Dziwaczne bzdury
Bzdurą jest to, co ktoś napisał ==> że anime powstało po to, aby ludzie przypomnieli sobie o grze, niby wyciągnęli ją z pudła na śmieci. Akurat na tym by twórcom gry nie zależało, bo kasy by z tego nie mieli. Poza tym ta gra się doskonale sprzedawała tam gdzie powstała, nie było więc takiej potrzeby. Jest wręcz odwrotnie - to anime żeruje na grze i to twórcy anime chcieli na nim zarobić. Nie powiem, temat Dantego nadawał się na zrobienie porządnego anime w stlyu Claymore.
Niestety, DMC w wersji animowanej okazuje się być jedynie bez zarzutu w kwestiach technicznych, zarówno wizualnych jak i muzycznych. Ostre brzdąkanie na gitarze pasuje do klimatu, który zgodzę się z autorem recenzji, jest wystarczająco mroczny jak na ten tytuł. Przecież gra nie była tak przygniatająco straszna jak jakiś Silent Hill, momentami była wręcz kiczowata i przecież o to chodziło.
Dziwią mnie tez zarzuty odnośnie fabuły. W grze nie była ona wcale lepsza, grałem w nią tylko trochę na PS2 i nie miałem pojęcia w ogóle dlaczego ja walczę z tymi demonami. Wiedziałem tylko, że walczę. To anime miało tylko rozrywki dostarczać, a cała akcja miała się kręcić wokół Dantego, co myślę się udało.
Dlatego uwazam opinię recenzenta za uzasadnioną, ale fakt, że recenzja powstała na podstawie jednego tylko odcinka (pojawiły się takie głosy) mnie przeraża.
Pozdrawiam
keeveek - 9.05.2008 7:43