę sam. Normalnie zawsze był otoczony płcią przeciwną, a tu nagle ... . Moim zdaniem miało to potęgować efekt, a całość była przedstawiona w uproszczeniu ... i tu znowu się waham czy, aby na pewno? Czuje się zagubiony, ciekawe bo Makoto też się tak czuł pod koniec. Nie mogę nie wspomnieć o tym jak odrażający się dla mnie stawał w kolejnych odcinkach. To co mnie intryguje to czy Sekai była w ciąży? Niby mogła by to udawać, ale poco udawać gdy wokół nikogo nie ma. Można oczywiście spekulować, nad jej sprawnością psychiczną bowiem od początku wykazywała chęć bycia zauważonym. Sądząc po tym, że nie miała wielu przyjaciół była raczej zamknięta, wyizolowana, bądź zraniona czymś w przeszłości. Jednak przy Makoto i jej przyjaciółce, czyli jej gronie (które tylko kręci się w koło Makoto) jej zupełni inna. To co zastanawia mnie tu to czy to jest jej prawdziwe ja, czy też może tak chce być postrzegana? Myślę, że sposób w jaki opiekowała się jej przyjaciółka sugeruje, że można ją łatwo zranić. Nawet w którymś epizodzie powiedziała, że Sekai potrafi płakać cały dzień. Możecie myśleć co chcecie, ale podobała mi się Kotonoha, która zaprzeczyła prawie własnemu istnieniu.
Całkiem się rozpisałem kończę, bo mógłbym tak pisać aż do rana. Gdy czytam co napisałem to dużo tutaj otwartych pytań; co z kolei przywodzi mi na myśl Elfen Lied. A EL plus jeszcze rozbierzne i skranje opinie i mamy drugie najbardziej kontrowersyjne anime, na temat których ciągle jeszcze są dyskusje.
Nie będę oceniał tego tytułu w żadnej skali bowiem musiał bym dać 2/6 i jednocześnie 5.5/6, albo ... no właśnie i jak tu wystawić ocenę ciągnąć słomki?
Dość pouczające anime
Gdy zabierałem się za to aniem miałem w pamięci tylko kilka scenek erotycznych które widziałem tu i tam w internecie. nastawiałem się więc raczej na czyste romansowanie, ale z każdym odcinkiem nabierałem coraz więc przekonania, że to się źle skończy. Jednocześnie Makoto wydawał mi się coraz bardziej odpychający (i nie mnie jednemu sądząc po wszystkich tych kampaniach nienawiści do niego w sieci), a jego dziewczyny, Sekai i Kotonoha, coraz bardziej pogrążone psychicznie (zwłaszcza ta druga).
Ostatni odcinek... ehm wszystko dosadnie podsumowuje. Oglądałem go ze dwadzieścia razy, czując zarówno jakąś chorą radość jak i szczery żal (zwłaszcza wobec zdradzonych pań). Szczegóły pozostawiam bez komentarza, bo słów szkoda. To trzeba obejrzeć.
rotfl
najbardziej idiotyczne anime jakie widzialem ;d ale udalo im sie wykreowac najgorszego z mozliwych glownego bohatera i najbardziej bezmozgie dziewczyny (no bo przeciez makoto skakal od sekai do kotonohy i przy okazji przelecial wszystkie ich kolezanki, a i tak wiekszosc sie w nim kochala, rotfl). cos, co z poczatku wygladalo na calkowicie oklepane_i_schematyczne romansidlo przy koncu zwrocilo sie w strone "kogo Makoto nastepnego przeleci". kotonoha - srednio ulozone pod kopulka, setsuna bylaby normalna, gdyby nie zakochala sie w makoto bez powodu, otome pojawila sie tylko po to, zeby makoto ja przelecial. tak samo zreszta jak hikari.
no i ten, respect for 0verflow, tej historii NIE_DALO_SIE ulozyc bardziej idiotycznie. nie wiem co chcieli przez to anime osiagnac, dla mnie to byla komedia
A mnie to dziwi...
Obejrzałem anime School Days zachęcony skrajnymi komentarzami na jego temat. Nie będę rozpisywał się nad samym anime, bo całość oceniam średnio, ale nie zgadzam się z większością recenzentów i z autorami komentarzy. Jeśli miałby wystawić ocenę 5-6/10 to tylko dlatego, że bywały momenty po prostu nudne i nie raz przeskakiwałem parę scen do przodu. Ale dziwią mnie stwierdzenia "11 odcinków romansidła i zakończenie wyrwane z gruszki", "zero psychologi postaci", czy "bohaterowie zachowują się coraz mniej racjonalnie".
Według mnie psychologia postaci została oddana dość dobrze, a do kumulacyjnej sceny prowadziły wszystkie wątki. Już w okolicach 3-4 odcinka pokazuje się prawdziwa natura głównego bohatera, gdy ten może nie wprost ale stwierdza, że zwykły związek go nudzi, a jedyne na czym mu zależy to seks. A kiedy już raz posmakował zakazanego owocu, brnie w swoim sexholizmie coraz bardziej. Stawał się coraz bardziej odrażający, gdyż stawał się antybohaterem - według mnie nawet ciekawy pomysł, przeistaczania zdawało by się głównego bohatera w główną postać negatywną. Jeśli Makoto wydawał się komuś chory psychicznie zgodzę się z tym - gdyż był chory i potrzebował pomocy specjalisty. Pamiętam czyjąś wypowiedz, na temat tego anime "miałem wrażenie, że on tym dziewczyną mówił, że je kocha tylko po to by je przelecieć" - ja nie rozumiem skąd tutaj te "miałem wrażenie". Makoto, może na początku myślał, że kocha Kotonohe, ale szybko wyzbył się uczuć na rzecz popędu seksualnego. Zresztą pozostałe dziewczyny też były dobre, również chore psychicznie :P Ale fakt, że obie zbzikowały dla głównego bohatera wydał mi się bardzo naciągany. Oczywiście, mogły mieć jakieś wcześniejsze problemy czy urazy, ale nic takiego nie zostało powiedziane. Ale nie żeby było to niemożliwe, co jakiś czas słyszy się o kimś kto został porzucony i popełnił samobójstwo czy też zrobił coś strasznie głupiego, a nawet wpędził się w obłęd. Co nie zmienia faktu, że szanse , że obu dziewczyn z powodu porzucenia wystąpią zaburzenia emocjonalne jest bardzo mało prawdopodobny. Jeśli chodzi o inne dziewczyny - fakt, trochę było to przesadzone, że wskakiwały mu jedna po drugiej do łóżka, no ale nie oszukujmy się. Wiecie ile jest takich łatwych dziewcząt na świecie? Makoto był przystojny, pewny siebie, popularny, a swoją gorszą stronę skrywał przed światem. Tak Makoto był dwulicowy, zdradzał Kotohone gdzie popadnie, ale zerwać z nią już nie potrafił, bo "by ją to zraniło, a on nie miał serca, by być tak okrutnym" :P (choć ja podejrzewam, że po prostu liczył na to, że jeszcze uda mu się ją zaliczyć).To nie tak, że bronię twórców, nie twierdzę też, że postacie zachowywały się logicznie. Ale z drugiej strony jak osoby chore psychicznie mają zachowywać się logicznie? ![[/ukryj]](images/backspoiler.gif)
W czasie oglądania anime, nie polubiłem żadnej z postaci, a samo zakończenie też mnie bardzo nie zaskoczyło (to nie tak, że się go spodziewałem, ale oglądając ostatni odcinek, miałem wrażenie, że nie mogło skończyć się inaczej,
ta historia nie miała prawa skończyć się dobrze ![[/ukryj]](images/backspoiler.gif)
) Tyle moich wypocin, czy raczej pewnych przemyśleń.
Hm...
Muszę przyznać, że mniej konkretnej recenzji to chyba jeszcze nie czytałam. Całe mnóstwo pytań retorycznych, porównań i prób wyjaśnienia sensu anime (które w sumie i tak każdy rozumie inaczej), a stanowczo za mało konkretów. Nie oglądałam "School Days", więc nie wiem... może o tym anime po prostu nie da się nic więcej napisać?
Odp: Hm...
Parę konkretów zawarłem w swojej opinii (kliknij "Oceny/opinie redakcji"), jednak konkrety w sumie mało pomogą jeśli chodzi o prognozowanie wrażeń z seansu tego anime. Według mnie, dla większości osób, ze względu na środki formalne i klimat, ta seria będzie nieprzyjemna w odbiorze, a komu się może spodobać jest dla nie wielką niewiadomą... Mnie się podobało, bo ja potrafię oglądać rzeczy z założenia mające być nieprzyjemne w odbiorze. Niemniej uważam "School Days" za po prostu za w miarę udany eksperyment z formą i schematem, jednak "udany" oznacza tu tylko umiarkowaną akceptację - myślę, że osoby zachwycone tą produkcją trzeba liczyć na sztuki, zamiast procentowo.
Zapobiegliwie przypomnę, że komentarze służą raczej do jednorazowej acz w miarę treściwej wypowiedzi na temat danej pozycji, osoby zainteresowane dyskusją o tym anime zapraszam na forum do ekskluzywnego
tematu dotyczącego "School Days".
Filippiarz - 9.01.2008 18:45
Odp: Hm...
Minako napisał(a): Muszę przyznać, że mniej konkretnej recenzji to chyba jeszcze nie czytałam
Tak, zgadzam się, ale pod warunkiem, że poprzez "konkrety" każdy rozumie to samo. Tak jednak chyba nie jest, bo dla mnie "konkretem" jest stawianie pytań a nie katalogowanie i prezentowanie relacji między bohaterami, które można, jak słusznie zauważył Filippiarz, do woli roztrząsać na Forum.
Minako napisał(a): Nie oglądałam "School Days", więc nie wiem...
Zachęcam więc do obejrzenia, może wtedy idea recenzji tego tytułu wyda Ci się bardziej przejrzysta i zasadna.
n/c
Właśnie zobaczyłem całą serie

Ogólnie dobre anime. Jeśli chodzi o zakończenie spodziewałem się takiego który powoduje niedosyt i to głupie uczucie : "co???to już koniec"

. Powiem tylko jedno głupszego zakończenia nie widziałem tylko zniesmaczyło mnie do postaci którą od początku darzyłem sympatią
Abazigal - 24.08.2008 4:33