Dawno nie oglądałem tak zwariowanego anime. Porównałbym go „Photona”, który był trochę mniej szalony, oraz może do „FLCL”, choć prawdę powiedziawszy twór Gainaksu nie tylko był szalony, był również nowatorski. Autorzy serialu „Excel Saga” nie są aż tak nowatorscy, za to postanowili sprawdzić, jak daleko można się posunąć w temacie parodii i kpiny. Stworzyli serial, który parodiuje wszystko, co związane jest z mangą, anime, jak również z filmami klasy B rodem z Hollywood, nie pomijając przy tym oczywiście produkcji Disneya.
Zacznijmy może od tematu głównego, wokół którego rozwija się akcja serii. Ilpalazzo, piękny mężczyzna stojący na czele podziemnej organizacji Across, chce panować nad światem. Zanim jednak przystąpi do tak ambitnego planu, postanawia skupić się początkowo na mieście F w prefekturze F. Do wykonania tego zadania pozyskuje Excel, niesamowicie energiczną dziewczynę o długich blond włosach, która zakochana w swym władcy jest tak oddana sprawie, że jej entuzjazm nie ma wręcz granic. Ilpalazzo musi często ostudzać jej temperament, uruchamiając zapadnię, która posyła Excel do głębokiej dziury pełnej różnych stworzeń. Do grupy dołączy wkrótce Hyatt, zupełne przeciwieństwo naszej blondynki. Jest słaba i bardzo chorowita, do tego stopnia, że przynajmniej raz na dzień trzeba ją reanimować. Ale nie ma się co martwić, ponieważ tak jej to weszło w krew, której strużka stale pojawia na ustach, że nie zmoże jej byle zatrzymanie akcji serca na kilka godzin... Obie zamieszkają w małym apartamencie razem z małym pieskiem – awaryjną racją żywnościową, a ponieważ nie wiedzie im się najlepiej, biedna psinka wabiąca się Menchi będzie często o krok od skonsumowania...
W sąsiedztwie dziewczyn mieszka trzech bezrobotnych jegomościów. Watanabe to dość rozsądny gość, niestety jeden z jego kolegów – Iwata często wyprowadza go z równowagi. Watanabe będzie się trochę podkochiwał w Hyatt, ale w związku z jej częstymi utratami przytomności niewiele wyjdzie z ich znajomości. Wspomniany Iwata jest natomiast wesoły i zdeterminowany, choć z jego dobrych chęci często nic nie wychodzi. Bardzo lubi dziewczyny, choć jego sąsiadki są zbyt stuknięte, aby się nimi zainteresował. Ostatnim z tej trójki jest grubas Sumiyoshi, najspokojniejszy ze wszystkich. To wieczny pesymista i jest strasznie mało rozmowny...
Wracając do organizacji Across, jej władca wymyśla kolejne dziwne plany zawładnięcia miastem, a dziewczyny realizują je w czasie wolnym od różnych prac dorywczych. Obie są tak zdolne, że większość przedstawionych im planów ma bardzo wysoki odsetek niepowodzeń, a próby ich zrealizowania najczęściej kończą się mniejszą lub większą katastrofą. Żeby dodatkowo utrudnić im zadanie, miasta przed zapędami Ilpalazzo będzie chronił dziwak imieniem Kabapu – szef departamentu spraw bezpieczeństwa metropolii, który, żeby było zabawniej, do tego celu zwerbuje niedługo trzech sąsiadów Excel i Hyatt. Skład jego brygady będzie się powiększał z czasem o kolejne, coraz ciekawsze postacie. Właściwie nigdy nie dojdzie do potyczki między dziewczynami, a ekipą zebraną przez Kabapu. Ci ostatni będą raczej walczyć z ubocznymi skutkami działalności Excel i Hyatt.
Podczas serialu będziemy obserwować bardzo niekonwencjonalne poczynania bohaterów, którzy mając odmienne cele, natkną się na bardzo wiele ciekawych sytuacji oraz na jeszcze bardziej niesamowite osobistości.
Autorem pierwotnych pomysłów zamieszczonych w mandze Excel Saga jest Koshi Rikudo. O ile wiem jest to jedyna jego manga, która została wydana w dużym nakładzie. Główna jego działalność to rynek doujinshi, gdzie sprzedaje mnóstwo tytułów. O ile jego manga była szalona, ale stonowana to anime powstałe na jej podstawie jest niewiarygodnie zwariowane. Reżyserem jest Shinichi Watanabe, który w zasadzie do tej pory brał udział dosłownie w kilku produkcjach anime. Ciekawe natomiast jest to, że w anime gra samego siebie pod pseudonimem Nabeshin (WataNABE SHINichi). To facet z wielkim afro, któremu głosu udziela sam reżyser. Zabawne jest to, że Watanabe w życiu codziennym naprawdę ma fryzurę afro! Wcześniej porównywałem tę serię do „Photona”. Nie ma w tym nic dziwnego, bowiem jeden ze scenarzystów Excel Sagi, Yousuke Kuroda jest pomysłodawcą tamtego anime. Zaadaptował też scenariusz do „Triguna”, w którym także znaleźć mogliśmy sporą dawkę humoru w tym stylu. Kuroda był także scenarzystą „Onegai Teacher” oraz „Scryed”. Wśród twórców na szczególną uwagę zasługuje także Kotono Mitsuishi, która tak doskonale wczuła się w rolę Excel, że bez niej anime straciłoby połowę uroku. Główna bohaterka jest czasami niezmiernie gadatliwa i do tej pory nie sądziłem, że można tak szybko mówić. Jestem pewien, że nie każda seiyuu byłaby w stanie tak doskonale oddać osobowość kogoś takiego jak Excel.
To co dzieje się w Excel Saga jest prawie nie do opisania! Aby naświetlić styl tego anime, wystarczy jeśli pokrótce opiszę pierwszy odcinek: Excel biegnie przez podwórko szkolne drąc się na całe gardło „Across”, po czym wpada pod ciężarówkę i ginie... No, ale główna bohaterka nie może przecież tak na początku zginąć, więc Wielka Wola Wszechświata (galaktyka z rękami), kontrolująca anime, cofa odcinek do miejsca, w którym losy głównej bohaterki przekreślone jeszcze nie są. Poucza ją także, że życie jest bardzo cenne, ale bardziej na uwadze powinna mieć tor akcji w serialu. Niestety Excel jest tak rozochocona, że w tym odcinku WWW wykonuje swoje restarty jeszcze kilkakrotnie... Na zwyczajowej odprawie „Acrossu”, Ilpalazzo stwierdza, że aby panować nad miastem musi się najpierw pozbyć tych co szerzą zgniliznę społeczną, czyli artystów mangi... (czy Ilpalazzo nie pracuje przypadkiem dla TVN...?) Excel uzbrojona w wielką maczetę zakrada się więc do domu jednego z autorów, celem zlikwidowania go. Przypadkiem trafia akurat na Koshiego Rikudo, który rysuje właśnie kolejny tom Excel Sagi... Excel likwiduje go po niewielkich, za to niezmiernie zabawnych rozterkach moralnych. Tak być jednak nie może, więc WWW po raz kolejny wkracza do akcji... Czy można sobie wyobrazić pełniejszą autoparodię mangi? Parodiowanych filmów i postaci jest cała masa. Nawiązania do filmów amerykańskich to np.: „Gwiezdne wojny”, „Rambo”, „Alien”; do produkcji Disneya: „Myszka Miki”, „Zakochany Kundel”, czy wreszcie do anime: „Sailor Moon”, „Dragon Ball”, „Gundam” oraz wielu innych.
Cały serial oceniam dość pozytywnie. Jak na anime bez regularnego scenariusza jest całkiem do rzeczy i dostarcza bardzo wiele rozrywki. Co prawda zdarzają się momenty nudne, szczególnie w okolicach odcinka dwudziestego, ale pod koniec znów robi się ciekawie. Natomiast jeśli mówimy, że Excel Saga jest zwariowana, to odcinek 26 wymyka się wszelkim normom opisowym. W nim autorzy poszli po prostu na całość...