Menu

 
 

Zaprzyjaźnione strony

 
Tanuki
Aleja Komiksu
Anime Heaven
Vegepic Anime
Dragon Ball Nao
Kage
VWORLD
GTW
Anime Dream
Rei Official Website
Japonia Dream
bleachHEART
Ghibli
Banzai!
Okaeri
 
 

Reklama

 
 

Komentowany artykuł

„Hitsuji no uta”, czteroodcinkowa adaptacja mangi autorstwa Keia Toume, na internetowych forach poświęconych anime, zbiera dosyć skrajne noty – od bardzo wysokich po zaskakująco niskie. Fakt ten w dużym stopniu tłumaczę sobie rozczarowaniem jakie wzbudza pierwszy kontakt z „Hitsuji no uta”, anime – rzekomo – o wampirach. Tak to często bywa, gdy nasze stereotypowe wyobrażenia zostają poddane nieoczekiwanej próbie weryfikacji. Nie znajdziemy w „Hitsuji no uta” kłów, mrożących krew w żyłach (sic!) transformacji, aksamitnych peleryn ani katakumb zapełnionych trumnami „dzieci nocy”. „Hitsuji no uta” to rzecz o wampiryzmie, ale przedstawiona w konwencji kameralnego dramatu psychologicznego. To seria, która wychodząc od skrajnie wyeksploatowanego motywu, buduje swoją jakość na zupełnie innej płaszczyźnie, zgłębiając przede wszystkim rejony czysto ludzkich emocji. W mojej ocenie, jest to najciekawszy aspekt „Hitsuji no uta”, o wiele bardziej intrygujący niż właściwa fabuła anime. Proces egzorcyzmowania wampiryzmu przeprowadzono wyjątkowo konsekwentnie, odzierając go z jakichkolwiek nadprzyrodzonych inklinacji. W świecie „Hitsuji no uta”, wampirza żądza krwi traktowana jest bowiem jako objaw choroby – co prawda przewlekłej i dziedzicznej, ale tylko choroby.

Aby jeszcze bardziej pozbawić fabułę zbędnego balastu sensacyjności jaką nieodmiennie stwarza kontekst wampiryczny, akcję serii zlokalizowano w środowisku lekarskim, gdzie racjonalna diagnoza, przypisywanie leków oraz hospitalizacja nie pozostawiają miejsca na rozważania wykraczające poza ramy czysto naukowego opisu. W „Hitsuji no uta” wampirze zapędy poskramia się medykamentami, mroczne żądze siedzą w szczelnej klatce, kontrolowanej przez ludzi w białych kitlach. Raz jeszcze podkreślę – bardzo ciekawe ujęcie, aczkolwiek nie do końca przez twórców wygrane. Aż prosi się, by problemy bohaterów „Hitsuji no uta” rzucić w jakiś szerszy, społeczny kontekst i pociągnąć serię w kierunku próby opisu społeczeństwa w obliczu zagrożenia stwarzanego przez jednostki naznaczone piętnem wyklętej choroby. Przecież nie od dziś wiadomo, że wampiryzm stanowi współczesną metaforę AIDS, więc pomysł został podany twórcom „Hitsuji no uta” niejako na tacy. Wielka szkoda.

Głównym bohaterem anime jest młody chłopak, Kazuna Takashiro, osierocony przez rodziców, wychowywany w domu wujostwa Eda. Kazuna jest typowym, beztroskim nastolatkiem o bliżej niesprecyzowanych zainteresowaniach. Z nudów uczęszcza na szkolne kółko plastyczne, bardziej zainteresowany proporcjami koleżanki Yaegeshi niż wyrafinowaną kompozycją martwych natur. Wszystko to do czasu, gdy pod wpływem szkarłatnej tonacji jednego z obrazów Yaegeshi, Kazuna uświadamia sobie, że najpiękniejszą tonację szkarłatu posiada ludzka krew. Po czym dostaje nagłych konwulsji.

Bardzo żałuję, że na tym inklinacje na linii wampiryzm – sztuka w „Hitsuji no uta” się kończą, gdyż jest to kolejny, arcyciekawy wątek, mogący wznieść tę produkcję na jeszcze inny poziom odbioru. Liczyłem po cichu na to, że seria pójdzie tropem tak kultowych produkcji, żeniących wampiryzm ze sztuką, jak stylowy „The Hunger” T. Scotta, w którym krwawe rytuały rozgrywały się przy dźwiękach „Lakmé” Delibesa. Niestety, wątek ten został lekką ręką odpuszczony.

W serii wizyjnych snów, Kazuna widzi drogę do dawnego domu rodzinnego. Mieszka w nim samotnie jego rodzona siostra – Chizuna, o której pamięć kompletnie zatarła się w umyśle chłopaka. Prawdopodobnie dlatego, że rodzeństwo po śmierci matki zostało rozdzielone: Chizuną opiekował się ojciec, Kazuna trafił pod opiekuńcze skrzydła wujostwa Eda. Po samobójczej śmierci ojca, Chizuna nadal kultywuje pamięć o rodzicach, żyjąc w odosobnieniu, aż do czasu ponownego spotkania z bratem. Jak się okazuje, z siostrą, Kazunę łączą nie tylko więzi rodzinne, ale także wspólne brzemię: na widok krwi opanowuje ich to samo, niepohamowana łaknienie.

Tak się zawiązuje właściwa akcja „Hitsuji no uta”, choć słowo „akcja” jest w przypadku tej serii niezbyt fortunne. Jak wspomniałem na początku, „Hitsuji no uta” to kameralny dramat psychologiczny, w którym wszelka „akcja” wyczerpuje się w seriach bardzo emocjonalnych dialogów. Jest to wielka zaleta, ale też spore wyzwanie, które stawia przed odbiorcą ta produkcja. Zaleta, gdyż nieczęsto spotyka się obrazy aż tak konsekwentnie lansujące słowo kosztem wizualnej strony projektu – wyzwanie, ponieważ dla wielu „Hitsuji no uta” może się wydać propozycją ciężkostrawną.

Prymat słowa nad obrazem uwidacznia się od razu na poziomie openingu, którego po prostu nie ma. Napisy otwierające „Hitsuji no uta” przeplatane są początkowymi scenami danego odcinka. Kreska w tej krótkiej serii ma przede wszystkim za zadanie nie odwracać uwagi od gęsto wijących się kwestii. Nie znaczy to, rzecz jasna, że o stronie wizualnej „Hitsuji no uta” nie da się powiedzieć nic dobrego. Jest to anime, co prawda ascetyczne, ale wysmakowane, o malarskim zacięciu, co najlepiej widać podczas zbliżeń twarzy bohaterów i próbach plastycznego odwzorowania psychicznych stanów głównych bohaterów. Mimo konsekwentnie stosowanej zasady „mniej niż więcej”, wizualnie jest tu kilka ciekawych rozwiązań. Na przykład permanentny stan anemii rodzeństwa Takashiro oddany jest poprzez ładne szarości. Prostym pomysłem na pokazanie zmiennych stanów emocjonalnych jest zasada prezentacji owych poprzez przechodzenie obrazu z koloru w czerń i biel, natomiast powtarzające się kadry i ujęcia mają za zadanie potęgować wrażenie stagnacji i emocjonalnego klinczu w jakim znaleźli się bohaterowie serii. Nie zmienia to faktu, że oglądanie „Hitsuji no uta” może być zajęciem męczącym, pomimo tego, że składa sie tylko z czterech odcinków. Przydałby się „Hitsuji no uta” dobrze pomyślany moment na szybkie złapanie oddechu. Jednak kontakt z tą serią nie jest wyzwaniem ponad siły przeciętnego odbiorcy.

Dość przeciętnie natomiast wypada w „Hitsuji no uta” dźwiękowa oprawa. Lwią jej część stanowią wariacje na temat perkusyjnych loopów, które powtarzane w kółko, stają się po pewnym czasie mocno nużące. W endingu mamy duet damsko – męski, wykonany w poprawnej estetyce pop. Pomysłem godnym odnotowania jest to, że śpiewają go aktorzy podkładający głosy pod postaci rodzeństwa Takashiro. Mała rzecz a cieszy.

Reasumując. Jeśli ktoś czuje się jak ryba w wodzie wśród freudowskiej symboliki, mocno eksponowanej w „Hitsuji no uta” i traktowanej śmiertelnie poważnie, powinien koniecznie obejrzeć to anime. Inni, szukając rozrywki kipiącej akcją, nieobciążonej psychologicznym balastem, powinni „Hitsuji no uta” omijać szerokim łukiem. Jednak i dla nich mam dobrą wiadomość. Specjalnie z myślą o nich, twórcy przygotowali małą niespodziankę, mogącą rzucić na „Hitsuji no uta” zupełnie inne światło, odjąć trochę tonów serio, jakimi przesiąknięte jest to anime. Rozwiązania Podpowiedź: wyjaśnienia szukajcie w odcinku trzecim, gdy Kazuna przychodzi po resztę swoich rzeczy do domu wujostwa, natykając się w nim na zatroskaną ciotkę. Hm, intrygujące.

 

Napisz komentarz

 
Twój nick lub imię i nazwisko:



Temat komentarza:



Pszczoły dają ....


Musisz odpowiedzieć na pytanie lub uzupełnić zdanie, pomożesz nam w ten sposób walczyć ze spamem.

:smile::kawaii::bgrin::polzart::cool::jezor::readman::ziew::sad::sceptyk::cry::bad::angry::zabije::cross::zmiesz::shock::niewzrusz::niepowiem::uhoh::azu:


 
 

Regulamin

 
Jeśli chcesz napisać komentarz, musisz przestrzegać pewnych zasad:
  • Komentarz musi dotyczyć opisywanego tytułu lub recenzji i musi być w miarę sensownie napisany (nic nie wnoszące jednolinijkowce lecą od razu do kosza).
  • Oceniamy tytuł lub recenzję, a nie recenzenta i komentujących.
  • Nie obrażamy użytkowników, recenzentów, ani twórców.
  • Nie używamy słów powszechnie uznanych za wulgarne lub obraźliwe.
  • Nie nadużywamy emoticon i piszemy czytelnie.
  • Zabronione jest zamieszczanie linków nie związanych z opisywanym tytułem lub recenzją.
  • Zabronione jest podawanie linków p2p umożliwiających ściąganie plików muzycznych, skanlacji lub fansubów.
  • Jeśli zdradzamy w komentarzu zdarzenia psujące oglądanie widzom nie znającym opisywanego tytułu (tzw. spoilery), należy ukryć je korzystając z przycisku "OZNACZ SPOILER".
  • Pamiętajmy, że komentarze mają służyć przede wszystkim jako pomoc w podjęciu decyzji przez ogół użytkowników, czy warto po opisywany tytuł sięgnąć. Dogłębne dyskusje i analizy powinny znaleźć się na forum dyskusyjnym.
  • Redakcja ma prawo poprawić komentarze, w których jedna z powyższych zasad została złamana.
  • Redakcja ma prawo usunąć komentarz, który nie dotyczy opisywanego tytułu, recenzji lub innego komentarza.
  • Moderacja bezdyskusyjnie będzie usuwać komentarze dotyczące kwestii odmiany japońskich nazw własnych.
Dodając komentarz akceptujesz automatycznie powyższe zasady.
Jeśli uznasz, że Twój tekst został potraktowany ostrzej, niż wynika to z wymienionych zasad, prosimy zgłosić ten fakt na forum.
 
Start
 »
Redakcja
,
FAQ
,
Zaprzyjaźnione strony
,
Wymiana bannerów

Anime
 »
Recenzje
,
Zajawki
,
Tytuły
,
Postacie
,
Seiyū
,
Twórcy
,
Studia
Słowniczek
 »
Katalog
,
Indeks

Artykuły
 •
Forum
 •
Galeria
Kino azjatyckie
 »
Recenzje
,
Tytuły
,
Aktorzy
,
Twórcy

Linkownia
 »
Katalog
,
Lista
,
Kategorie
,
Typy witryn