O hakerach i wirtualnej rzeczywistości zrobiono już wiele filmów. Większość przedstawiała, podkolorowane jaskrawymi renderingami, snujące raczej nie do zrealizowania w najbliższej przyszłości wizje. Komputerowi wizjonerzy znaleźli jednak prostszy i bardziej naturalny sposób na realizację idei świata „zastępczego” – rzeczywistość rozszerzoną (augmented reality (AR)), z którą już od jakiegoś czasu się eksperymentuje.
Zaskoczeniem był wyemitowany w zeszłym roku serial „Dennō coil”, który nie tylko pomysł ten podchwycił, ale też w sposób umiejętny opowiadał o nim młodym ludziom, stale podkreślając przy okazji, jak ważna jest realna przyjaźń i bliskość drugiej istoty z krwi i kości.
Technologia AR polega na nakładaniu komputerowego obrazu na to, co widzimy gołym okiem – proste, a jednocześnie genialne. W „Dennō coil” dzieci mają specjalne okulary, przez które widać normalny świat i na to nakładany jest obraz wirtualny, generowany na podstawie tego, gdzie ich właściciel się znajduje i w jakim kierunku patrzy. Na serwerach miasta zapamiętana jest cała metropolia, a także miejsce pobytu użytkowników i wszystkich gadżetów wirtualnych. Na naturalny obraz nakładane są więc pieski i kotki (petomatony), klawiatury, ekrany, wędki wyszukujące, a także nielegalne modyfikacje (głównie wirusy) oraz strażnicy antywirusowi, nazywani searchmatonami. Ci ostatni pojawiają się wszędzie tam, gdzie ktoś nielegalnie modyfikuje program lub dane wirtualnej przestrzeni i naprawiają wszelkie napotkane nieprawidłowości.
W takich warunkach nie mogło oczywiście zabraknąć, szczególnie w takim środowisku dla dzieci atrakcyjnej, zabawy w hakowanie, na której głównie opiera się fabuła „Dennō coil”. Serial opowiada o uczniach podstawówki, interesujących się i wykorzystujących technologię AR (tutaj nazywaną po prostu ‘megane’, od okularów, będących najważniejszym jej elementem) do celów trochę bardziej zaawansowanych niż zwyczajne użytkowanie. W ten świat zostaje wciągnięta Yūko Okonogi, która niedawno przeprowadziła się wraz z rodziną do miasta Daikoku, będącego stolicą okularowej technologii. Yūko, lub Yasako, jak nazywa ją otoczenie, od dawna używa okularów – ma wirtualnego pieska. Pewnego dnia wchodzi on w bezpośredni kontakt z wirusem i znika w zdezaktualizowanej strukturze danych. W odnalezieniu zguby pomaga jej rówieśnica Fumie, która wie jak działają mechanizmy AR. Za tę pomoc Yasako zostaje zwerbowana do cybernetycznej agencji detektywistycznej, prowadzonej przez babcię Yūko, znaną w branży jako Megabā.
Wirtualny świat zdaje się mieć swoje tajemnice i pułapki. Istnieje tu wiele zdezaktualizowanych, nie chronionych przez searchmatony stref, w których egzystuje wiele nielegalnych i niebezpiecznych programów. Po mieście krążą też legendy o zamazanej sylwetce ludzkiej postaci, ukazującej się od czasu do czasu mieszkańcom. Dzieci nazywają ją Michiko i straszą się nią nawzajem.
W mieście pojawia się tajemnicza Yūko Amasawa, doświadczona hakerka, która usiłuje „chwytać” nielegalne modyfikacje w jakimś nieznanym celu. Jest jednak bardzo zdeterminowana i staje się przeciwniczką Fumie i Yasako, z którymi będzie toczyć wirtualne boje. W grupie cybernetycznej agencji znajduje się również zamknięty w sobie Haraken, badający niejasne okoliczności wypadku samochodowego, w którym zginęła jego koleżanka.
Gdyby chcieć określić gatunek serialu, należałoby napisać, że jest to połączenie shōnena detektywistycznego z anime dla dzieci o duchach. Wyraźnie odczuć się daje, że zdezaktualizowana przestrzeń, to brama do świata duchów, a nielegalne twory, to same duchy. Jest w serialu jeden moment, sugerujący, że oglądamy regularny horror, kiedy do domu Yasako próbują dostać się cyfrowe byty, tak jakby to byli zombie. Nie bez znaczenia jest także fakt wizualizacji programów chroniących, jako o-fuda (papierowe talizmany, chroniące przed złymi duchami, sprzedawane w świątyniach shinto).
Początkowo odnosi się wrażenie, że mamy do czynienia z serialem epizodycznym, ukazujący przygody dzieci, rozwiązujących zagadki cyberprzestrzeni. Oglądając kolejne odcinki przekonujemy się jednak, że zachowuje on ciągłość. Epizody zdarzają się, ale obok nich kontynuowane są różne wątki, w tym zagadka Michiko, będąca podstawą głównego wątku. Każdy odcinek jest dobrze przemyślany, twórcy uzbierali wiele ciekawych pomysłów i nawet epizody ogląda się z przyjemnością. Jest także wiele humoru i to nie takiego sztampowego, jaki na co dzień pojawia się w haremówkach, tylko humoru sytuacyjnego z prawdziwego zdarzenia, jak choćby w odcinku z brodą, podczas którego można popłakać się ze śmiechu (mówi wam to stary dziad, który wiele komedii w życiu widział).
Nie sądźmy jednak, że jest to serial wyłącznie lekki, łatwy i przyjemny. Autorzy prezentują tu dość nieświeży pomysł, zawierający się w ostrzeżeniu: „uważaj bawiąc się w wirtualnej przestrzeni, bo możesz nie wrócić”. Eksploruje on także takie tematy, jak niemożność pogodzenia się ze stratą bliskiej osoby, czy problemy kontaktu i porozumienia między ludźmi. Promuje na każdym kroku bezpośredni kontakt z ludźmi, którzy dzięki uniwersalności techniki AR, mogą korzystać z niej wszędzie. Dlatego w „Dennō coil” prawie nie zobaczymy postaci siedzącej w ciemnym pokoju, wlepiającej wzrok w ekran komputera. Tutaj dzieci mają wiele pretekstów do wyjścia z domu i spotkania się z koleżeństwem, ponieważ to w mieście zaczyna się prawdziwa wirtualna zabawa. Razem odkrywają więc tajemnice miasta, razem uciekają przed searchmatonami, itp.
Serial charakteryzuje dość oryginalny, jak na anime, styl rysunku. Blada kolorystyka i rysowane prostą kreską postacie sprawiają wrażenie oszczędnych, jednak dokładna i naturalna animacja postaci (tu nawet krótko obcięte włosy Yasako powiewają kiedy biegnie), świadczy o bardzo starannej realizacji serialu.
Anime towarzyszy dobra, dość niecodzienna, często wykorzystująca minimum środków muzyka tła, która wydaje się świetnie oddawać nastrój towarzyszący przygodom naszych bohaterów. Głosu postaciom udzielają doświadczeni seiyū. Dobrano ich dobrze, ale spodziewałbym się po nich odrobinę więcej.
Podsumowując, „Dennō coil” dość zaskakująco okazał się w mojej opinii jednym z lepszych anime ubiegłego roku. Nie tylko wykorzystuje ciekawy pomysł na serial, ale mówi o rzeczach ważnych i robi to posługując się świeżą stylistyką.